Zakochanie. Jak ja "kocham" ten stan...
Fragmenty z pamiętniczka.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
O rany. O rany. Oh, my… Tak, tak, tak. Wszystko wróciło. Natrętne myśli. Niepokój. Poddenerwowanie. Pustka w głowie, nie potrafię niczego już napisać. I wisi mi to. To jest jak choroba. Niczego się nie nauczyłam przez te wszystkie lata. Widocznie jestem typową, słabą kobietą, niezdolną do zimnej kalkulacji. Okropność. Ale najgorsze jest to, że najprawdopodobniej za kilka lat obudzę się i stwierdzę: „nic nie czuję do tego człowieka”.
Bezmyślnym, maślanym spojrzeniem (którego serdecznie nienawidzę) wpatruję się w niego godzinami i nie potrafię przestać. Obgryzam skórki przy paznokciach, końcówkę długopisu, uważnie studiuję w lustrze własne odbicie. Pomimo tego wszystkiego – jeszcze nad sobą panuję. Staram się wyrażać konkretnie. Czasami tylko coś mi się wymsknie… niechcący.
Coś w rodzaju „pieprzę ten koncert, wolę być z tobą”.
Czuję się jak idiotka… niezdolna do wyciągania wniosków z poprzednich porażek. Będzie źle, moje drogie koleżanki, będzie źle. Z góry więc przepraszam za utrudnioną komunikację. Wasza Samosia
P.S. Naprzemiennymi, euforycznymi lub depresyjnymi, wpisami na fb też radzę się nie przejmować. P.S. 2. On śpi. Pogapię się jeszcze z pół godziny, porozmyślam (czytaj: pozadręczam się) kolejne półtorej i może zasnę. A jutro… jutro będę rześka jak skowronek. Adrenalina, fenetylamina, dopamina.
Kiedy byłam młodsza, wszystko wydawało się prostsze. „Zakochiwałam się”, wow. W zależności od sytuacji bywałam bardzo szczęśliwa albo nieszczęśliwa. Lub jedno i drugie. Dziś chyba nie potrafię być tak naprawdę szczęśliwa. Ale wydaje mi się, że mogłabym być nieszczęśliwa. Gdyby coś mu się stało. Czy gdyby stwierdził - wybacz, pomyłka, zbyt wiele nas dzieli. Oczywiście opcja numer jeden byłaby prawdziwym nieszczęściem. Mam taką koleżankę, która wyszła za mąż w wieku 24 lat. Rok później zginął w wypadku samochodowym. Zwariowała. Naprawdę. Zaczęła się puszczać, żeby zagłuszyć ból. I samotność. Przeżyła też kilka dłuższych, kompletnie destrukcyjnych związków. Na dzień dzisiejszy można ją nazwać złą osobą. Patrząc z boku, nic o niej nie wiedząc. Nie ufam jej, ale mimo to potrafię zrozumieć, czemu jest taka. W jednej chwili straciła wszystko. Nie była w stanie się pozbierać. Wydaje mi się, że ja, osobiście, prędzej zapiłabym się z rozpaczy.
On ma skonkretyzowane plany na przyszłość. Cóż, przynajmniej on je ma. Ja jestem jak bluszcz. Nie robię nikomu krzywdy. Co najwyżej sobie. Znowu tracę czas. Znów absorbują mnie niewłaściwe sprawy. Całymi dniami nic nie robię. To znaczy – nic istotnego. Wykonuję jakieś prozaiczne czynności. Nie piszę. Od miesiąca nie napisałam ani jednego sensownego zdania. Nie potrafię połączyć tych dwóch rzeczy.
Pisanie. O miłości. A czymże jest miłość? Czy to ten stan, kiedy patrzysz komuś w oczy, widzisz w nich coś miękkiego i wiesz, że on w twoich dostrzega to samo? Czy to ta idealnie zsynchronizowana nuda we dwoje na kanapie przed telewizorem? Po latach? Niewypowiedziane pretensje? Poczucie zmarnowanego czasu? Och. I ach. Tylko tyle, aż tyle.
Powiedział mi, kiedyś, że nie jest ze szkła. Sposób w jaki to powiedział, ten dobór słów, zachwycił mnie. Chyba wtedy właśnie pomyślałam, że to może być to. Ile razy w przeszłości tak sobie myślałam? Szczerze? Chyba nigdy.
Znam kilka mieszanych par. W sensie Polka-obcokrajowiec. Od lat obserwuje wzajemne relacje w tych związkach, nigdy jednak nie zastanawiałam się nad…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil GosiaKarwowska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…