Zakazane Przeznaczenie Cz.II
Historia opowiada o nieszczęśliwej miłości dziewczyny do chłopaka, który nie chce i nie może z nią być. A dlaczego? Warto przeczytać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{font:arial}Budząc się z krzykiem automatycznie jej ręka spoczęła na szyi, na której znajdował się opatrunek. A więc to nie był tylko zły sen. -pomyślała szybko. Jak się później okazało, snem nie było to gdzie się teraz znajdowała przebywając w małym pokoju, którego wnętrze było skromnie urządzone, ale za to nie traciło na swoim przytulnym klimacie. Siedząc w jednoosobowym łóżku, po swojej prawej stronie dostrzegła okno z wiszącą nad nim śnieżno białą firanką, przez które nieśmiało wpadały promienie słoneczne. Świadczyło to wczesnym poranku. Po lewej stronie, niedaleko łóżka stał mały stoliczek z lampką. Dalej w oczy rzucały się ciemnobrązowe wyjściowe drzwi, gdzie tuż obok, na przeciwnej ścianie prowadziły drzwi do łazienki, również w tym samym kolorze. Oprócz tego wnętrze zdobiła komoda, stojąca przy tej samej ścianie co łazienka. Nad nią wisiał niewielki obraz z pejzażem morza i zachodzącego słońca. W kącie niedaleko okna stał bujany fotel. Wszystkie zaś ściany pokryte były drewnianymi panelami w kolorze kasztanowym. Podłogę pokrywał dywan w rozmaite wzory oraz barwy. Przyglądając się całemu wnętrzu z zaciekawieniem musiała oderwać się od swojej czynności, ponieważ nie minęło dziesięć minut, gdy nagle do pokoju wszedł wysoki, dobrze zbudowany chłopak o jasnej cerze oraz z krótko ściętymi jasno brązowymi włosami. Pozostawały one w pewnym nieładzie, co sprawiało że wyglądał w nich uroczo. Czupryna świetnie współgrała z jego karnacją, zaś w jego jasno niebieskich oczach niejedna młoda dziewczyna chciałaby się zatracić. Gdyby nie był zwykłym śmiertelnikiem, Lila mogłaby przysiąc, że jest jakimś cudownym bogiem. Mógł mieć z dwadzieścia parę lat. Z błogosławionego stanu wyrwał ją głos nieznajomego. -Witaj. Jak się czujesz? Przyniosłem ci trochę witamin, żebyś nabrała sił. Uśmiechał się do niej ciepło, po czym wyłożył na stoliku owoce, które przyniósł w reklamówce. Po tej czynności usiadł na brzegu łóżka, przypatrując się jej z troską. Dziewczyna wstrzymała oddech. Teraz gdy siedział bliżej niej, dokładnie przyjrzała się jego twarzy. Posiadał nieskazitelnie gładką, wręcz posągową cerę. Brwi ciemniejszego koloru niż włosy, były grube i proste. Posiadał również wąskie usta i zgrabny, prosty nos. Przez wpatrywanie się w niego jak w obrazek, nie potrafiła wykrztusić z siebie słowa, będąc pod wrażeniem przystojnego nieznajomego. Miała jednak wrażenie że skądś go znała. Wydawał jej się tak dziwnie znajomy. -Przepraszam, zapomniałem się przedstawić. Nazywam się Erazm Tillmann. Na pewno jesteś ciekawa co tutaj robisz i kim jestem. -wyprzedził pytające spojrzenie dziewczyny, która już miała zamiar otworzyć usta po tym jak już zdążyła otrząsnąć się z zauroczenia. Chciała coś powiedzieć, miała tyle pytań ale gdy zauważyła, że jej pierwsze zostało wyprzedzone szybko je zamknęła. -Już ci wszystko wyjaśniam. Wczoraj wieczorem jadąc samochodem, znalazłem cię na środku ulicy nieprzytomną i prawie nagą. Po tych słowach zawstydzona Lila zauważyła ze nie ma na sobie swojej halki a jakąś długą, szarą oraz za dużą koszulkę. Widząc wystraszoną twarz dziewczyny Erazm szybko dodał. -Spokojnie. To co miałaś na sobie pod tą cienką sukienką nadal jest na swoim miejscu. Dziewczyna trochę się rozluźniła czując ulgę. Chłopak kontynuował swoją opowieść. -Nie mogłem cie tak zostawić, tym bardziej ze krwawiłaś. Dlatego przywiozłem cie tutaj do pensjonatu. Opatrzyłem twoją ranę i czekałem aż się obudzisz. -Dlaczego przywiozłeś mnie tutaj a nie zawiozłeś do szpitala? -w końcu spytała zaciekawiona. -Hmm... dobre pytanie. Sam nie wiem dlaczego tak postąpiłem. Może dlatego, ze w szpitalu zadawaliby za dużo pytań, a ja chciałem oszczędzić ci kłopotów. -odpowiedział swym czarującym głosem chłopak. -A tutaj nie będą zadawali pytań? Przecież nie jesteśmy