Za tęczowym mostem
Opowieść o trzech psach...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 1 - Na imię mi Amber.
Ludzie... ludzie nazywają to miejsce tęczowym mostem. Jest też wiele innych słów określających "to miejsce". Wśród nas , mieszkańców tego świata jednak przyjęła się nazwa - tęczowy most. Tutaj w naszym świecie nie ma dnia i nocy jak w świecie ludzi , tutaj jest tylko dzień , wiecznie świeci słońce. Jest tutaj większość tego co w ludzkim świecie , tego co potrzebne nam. To co było potrzebne do życia ludziom pozostało w ich świecie. Nie znajdziesz za tęczowym mostem ani telewizorów , ani samochodów ani innych rzeczy elektronicznych , jest jeden wyjątek - mamy tutaj pociąg. Minęło sporo czasu zanim przyzwyczaiłam się do tego miejsca. "Tęczowy most" ahhh , żyć nie umierać , zawsze ciepło , brak burz i deszczy których my tak bardzo nie lubimy. Jednak czuje w sercu pustkę. Wszystko wydaje się takie idealne ale pustkę w moim sercu tworzy fakt że brak tu jakichkolwiek ludzi. Najzabawniejsze w naszym świecie są te magiczne pióra które same piszą to co im każdemu napisać , bo w końcu jak samodzielnie mogli byśmy pisać? Nie mamy przecież rąk jak ludzie. Od zawsze byliśmy uzależnieni od ludzi , po przekroczeniu granicy między ich a naszym światem nie potrzebujemy ich. Nasz świat jest tak przystosowany byśmy radzili sobie bez nich. Możemy robić co chcemy , mamy dostęp do przeróżnych rozrywek , parków i innych pięknych widoków których również nie brakowało w życiu na ziemi. My - psy , jesteśmy za życia uzależnieni od ludzi. Jedni nas karmią drudzy traktują nas jak zabawki. Jakkolwiek by nas nie traktowali bez nich sobie nie poradzimy. Codziennie granice tęczowego mostu przekracza tysiące a może nawet i więcej nowych psów. Niektóre psy umierają przez ludzi , niektóre ze starości a jeszcze inne w wypadkach czy chorób. Ja gdy umierałam padał deszcz, leżałam na ulicy z dziurą w brzuchu. Głowę miałam opartą na krawężniku. Obróciłam głowę i widziałam jak kałuża w której leże zapełnia się krwią. Nigdy nie widziałam krwi , tylko o niej słyszałam , była czerwona jak róże w ogrodzie a zapachem przypominała kostkę czekolady , pachniała tak słodko i niewinnie. Jak każdemu z nas którzy tutaj się znajdują jest ciężko , ale szybko się można przyzwyczaić. To jest jak w ludzkim świecie - gdy się urodzisz też jest ciężko , z czasem się przyzwyczajasz. Nawet taka labladorka jak ja musi się przyzwyczaić. Wszystko wydarzyło się kilka dni po moim przybyciu do świata tęczowego mostu. Spałam pod drzewem , byłam wypłoszona , do nikogo się nie odzywałam. Na przeciwko drzewa pod którym leżałam było także drzewo - dorodny dąb. Pod owym dębem sypiał pewien owczarek niemiecki. Pewnego dnia zebrałam w sobie odwagę i odezwałam się do niego do niego. -Hej ty! - Warknęłam. -Hę? Do mnie mówisz? - Odparł Owczarek. -Tak do ciebie , możesz mi co nieco wytłumaczyć? -Taa pytaj - Odpowiedział znużony ze spuszczonym pyskiem. -Gdzie ja w ogóle jestem? Co to za dziwne miejsce? -Hehe , ty nie żyjesz. Jesteś w psim świecie. -W psim