Zakazane Przeznaczenie Cz.III
Historia opowiada o nieszczęśliwej miłości dziewczyny do chłopaka, który nie chce i nie może z nią być. A dlaczego? Warto przeczytać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{u}Rozdział 2{/u} {b}Błądząc w ciemnościach{/b}
{font:arial}Erazm nie był w najlepszym nastroju. Niewiele dowiedział się tego czego chciał. W sumie to żadnych pożytecznych informacji nie zdobył. Poddenerwowany zajechał pod pensjonat. Miał nadzieje, że chociaż Greta nie zaczepi go znajdując jakaś wymówkę, byleby tylko z nim porozmawiać. Zdecydowanym krokiem wszedł do środka. Nie chcąc natknąć się na kobietę, szybko ruszył przed siebie. Niestety stało się to, czego najbardziej się obawiał. -Erazmie, zatrzymaj się. -Przykro mi ale nie mam teraz czasu z panią rozmawiać. -uciął szybko rozmowę, kierując się w stronę schodów prowadzących na górę. -Ale jej tam nie ma. -rzuciła pospiesznie kobieta. Chłopak przystanął i spojrzał ze zdziwieniem na Gretę. -Co? Jak to jej nie ma? A gdzie jest? -nie krył swego zażenowania Erazm. -No nie ma jej. Wyszła. Nie wiem dokąd. -mówiła coraz ciszej kobieta. Widać że czuła się winna. Nie wywiązała się z umowy. -Dlaczego pani jej nie zatrzymała? -coraz bardziej złość narastała w chłopaku. -Próbowałam, ale jej oczy... były takie płonące... przestraszyłam się jej. -Greta próbowała rozpaczliwie się bronić. Nie zwlekając dłużej, chcąc się przekonać na własne oczy, biegnąc szybko na górę, żeby zobaczyć czy aby na pewno jej nie ma. Usłyszał za sobą kroki właścicielki podążające za nim. Stanął w drzwiach pokoju i albo miał halucynacje, albo coś się pomieszało w głowie tej starej babie. W łóżku spokojnie niczego nieświadoma spała Lila. Erazm wymownie spojrzał na Gretę która stała tuż za nim. -Ale... ja nie wiem jakim cudem ona się tutaj znalazła. Przysięgam że nie widziałam jak wracała z powrotem do swojego pokoju. -tłumaczyła się zdezorientowana właścicielka. Erazm już nie chciał wypowiadać się na ten temat. I tak napędziła mu niemałego strachu. Gdyby Lila odeszła wszystko by przepadło. A tylko ona może mu pomóc. -Zapomnijmy o tym co się dzisiaj stało. -powiedział lekceważąco Erazm. -Ale... -próbowała wypowiedzieć się na ten temat kobieta. -Niech pani zapomni o tym co widziała. Tak będzie najlepiej dla nas wszystkich.-wszedł jej w słowo ucinając tym samym rozmowę. Greta zrozumiawszy aluzje, skinęła tylko głową po czym szybko oddaliła się wracając na dół. Gdy Erazm zamknął za sobą drzwi, w tym samym momencie przebudziła się Lila. Wyglądała o wiele lepiej niż przedtem. Cienie pod oczami zniknęły, lecz nadal była strasznie blada. Widok Erazma bardzo ucieszył dziewczynę. Jednak tego samego nie mogla powiedzieć o nim. Wyglądał na zmartwionego. Usiadł przy niej po czym ona tez usiadła. Nie chciała jednak dłużej czekać, aż coś powie. Sama zaczęła rozmowę w świetnym humorze. -Muszę powiedzieć ci coś ważnego. -Ja też muszę ci coś powiedzieć. Chcę się dowiedzieć czegoś od ciebie Lilo. -To może ja zacznę pierwsza. -Nie mogła wytrzymać z radości dziewczyna. -No dobrze. Mów. Dał wolną rękę Lili, po czym zaczął przypatrywać się jej z uwagą. Dziewczyna aż pisnęła z radości. -No więc, mam dobrą nowinę. Nie wiem jak to się stało, ale gdy się obudziłam zdałam sobie sprawę, że pamiętam wszystko. Całe moje życie, skąd jestem, kim jest moja rodzina. Czy to nie cudowne? Już nie musisz się o mnie martwić. Gdy już wiem wszystko o sobie, mogę sama sobie poradzić i wrócić do domu. Jednak nadal nie pamiętam co mnie zaatakowało w lesie. -Wyrzuciła z siebie jednym tchem Lila. Ale na tym nie poprzestała. Ciągnęła