w zwykłym miejscu jak dom, tylko w miejscu gdzie przebywają różni ludzie. -Zapewniam cię, że tutaj nikt nie będzie mieszał się w nieswoje sprawy. Pensjonat położony jest na takim odludziu, że prawie w ogóle nie spotkasz żywej duszy. A powiedz mi czy pamiętasz co się wtedy stało i dlaczego byłaś prawie naga? -zmienił temat chłopak. Dziewczyna zamyśliła się. Gdy siedziała sama w pokoju nie zastanawiała się nad sobą, myśląc o tym dlaczego w głowie ma czarną dziurę. Dlaczego nic nie pamiętała? -tylko takie pytanie potrafiła postawić sobie w myślach. -Ja nie pamiętam. Nic nie pamiętam. -patrzyła błędnym wzrokiem przed siebie, mówiąc bardziej do siebie niż do Erazma. -Pamiętam tylko ze obudziłam się w środku lasu i chciałam stamtąd wyjść. -To może pamiętasz co robiłaś wcześniej? -kontynuował swoje małe śledztwo Erazm mówiąc jak najłagodniejszym tonem. Wyrywając się z transu dziewczyna spojrzała na chłopaka. Zaczynały napływać jej łzy do oczu. Czuła w głowie totalną pustkę. Wysilając intensywnie swój umysł nie umiała przypomnieć sobie co robiła. Nie wiedziała kim jest i co robiła w samej bieliźnie w środku lasu. I nagle przypomniała sobie ten sen, w którym mężczyzna zwracał się do niej po imieniu i nazwisku. Lila Abaris. Tak zapewne nazywała się, jeśli w tym śnie była chociaż odrobina prawdy. -Przykro mi, ale nic nie pamiętam. Czuje się tak jakbym wcześniej nie istniała. -dziewczyna czuła się zrozpaczona i bezradna. Erazm przyglądał się jej tylko ze zrozumieniem i współczuciem. -To w takim razie nie dowiemy się jak się nazywasz. Tym trudniej będzie odszukać twoją rodzinę. Pewnie się o ciebie martwią. -Lila Abaris. -wypaliła dziewczyna. -Co? -tylko takie słowo wyrwało się z ust chłopaka. -Nazywam się Lila Abaris. -powtórzyła powoli i wyraźnie odpowiadając na pytanie. -Już nic nie rozumiem. Z jednej strony twierdzisz ze kompletnie nic nie pamiętasz a z drugiej strony wiesz jak się nazywasz. Wytłumacz mi to proszę. -Może wydawać ci się to głupie, ale dowiedziałam się tego ze snu. -Ze snu? -powtórzył ostatnie słowa coraz bardziej zaciekawiony chłopak. -Tak ze snu. Wydawał mi się dość realny. Pewna osoba wyjawiła mi to w nim. A skoro zwracał się tak do mnie, to znaczy ze tak muszę się nazywać. Ja nie widzę innej możliwości. -po tych słowach Lila czekała na reakcje Erazma, lecz ten nic nie odpowiedział. Wydawał się być pogrążony we własnych myślach błądząc wzrokiem po pokoju. W końcu spoczął na jej twarzy. -Opowiedz mi coś więcej o nim. -tym razem jego twarz zrobiła się poważna a głos nie zdradzał jakichkolwiek uczuć. Był stanowczy i chłodny. Lila lekko skinęła głową. Opowiedziała mu wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. O tym jak się obudziła i spotkała mężczyznę ukrytego pod płaszczem i kapturem. O tym ze słyszała czyjś krzyk w oddali, który jak się później okazało był jej własnym i o tym ze mężczyzna rzucił się na nią. -Dlaczego chcesz to wiedzieć? -spytała w końcu zaciekawiona dziewczyna. Twarz chłopaka nadal pozostawała nieprzenikniona. -I nie widziałaś jego twarzy? -ciągnął dochodzenie. -Nie. Jak już wspomniałam miał kaptur na głowie i nic nie widziałam. Jedyne co zapamiętałam to jego zęby. -tym razem Erazm patrzył na Lile znowu z zaciekawieniem. Kontynuowała dalej. -Miał długie kły. Dłuższe niż pozostałe uzębienie... czy to jest... czy to mógł być... -właśnie w tej chwili dotarły do niej jej własne słowa. -Wampir? -dokończył za nią jej pytanie. -Być może. Lila wybuchła śmiechem. To co powiedział dla niej było dziecinne i niewiarygodne. -To jakiś żart. Wampiry nie istnieją. -w głębi duszy próbowała rozpaczliwie uwierzyć w te słowa. Erazm nic nie powiedział, tylko prawie niezauważalnie uśmiechnął się do niej co i tak nie wyszło mu za dobrze wykrzywiając się w grymas. Podniósł się z miejsca, po czym szybkim krokiem ruszył w stronę wyjścia, nie odwracając się za siebie mówiąc przez ramię.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LadyElizabeth
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…