świecie? - Spytałam zaniepokojona. -Tak , zwiemy je tęczowym mostem , wszystkie psy po śmierci tutaj trafiają. -Ehhhh , rozumiem. - Odpowiedziałam ze smutkiem na pysku. -Jak się wabisz. - Odparł pies. -Czyli? -Jak wołali na ciebię ludzie za życia? -Bursztynek , piesek , kawka , pyszczek , kuleczka , włochaczka... -Nie o to chodzi! Chodzi mi o to jak najczęściej na ciebie wołali , chodzi mi o twoje imię. -Eeee , Amber. -Tak więc Amber miło mi , jestem Azyl. -Pamiętasz może jak umarłaś? - Dodał Azyl. -Tak , teraz pamiętam. Usłyszałam dziwny huk i w tym samym momencie poczułam ogromny ból , czułam jak wszystkie siły mi odchodzą , zapach swojej krwi i wszystkie wspomnienia. -Jakie było twoje ostatnie wspomnienie w czasie umierania? -To było... -Twój właściciel? - Przerwał Azyl. -Tak , skąd wiesz? -Wszystkie psy jakich tutaj nie spytasz odpowiedzą tak samo. Czy mieli kilku właścicieli , złych , dobrych to wszystko jest nie ważne. Zawsze , ale to zawse ostatnim wspomnieniem jest dla nas najlepiej zapamiętana osoba. -Ah... -Kto był twoim najlepiej zapamiętanym właścicielem? - Znów przerwał mi Owczarek. -Eeee , to był 9 letni chłopiec. -Pfff , dziecko było twoim właścicielem? - Odparł podirytowany Azyl. -Tak , co w tym dziwnego? -Wiesz , z tego co inni mi tu opowiadają to dzieci są strasznie wkurzające , łapią nas za ogony i traktują nas jak zabawki , tym bardziej 9 latni chłopiec. -Nie! On taki nie był - Krzyknęłam z łzami w oczach. -A jaki był? - Odpowiedział Owczarek Niemiecki z bardziej poważnym wyrazem pyska , jakby zrozumiał że coś nie tak powiedział. -On mnie dobrze traktował , kiedy było mu smutno zawsze przytulał się do mnie. Lizałam go po twarzy wtedy pojawiał się na jego twarzy uśmiech. Wycierał swoje zaszklone łzami oczka w rękaw i mówił do mnie dziwne rzeczy. Ja siedziałam koło niego i słuchałam. Zawsze gdy kończył mówić dodawał: "tylko nie mów nikomu Amber , to będzie nasza tajemnica dobrze?". -Cóż , musiało być to naprawdę zabawne dziecko. -Ty też miałeś właściciela? -Tak , starszy pan na działce. Zmarł na jakąś chorobę. -Wiesz jaką? -Nie , nie znam się na ludzkich chorobach. Był w innym pokoju po czym upadł i przestał oddychać. -Przykro mi. -A ty jak zmarłeś ? - Dodałam -W schronisku , nie dawali nam jeść , więc moi współlokatorzy mnie zjedli? -Jak to zjedli? - Odpowiedziałam strasznie zszokowana że coś takiego może się w ogóle wydarzyć. -Normalnie , byli głodni , podczas snu poczułem ukłucie w szyję , zobaczyłem pełno krwi. Nie mogłem się ruszać czułem jak odgryzają fragmenty mojego ciała. -Ugh , to okropne co mówisz. -Takie jest życie , jesteśmy uzależnieni od ludzi. To od ludzi zależy jaki będzie nasz charakter. -Więc nie obwiniasz tamtych psów ze schroniska o to co ci zrobili? -Obwiniam , chociaż nie wiem czy powinienem. Mam do nich ogromny żal o to co mi zrobili , ale to przecież zależy chyba od tego jak nas wychowają ludzie prawda? -Nie wiem , żyłam tylko 3 lata , nie zaznałam takiego cierpienia ze strony innych zwierząt. -To teraz zaznasz. -Jak to? - Spytałam z przerażeniem. -Żyłem