dalej swoją przemowę, pełna wrażeń. -Mieszkam w małej wiosce niedaleko gór z młodszą siostrą i starszym bratem oraz z matką. Niestety mój tata zmarł na zawał. Miałam także chłopaka. Pamiętam, że wtedy byłam na jakiejś zabawie i strasznie się upiłam. To dlatego byłam prawie nago. Nieźle musiałam zaszaleć. -Kończąc swój długi monolog Erazm jeszcze długo przyglądał się Lili. Obawiał się najgorszego. Dostrzegł na jej szyi brak opatrunku. Jeszcze bardziej zaczął się martwić. -No a o czym ty chciałeś ze mną rozmawiać? -Jej oczy nadal błyszczały w przypływie szczęścia. Chłopak nie chciał psuć jej dobrego samopoczucia ale musiał otworzyć jej oczy. Chciał zacząć najdelikatniej, jak tylko potrafił. -Słuchaj Lila... pamiętasz może co robiłaś w nocy? -Lila popatrzyła na niego jak na wariata. -Dziwne pytanie. Spałam, a co miałam niby robić? -Widzisz, spotkałem po drodze do ciebie panią Rosenberg i ona powiedziała mi, że wychodziłaś w nocy z pensjonatu...Proszę skup się... Czy na pewno nigdzie nie wychodziłaś? -Uważasz że kłamię albo oszalałam? -Dziewczyna nie kryła swej złości. Zerwała się z łóżka na równe nogi. -Wiem co robiłam w nocy. Na sto procent spałam w łóżku. Nie wiem dlaczego nie wierzysz mi, tylko jakiejś starej babie po liftingu, która wtrąca się w nie swoje sprawy. -Zaraz, zaraz. -Erazmowi nie umknęła uwadze jedna rzecz. -Przecież odkąd tu jesteś, ani razu nie widziałaś tej kobiety na oczy. Skąd w takim razie wiesz, że jest stara? Tym razem to Lila została zbita z tropu. Nie miała zielonego pojęcia, skąd to wie. Ale próbowała bronić się różnymi argumentami, żeby tylko nie wyjść na wariatkę. -Może przypadkowo już ją wcześniej widziałam i może stąd to wiem. Albo lunatykuje w nocy i jakoś utkwiła mi w pamięci. Albo... Erazm z bezsilności pokiwał głową. Musiał ją przekonać, że to co się wokół niej dzieje, to nie jest przypadek a tym bardziej szczęście. Przerwał jej gadaninę wchodząc w słowo. -Posłuchaj mnie teraz uważnie Lila. -Złapał ją za ramiona patrząc prosto w oczy.- To że odzyskałaś nagle pamięć, nie jest normalne. Ktoś próbuje manipulować tobą. Już raz spotkałem się z takim przypadkiem. Moja znajoma miała taką samą sytuację. Tak samo jak ty została zaatakowana przez coś. Tak samo jak ty straciła pamięć. I tak samo jak ty po prawie dwóch dniach odzyskała ją. A wiesz co się z nią stało na koniec? Umarła w męczarniach, pozbawiona z organizmu krwi. Tak jakby ktoś z niej wyssał całą. Nie pozwolę, żeby ciebie spotkał ten sam los. Lila popatrzyła tylko na niego obojętnym wyrazem twarzy. Zaczynał już ją denerwować tą nadopiekuńczością. W ogóle jej nie znał. Nie mógł jej udowodnić, że to co mówi jest prawdą. Lila nie miała wątpliwości, że to były jej prawdziwe wspomnienia. Czuła to w swojej podświadomości. -Wiesz co? Ani trochę nie wierzę w twoją śmieszną, zmyśloną historyjkę. Ja chcę tylko wrócić do domu, gdzie czeka na mnie rodzina i mój chłopak. I nie powstrzymasz mnie. -Powiedziała stanowczym, surowym tonem. -Uwierz mi, ktoś próbuję się tobą bawić. Nie masz opatrunku na szyi i nawet nie wiesz dlaczego. -wskazał ręką na jej uraz. Jego głos stał się bardziej podniesiony. Rzeczywiście, teraz Lila zauważyła że nie ma go. Może to było dziwne, ale mogła go zgubić, albo odkleił się przy kąpieli. Ale już nic nie chciała wspominać o tym, bo Erazm i na to by znalazł swoją, inną teorię. Lila uznała, że jakakolwiek rozmowa na ten temat była bezcelowa. Zlekceważyła więc chłopaka schodząc na inny temat. -Nie rozumiem, dlaczego tak się o mnie martwisz? Przecież mnie nie znasz. I w ogóle nie potrzebuję twojej pomocy. -Sama sobie się dziwiła dlaczego podobał jej się taki ktoś jak Erazm. Wprawdzie był przystojny, ale gdyby wiedziała jaki jest natrętny inaczej patrzyłaby na niego. Chłopak widząc, że w ten sposób nie dotrze do Lili, przyjął inną taktykę. Czule objął jej policzek ręką. -Dobrze. Nie będę do niczego cię zmuszał. Ale chciałbym, abyś pojechała ze mną w takie jedno miejsce. -Spojrzenie dziewczyny zmiękło. Nie patrzyła już na niego ze złością, ale pojawił się u niej spokój. -Zabiorę cię do moich przyjaciół. Później pomożemy ci wrócić do domu. Co ty na to? Wiedział jak ją podejść. Chociaż ją denerwował, to jednak nie umiała mu się oprzeć. Po chwili namysłu zgodziła się na propozycję chłopaka. -Dobrze. Zgadzam się. Kiedy wyruszamy do twoich znajomych? W oczach Erazma dostrzegła radość. -Nie mamy na co czekać. Czujesz się już lepiej, to możemy choćby teraz. -Tylko że...-dziewczyna zawahała się. -Mam jechać w takim stroju? -pokazała mu długą szarą koszulę. Erazm przyjaźnie się zaśmiał. -Nie martw się. Moja przyjaciółka na pewno ma jakieś ubrania to pożyczy ci jakieś. A z tego co widzę, jesteście podobnych rozmiarów. Myślę że nie będzie z tym problemu. To jak? Jedziemy? To nie jest daleko. Lila tylko skinęła głową, po czym opuścili pokój. W holu napotkali na panią Rosenberg, która była zdumiona tym co się dzieje. -Już nas opuszczacie? Myślałam, że jeszcze parę dni zostaniecie tutaj. -Niestety musimy już iść. Śpieszy nam się trochę. -Erazm nie chciał wdawać się w dyskusję z właścicielką. -Mam nadzieję, że nie dałem pani za mało pieniędzy za pobyt. -Nie ale... -Kobieta chciała coś powiedzieć, ale Lila przerwała jej zirytowana. -Nie rozumiesz głupia babo, że musimy już iść?! Coś w nią wstąpiło. Nie lubiła tej kobiety. Miała chęć ją uderzyć, lub zrobić jej o wiele gorsze rzeczy. Nieoczekiwanie zranienie zaczęło ją palić. -Boże... -tylko tyle wydusiła z siebie przerażona właścicielka. Lila wpadła w dziwny trans. Patrząc na Gretę, rozważała na ile sposobów mogłaby jej sprawić ból. Płonęła w niej żądza krwi. Niestety między nią a kobietą stanął Erazm. Zaczął nią mocno trząść. Wtedy wróciła do rzeczywistości, a chłopak już wiedział co miała na myśli kobieta mówiąc o „płonących” oczach Lili. Jej tęczówki przybrały intensywnie czerwony kolor. Płonące wściekłością i rządzą zabijania. Nie miał z tym do czynienia a widział podobny przypadek. Wówczas tamta osoba tak się nie zachowywała i nie miała takich oczów. Wszystkie inne objawy się zgadzały. Rana, która się nie goiła, wspomnienia odzyskane na drugi dzień. Nie potrafił wytłumaczyć sobie tego w żaden logiczny sposób, co działo się z tą dziewczyną. Lila patrzyła na niego jak na wariata. Nie wiedziała o co mu chodzi i dlaczego jeszcze nie pojechali do jego przyjaciół, tylko trzyma ją za ramiona. Nie rozumiała też, dlaczego pani Rosenberg kuli się za plecami Erazma i patrzy na nią jakby się jej bała. Dziwnie się zachowywali. Chłopak zauważył, że okaleczenie Lili jakoś inaczej teraz wygląda. Od dwóch ran odbiegały, ciemno purpurowe rozgałęzione żyłki, a przynajmniej tak chłopakowi wówczas się kojarzyły. Wcześniej tego nie zauważył lub wcześniej tego nie miała. Czyżby to od jej dziwnego ataku zrobiło się? Musiał jak najszybciej pomówić z przyjaciółmi. -Co tu się dzieje? Może mi ktoś to wytłumaczyć? -Lila przerwała ciszę zdezorientowana tą sytuacją. -Niech ona się wynosi! Oboje się wynoście! -w końcu przemówiła Greta płacząc i wydzierając się na nich. Erazm pośpiesznie złapał Lilę…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LadyElizabeth
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…