na świecie 6 lat , ale dopiero tutaj ujrzałem jak zwierzęta mogą z sobą współpracować albo siebie nienawidzić. -Czyli? -Tęczowy most ma swoje granice , których nie wolno przekraczać. Światy ludzi i innych zwierząt są chyba gdzie indziej , albo za "ścianą" tęczowego mostu. -Nie rozumiem. -Chodzi o to , że jak pies umiera jego dusza trafia tutaj za tęczowy most. Nasza dusza może zostać "zabita" , tutaj pies może rozszarpać drugiego psa. Złapać go za kark i zabić. Dusza wtedy się rozpływa w powietrzu. -I co się wtedy dzieje dalej? - Zapytałam co raz bardziej zaniepokojona. -Nie wiem , nikt chyba nie wie. -To trochę dziwne , powinniśmy żyć tutaj wiecznie. -Przekonasz się z czasem że tu nie jest tak dobrze jak się wydaje. Poznasz psy które nienawidzą cię za to że tu jesteś. -Dlaczego miały by mnie nienawidzić za to że tu jestem? -Bo tak wychowali je ludzie. -Powiedziałeś że tęczowy most odgradza od innych światów jakaś ściana prawda? - Powiedziałam po chwili zastanowienia. -Tak a co? -A gdyby tak przejść do świata ludzi? -Hahahaha ! - Wybuchnął gwałtownie śmiechem Azyl. -Z czego się tak śmiejesz ?! - Warknęłam poddenerwowana. -Nikomu się to nie udało , nikt nawet nie próbował. Malo tego ! Nikt nawet nie wie czy na pewno taki świat istnieje. -Na pewno taki świat istnieje ! -Skąd niby jesteś tego taka pewna ? - Spytał strasznie poważnym głosem pies. -Eeeee... -Co , a może powiedziałaś to od tak sobie bez żadnego uzasadnienia. Hę ? - Przerwał Owczarek , a w jego głosie było słychać dumę. -Chcesz wiedzieć czemu jestem pewna , że taki świat istnieje? -Tak. Słucham. -Bo w niego wieże. - W raz z wypowiedzeniem tych słów ogarnęła mnie radość , tak jakbym czuła w swoim sercu ulgę. -Istnieje tylko dlatego , ponieważ w niego wierzysz ? - Odparł obracając głowę ode mnie , tak jakby się obraził. -Chodź! - Krzyknęłam merdając ogonem. -He? Gdzie? -Ze mną. -Ale dokąd? -Odnaleźć świat ludzi. -Phi , nie wierzę że da się tam jakoś dostać. Nikomu się to jeszcze nie udało. -My będziemy pierwsi ! - Wykrzyknęłam z radością , jeszcze mocniej merdając ogonem i skacząc. -Żeby się dowiedzieć jak tam się przedostać powinniśmy o to spytać Boga. -Boga? -Tak Boga. - Powtórzył Azyl. -A gdzie on jest? -A skąd ja mam to wiedzieć? - Odparł nerwowym głosem. -Trudno poszukamy go , popytamy innych na pewno go znajdziemy. -Phi. - Spojrzał na mnie z poirytowaniem Azyl. -Czyli zgadzasz się ? -Na co? -Na szukanie Boga i przedostanie się do świata zmarłych ludzi? -Taa , co mam do stracenia. Nudzi mi się więc pomogę ci. -To dobrze! - Wykrzyknęłam. -Spotkasz się też ze swoim właścicielem. - Dodałam po chwili. -Nie obchodzi mnie to. -Dlaczego? -Nie ważne. -Możemy już iść? Bo zaraz się rozmyśle - Dodał znudzonym głosem. -Tak jasne! W drogę. I poszliśmy przed siebie , szliśmy przez otaczającą nas psią rzeczywistość. Przez świat gdzie wiecznie świeci słońce , nie ma ludzi. Ani Azyl , ani ja nie wiedzieliśmy ile idziemy , ile dni tu jesteśmy i która jest godzina. Pojęcie czasu za tęczowym mostem nie istnieje.
Rozdział 2 - Pies i chłopiec.
Mimo że znajdujemy się w "psim raju" męczymy się jak za życia na ziemi. Często z Azylem robimy sobie postoje na odpoczynek , kładziemy się pod drzewem albo nad stawikiem. Lubie czasami podczas odpoczynku położyć się i wpatrywać w chmury. Świat w którym ciągle świeci słońce jest nudny i mniej piękny niż ten na ziemi. Słońce wygląda na zmęczone , tak jakby ktoś nie pozwolił mu odpocząć. Na ziemi słońce także chodziło spać. Kładło promienie na białych chmurach i zasypiało. To było coś pięknego. Stojąc na dwóch łapach przy kredensie potrafiłam się bardzo długo wpatrywać w lśniące gwiazdki. Kiedy chłopiec - mój właściciel bał się w nocy. Jego rodzice przychodzili i opowiadali mu różne historie. Jedna brzmiała mniej więcej tak: -Adasiu czego się boisz? -Nie wiem po prostu się boje? -To źle że nie wiesz , strach który znasz łatwiej zwalczyć. -Mamusiu zostaniesz ze mną ? -Będę w pokoju obok. - Odpowiedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy Mama. -Tak! Ale to nie to samo! - Odparł głośniej chłopak. -Spójrz przez okno. Widzisz? Słoneczko teraz śpi , jest zmęczone po pracy... -Jak tatuś? - Przerwał Adaś. -Tak synku , jest zmęczone jak tatuś kiedy wraca po pracy. On też musi odpocząć. - Odparła mama. -Aha. -Ty też jesteś zmęczony , powinieneś spać. Ja będę czuwać w pokoju obok by nic ci się nie stało. - Mówiła bardzo delikatnym głosem mama , głosem który był strasznie przyjemny dla moich uszu. -A nad słoneczkiem kto czuwa? - Spytał Adaś. -Nad słoneczkiem ? Eeee. -Nad słoneczkiem czuwa jej brat - księżyc. Kiedy słoneczko się boi wtedy on pojawia się na niebie i pilnuje słoneczka by nic mu się nie stało. Słoneczko zasypia wtedy spokojnie i jest wypoczęte następnego dnia. -Dobranoc Adasi. - Dodała mama i pocałowała w główkę Adasia. -Dobranoc mamusi. - Odpowiedział bardziej radosnym głosem niż wcześniej chłopiec i przykrył się swoją kołderką. Kołderka chłopca strasznie przykuwała mój wzrok. Były na niej na malowane samochody. Samochody które miały oczy i twarze. Jeden rysunek przedstawiał dwa większe samochody i jeden mały samochodzik , była to chyba jakaś rodzina. Drugi obrazek przedstawiał dwa małe samochodziki które grają w piłkę , były uśmiechnięte. Trzeci rysunek natomiast przedstawiał jak mały czerwony samochodzik płacze , większy samochodzik który chyba miał przypominać "mamę" pocieszał go z uśmiechem na masce. Przyjemnie jest tak leżeć i rozmyślać o szczęśliwych chwilach. Teraz za tęczowym mostem rozumiem , że dopiero gdy czegoś nie ma. Czasami wydaje nam się że z całego serca w coś wierzymy a jakaś część nas już się poddała. Chciałam z całego serca odnaleźć mojego właściciela - Adasia. Chciałam? A może tak mi się tylko wydawało? Czasami w nocy do chłopca przychodził jego tata. Adam siadał mu na kolanach. Tata głaskał go po głowie i śpiewał jakąś piosenkę. Nie pamiętam dokładnie co to za piosenka , zapamiętałam tylko fragment: "Spróbuj powiedzieć to... nim uwierzysz że: nie warto mówić kocham. Sprubój uczynić gest , nim uwierzysz że nic nie warto robić. Nic naprawdę nic nie pomoże jeśli ty nie pomożesz dziś miłości. Nic naprawdę nic nie pomoże jeśli ty nie pomożesz dziś miłości..." Nie to że podoba mi się sposób w jaki wymawiał , a raczej śpiewał tata chłopca , po prostu wydawało mi się że rozumiem te słowa. To było dziwne uczucie , jakby słowa tej piosenki docierały do mojej duszy i chciały jej coś przekazać. Zauważyłam za życia że pies drugiego psa , odmiennej płci nie może kochać. Pies może kochać swojego pana , swoje dzieci , ludzi ale nigdy nie drugiego psa - partnera. Jesteśmy strasznie dziwnymi istotami. Może Bóg stworzył nas po to byśmy towarzyszyli takim dzieciom z problemami jak Adaś? A może stworzył nas dla urozmaicenia świata? Całe życie przyglądamy się jak ludzie są ze sobą związani , są parą a jednak potrafimy stworzyć więź tylko z człowiekiem. Człowiek martwi się o swoje dzieci całe życie. Pies nie ważne jak wychowany , gdy tylko dzieci stają się samodzielne przestają go już obchodzić , tak jakby były specjalnie przez nas pozostawione człowiekowi. Tata opiekował się swoim synkiem. Co innego jest w śród psów , w tym przypadku tylko matka opiekuje się swoimi dziećmi. W śród ludzi oprócz mamy , tata także zabawiał i chronił dziecko. Kiedy Adaś był smutny to tata np. wieczorami brał go na kolana i śpiewał przeróżne piosenki. Jest jeszcze jedna piosenka którą równie dobrze pamiętam: "Po niebiesku wieje wiatr.Pomalutku cicho śnieg spadł. Nie minęła chwila a trawom jest już lżej. Komar narysował ci znak. Słoik świerszczy koncert dał. Na widowni kilka par. Dziś było weselej na końcu śpiewał jeż , śmiałaś się jak nigdy do łez..." A kiedy chłopiec robił się senny a tatuś widział jak sklejają się jego przesycone zmęczeniem powieki nucił po cichutku: "Wiem że nie chcesz jeszcze spać. Wiem że myślisz o tym co ja. Nie musisz robić coś czego nie chcesz , że musisz wybrać między złem a niebem. Jest zbyt późno , proszę śpij. Nie bój się , nie uciekaj przed snem bo sen to nic złego nic takiego nic wielkiego" Gdy chłopiec zamykał oczka i zasypiał , tatuś kładł go do łóżka. Jego tata wychodząc z pokoju mówił do mnie: -Amber piesku. Pilnuj go dobrze? -A z resztą ty i tak nie rozumiesz , jesteś tylko psem. Kiedy ja do ciebie mówię patrzysz się jak w ścianę. - Dodawał z nerwami mężczyzna i wychodził z pokoju. To nie prawda , może nie rozumiem tak samo uczuć jak ludzie , ale ten chłopczyk jest moim panem. On wybrał mnie a ja wybrałam jego - w ten sposób między nami utworzyła się więź. On troszczy się o mnie a ja o niego i choćby tytanowymi nożyczkami , z najostrzejszymi na świecie ostrzami nikt nie przetnie tej więzi. A niech by tylko ktoś spróbował przeciąć - wtedy ja go pogryzę! -Ej! Azyl nie sądzisz że ludzie są dziwni? -Już odpoczęłaś? -Odpowiedz mi. -A po co ci to? -No odpowiedz! -Są normalni. -A ja uważam że są dziwni. -Dlaczego? -Oni myślą że jak coś mówią to my tego nie rozumiemy. Gówno prawda! Wszystko rozumiemy. Szkoda że nie możemy do nich mówić tak by nas zrozumieli. Powiedziała bym wtedy to co myślę. Mogłabym łatwo wyrażać swoje uczucia. -Ehhhh , nie rozumiesz nic. -A co mam rozumieć? -Jesteśmy tylko dodatkiem dla ludzi. Równie dobrze mogło by nas nie być a ludzie bez nas i tak mogli by stać się szczęśliwi. -Ale skoro jesteśmy to znaczy że jakąś rolę musimy odgrywać w ich życiu. Co nie? -Tak. Możemy ich zabawiać , albo tak jak ja pilnować domu. -Nie wszyscy tacy są! -Skąd wiesz? -Każdy człowiek jest na pewno inny! Szkoda że życie psa jest takie krótkie! - Wykrzyknęłam. -Ja wiem czemu życie jest takie krótkie. - Odparł Azyl , jego spojrzenie się zmieniło , jak gdyby dojrzało o kilka lat. -Dlaczego? -Jedne psy mają szczęśliwe życie , jedne mniej a jeszcze innych to zupełne piekło. Pies różnie może trafić. Pies to pies zawsze będzie uzależniony od człowieka. Bóg - najmądrzejsza święta osoba stworzyła nas tak byśmy jak trafimy na złych ludzi nie musieli całe długie życie cierpieć. Bo który pies chciałby cierpieć ponad 70 lat ? Co nie Amber? -Ehhh , może masz racje Azyl. -Yhy , chodźmy Azyl! - pomerdałam ogonkiem i wybiegłam przed niego z myślą by szedł za mną. -Taaa. Chodź za mną wiem u kogo możemy zdobyć przydatne informacje. -Dobrze!
Rozdział 3 - Amstaffy i czarna kulka.
Z Azylem szliśmy po jakichś dziwnych miejscach. Były szare zabrudzone bloki. Bloki nie miały drzwi. No bo po co drzwi do bloku skoro psu nie jest potrzebne mieszkanie. Szliśmy po jakichś szarych uliczkach. Azyl w pewnym momencie odwrócił przestraszony głowę: -Czujesz? -Co? - Odpowiedziałam z kompletnym zdezorietnowaniem. -Ten zapach. To inne psy. -Inne psy? -I co w związku z tym? - Dodałam. -Uciekaj! -Co? -Za mną szybko! - Wykrzyknął. Azyl zaczął biec , spojrzałam się do tyłu ujrzałam trzy amstafy. Zaczęłam biec za Azylem. Słyszałam jak amstafy biegną za nami i co raz bliżej się zbliżają. W biegu pytałam Azyla o co w tym wszystkim chodzi: -Ej! Czemu oni nas gonią? -Bo weszliśmy na ich dzielnice! -Ich dzielnice? -Dzielnice amstafów. -Nie gadaj tylko biegnij idiotko! - Wykrzyknął ze strachem i nerwami owczarek. Po dość długim i męczącym uciekaniu udało nam się ich zgubić. Ciągle byliśmy w tej szarej kamienicy , w jednej z ciasnych uliczek. Zobaczyłam że za koszem na śmieci leży jakaś czarna kulka. -Ej Azyl , spójrz co to jest? -Jejku , daj odpocząć!. - Odpowiedział zdyszany. Podeszłam do śmietnika by zobaczyć co to jest. Przystawiam pysk by powąchać kulkę , a kulka się rozwija i wącha mnie. -Ki , ki , kim jesteś ? - Odpowiedziałam wystraszona , i odskoczyłam do tyłu. -Jestem psem. -Ja koniem , a tamten czarny z długą sierścią to skunks. - Zażartowałam. -Naprawdę? - Odpowiedziała czarna kulka , głosem który wydawał się jakby kulka myślała że mówię prawdę. -No co ty ? Nie znasz się na żartach mały? -Przepraszam. -Nie masz za co. -Jak masz na imię? - Dodałam. -Mówią na mnie Piksel. -Ile masz lat? -Rok. -Rok? -Tak mi się wydaje. - Odparł niepewnym głosem z zawstydzonym wyrazem pysku. -Twoja sierść jest strasznie dziwna , wygląda inaczej niż u innych psów. -Bo to nie jest sierść! - Krzyknął zdenerwowany. -To co to jest? -To są włosy! -Włosy? -Tak , włosy jestem Yorkiem. -York ? To rasa psów? -Tak , my zamiast sierści mamy włosy. -Haha , słyszałeś Azyl! On ma włosy. Ludzkie włosy! - Krzyknęłam do Azyla który stał kilka metrów za mną. Azyl podszedł do nas. -Ej mały co ty robisz w dzielnicy amstafów? -Śpię. -To wybrałeś sobie złe miejsce. -Dlaczego? -Wiesz że tutaj jest strasznie niebezpiecznie? -Dlaczego? -Amstafy mogą cię zagryźć jak cię wyczują. -Prawda! My uciekaliśmy już przed kilkoma. - Wtrąciłam się. -Skąd się tutaj wziąłeś? Zapytał Azyl. -Idę do świata ludzi , pomyślałem że odpocznę tutaj chwile. -Do świata ludzi?! - Wykrzyknęłam zadowolona. -Skąd wiesz o świecie ludzi? Spytał owczarek. -Słyszałem jak inne psy o nim mówią. -Ahhhh , więc teraz w modzie są rozmowy o świecie ludzkich dusz. Psy się chyba zaczynają tutaj nudzić, co za ironia. - Odpowiedział przygnębionym głosem Azyl. -Ej ! Piksel my też wybieramy się do świata zmarłych ludzi. Chcesz iść z nami? - Zapytałam -Też idziecie? - Zapytał bardziej rozchmurzony niż wcześniej York. -Yhy , możesz iść z nami jak chcesz. - Odpowiedziałam i pomerdałam ogonkiem. -Dobrze więc idę z wami! - Wykrzyknął radosny i podniósł się z ziemi. -Tylko pierw musimy znaleźć Boga. -Po co ? - Zapytał Piksel. -On nam powie jak przedostać się do nieba. -Dobrze. - Odpowiedział york. -Chodź na co się tak patrzysz! - Krzyknęłam do Azyla. -Na nic. Chodźmy. - Odpowiedział przygnębionym głosem Azyl. Szliśmy trójką. Piksel , młody york. Wydawało się jakby nigdy nie zaznał zła ani bólu ze strony ludzi na ziemi. Szliśmy ciągle za Azylem. Ja - Amber , Azyl i Piksel trzy różne psy połączyliśmy się można powiedzieć w drużynę. Ja chciałam odnaleźć mojego właściciela w świecie zmarłych ludzi. Azyl , jemu jakiś głos powiedział że ma iść tam ze mną. Czasami tak jest , wydaje nam się że utraciliśmy całą nadzieje i wiarę w siebie , wtedy ona daje o sobie znać i mówi nam co mamy robić - tak było moim zdaniem w przypadku Azyla. Piksel z tego co nam opowiadał w drodze to żył sobie w spokojnej rodzinie: Mama , Tata i Córeczka. Wychodzili z nim na spacery , dobrze go traktowali. Piksel zmarł podczas niewinnej operacji na nogę. Zapytałam kiedyś Azyla: -Dlaczego jest piekło i niebo wśród ludzi , czy to nie dziwne? -Nic w tym dziwnego że Bóg stworzył dla nich piekło i niebo. Te dziwne istoty jakby były razem w jednym miejscu była by to totalna masakra , wojna za wojną. - Odpowiedział. To prawda. Ludzie dzielą się na złych i dobrych tak samo jest z nami psami. Dopiero po przejściu za tęczowy most uświadomiłam sobie że ludzie dzielą się na dobrych i złych. Za życia podbiegałam merdając ogonkiem do każdego kto przechodził obok mnie. Nie myślałam wtedy że komuś moje istnienie może się nie podobać , że ten ktoś może właśnie myśli o tym jak mnie zabić. W końcu pies dobrze wychowany - widzi w każdym człowieku dobro , pies źle wychowany - widzi w każdym tylko zło.
Rozdział 4 - Starszy pan i owczarek niemiecki.
Wyszliśmy już z szarej kamienicy amstafów. Widziałam piękny park. Był w nim staw. Pusty jak miska bez wody staw. Obok stawu były puste ławki i zielone przepiękne drzewa. Patrzyłam na staw i wyobrażałam sobie stojącego przed nim starszego pana dokarmiającego kaczki. Wyobrażałam sobie jesień , żółte liście spadały do stawu jak gdyby nie mogły utrzymać się na gałęziach i zapadały w sen delikatnie niesione wiatrem wpadały do wody. Na ławce wyobrażałam sobie typową rodzinę , chłopca , mamę i tatę siedzących razem. Tata czytał jakąś gazetę , mama śmiała się coś pod nosem a chłopiec rzucał psu piłkę. Pies radośnie przynosił ją a chłopiec rzucał ponownie co sprawiało im obustronną radość. Niektóre psy są za życia na ziemi bardzo mądre , nie wiem czym to jest spowodowane ale wydaje się jakby były już za tęczowym mostem , mieli wiedzę jaką tutaj zdobyli a Bóg pozwolił im z tą wiedzą narodzić się na nowo. Chociażby historia takiego psa jak Hachiko. Hachiko - pies który nie przynosił piłki. Kiedy jego pan rzucał mu piłkę on patrzył się na niego szerokimi oczami , jakby chciał powiedzieć: sam sobie idź po tą piłkę. Dopiero gdy jego pan dał mu konkretny powód do chodzenia po piłkę , on zaczął po nią chodzić. Hachiko był psem rasy Akita , niezwykle mądrym psem , znalezionym na dworcu. Doszliśmy do wielkiej drewnianej budki. W okół jak wszędzie w naszym świecie były , uliczki , parki ze stawami i lasy gdzie chodziło pełno przeróżnych psów. Niektóre psy łączyły się jak my w grupy , drugie chodziły same a jeszcze inne zostały zagryzane. Przy wejściu do drewnianej budki stały dwa psy rasy Husky. -Witam państwa , w czym możemy pomóc ? - Zapytał jeden z Husky. -Eee... - Próbowałam wydusić z siebie ale: -Chcemy porozmawiać z panem Brutusem. - Odpowiedział Azyl. -Byli państwo umówieni? - Spytał Husky. -Nie , proszę powiedzieć że przyszedł Azyl. Brutus będzie wiedział o co chodzi. -Dobrze. Dorlan idź spytaj pana Brutusa czy pan Azyl może wejść. - Powiedział Husky. Po chwili Husky Dorlan wrócił. -Tak może pan wejść. -A co z nami ? - Spytałam. -Właśnie co z nami? - Dodał Piksel. -A są państwo umówieni z panem Brutusem? - Spytał pies. -Nie , oni są ze mną. - Odparł Azyl. -Ahhh , więc tak. W takim razie przepraszam. Możecie wejść. Weszliśmy do dużej drewnianej budki. Po jednej stronie była mała fontanna z zieloną wodą przy której bawiły się psy z suczkami. Na przeciwko fontanny leżały starsze psy rasy bernardyn i rozmawiały ze sobą chichocząc się pod nosem. Nikt specjalnie z obecnych tam psów nie zwracał na nas szczególnej uwagi. Szliśmy za Azylem w głąb "willi" , Azyl wskoczył na drzwi , tym samym otwierając je. Za drzwiami leżał na białej dużej poduszce owczarek niemiecki , podobny do Azyla tylko że miał dłuższe włosy , był on owczarkiem niemieckim długowłosym. -Hohoho Azyl! Kogo ja widzę! - Wykrzyknął z uśmiechem na pysku pan Brutus po czym pomerdał chwile swoim długim szerokim ogonem. -Słuchaj spieszy nam się trochę , a ty jesteś winien mi przysługę. Pamiętasz? -Jak mógłbym nie pamiętać. -Więc słucham przyjacielu , o co chodzi? - Dodał Brutus. -Powiedz mi co wiesz na temat świata zmarłych ludzi i gdzie mogę znaleźć Boga. -Hmmmm , widzę że jesteś kolejnym głupkiem który próbuje się tam dostać. Co jak co ale po tobie się tego nie spodziewałem. -Powiesz mi ? - Odparł poważnym , zachrypniętym głosem Azyl. -Tak. Słuchaj świat ludzi jeśli to prawda co głoszą "tęczowe legendy" znajduje się obok świata wilków. Świat wilków jest małym światem znajduje się zaraz po prawo od tęczowego mostu. Krążą legendy o tym że udało się kilku psom wyjść ze świata tęczowego mostu. Po tym jak przekroczyli ściany naszego świata i tak nie udawało im się dojść do nieba. Zanim doszli do nieba zostali zabijani przez wilki. -Jak przekroczyć granice naszego świata ze światem wilków ? - Spytał Azyl. -Musicie udać się na najwyższy punkt w dzielnicy kundelków. -Dzielnica kundelków , to ta największa w całym psim niebie ? -Tak , dokładnie o nią chodzi. Znajduje się w niej bardzo wysoka wieża jeśli na nią wejdziecie będziecie prawie że dotykać niebieskiej chmurki. Jeśli będziecie mieć szczęście i Bogu akurat przyjdzie do głowy spojrzeć po raz kolejny na nasz świat po znacie to po chmurce. Bóg podobno gdy chcę spojrzeć na nasz świat wysyła swoje oczy do chmurki i w ten sposób nas obserwuje. Tylko on może wam pozwolić przekroczyć granice światów. -Dobra dzięki. - Odpowiedział bez żadnych emocji Azyl. -Piksel , Amber! Idziemy. - Dodał owczarek. Według Azyla do dzielnicy kundelków jest spory kawałek drogi. Azyl przewiduje że będą to jakieś trzy - cztery odpoczynki zanim tam dotrzemy. Pierwszy postój zrobiliśmy na trawie , przy kamiennej dróżce. Azyl był strasznie obojętnym typem psa. Wydawał się nieufny ale miał wielką wiarę w innych której wcale nie okazywał. Azyl opowiadał nam jak było za czasów jego życia a ja i Piksel wsłuchiwaliśmy się w jego opowieści. Owczarek opisywał że mieszkał w domku jedno piętrowym z garażem . Nie znał imienia swoje właściciela ponieważ nikt go nie używał. Mieszkali na odludziu , sami - tylko staruszek i pies. Dom był ogrodzony płotem. Kiedy brakowało wody , starszy pan brał swój samochód i jeździł do miasta , po kilku godzinach wracał z butlami wody. Kiedy brakowało jedzenia pan brał strzelbę i jeździł do pobliskiego lasu na polowanie. Wieczorami pan Azyla wystawiał krzesło za drzwi , siadał na nim pił piwo i głaskał go po głowie. Azyl twierdzi że leżenie u boku właściciela i wpatrywanie się w gwieździste niebo były najszczęśliwszymi chwilami z jego życia. Kiedy starszy pan zamykał się w domu wieczorami , owczarek także szedł spać. Azyl miał zaraz koło garażu swoją własną budę. Azyl opowiadał nam przeróżne historie. Raz opowiedział nam jak to pewnego słonecznego dnia przez dziurę w płocie weszły dwa wilki które wyczuły jedzenie. Azyl od razu zaczął głośnym szczekaniem informować właściciela że wdarli się obcy na jego teren. Wilki usłyszały szczekającego psa i zaraz się na niego rzuciły. Były
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil KolegaKolegi122
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…