Zderzenie Światów - rozdział 9 części 1
Współczesna szkoła i rozterki nastolatków. W dużej części tekst oparty na doświadczeniach autora.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{font:impact}ROZDZIAŁ 9 ECHA{/font}
{font:courier}- Dałeś się sfrajerować - oceniła Oliwia, zadzierając nosa. Szła obok Wojtka korytarzem szkolnym. Pech chciał, że chłopak natknął się na nią już przy wejściu do budynku. - Co ty się znowu wtrącasz, co? - zdenerwował się. - Zajmij się własnymi sprawami. - Skoro jesteście upublicznieni na {i}fejsie{/i}, to mogę się wypowiadać. Zwłaszcza, gdy przez cały poprzedni wieczór mogłam śledzić waszą randkę od przygotowań aż po urocze odprowadzenie pod sam dom - odparła dziarsko dziewczyna. - Weź już przestań - wkurzył się jeszcze bardziej. - Na pewno masz coś ważniejszego do roboty niż interesowanie się moim życiem prywatnym. - Jak już ci wyjaśniłam, wcale nie takim prywatnym - stwierdziła Oliwia, dotrzymując mu kroku. - To raz. A dwa, posłuchaj głosu rozsądku, bo źle ci nie życzę. Zastanów się, czy warto. - Czego ty chcesz ode mnie w ogóle? - zeźlił się. Zatrzymał się i orzekł: - Jak nietoperz, ślepe to, a wszystko widzi. I jeszcze uważa, że ma prawo mnie oceniać albo dyktować, jak mamusia, co mam robić. - Od kiedy to jesteś tak oporny na {i}dobre{/i} rady? - spytała, ironizując. Również się zatrzymała. - Od kiedy wypowiada je osoba, która nie ma u mnie żadnego poważania - odgryzł się Wojtek, wskazując na nią palcem. Chciał, by się od niego w końcu odczepiła. - Zastanów się, kogo tak bardzo poważasz i gdzie cię to kiedyś zaprowadzi - powiedziała spokojnie. - Szkoda mi cię. Żal patrzeć, jak się marnujesz. - Idź już, bo jeszcze ktoś pomyśli, że się z tobą koleguję - spróbował ostrzej, odganiając ją rękami, jakby opędzał się od natrętnego owada. - Jaki agresywny - zakpiła dziewczyna. - Chodzi na siłownię, to ma nagle mięsień zamiast mózgu. - Czy ty sobie myślisz - wściekł się - że jestem jak jakieś bezmózgie yeti? To ci powiem, żebyś zabrała swoje musculus gluteus minimus, medius oraz maximus sprzed moich oczu. - Co? Oliwia dała się zaskoczyć. - Dobrze słyszysz - prychnął. Łacińskie opisy na maszynach do ćwiczeń na coś się w końcu przydały. - Siłowniany troglodyta mówi, że masz zabierać dupsztala i dać mu spokój. - Jak tam sobie chcesz. To rzekłszy, oddaliła się szybko bez kolejnych komentarzy. Wojtek patrzył, jak odchodzi, po czym skierował własne kroki pod salę biologiczną. {i}Co by na to powiedziała Anna? Chyba nie byłaby ze mnie dumna. Ale nic nie poradzę, uczepiło się mnie to coś i się wtrąca. Choć może i ma rację. Frajer ze mnie{/i}. Prywatnie to w sumie nic nie miał do tej dziewczyny, ale nienawidził, jak się wtrącała w nieswoje sprawy i, z wyższością kogoś przekonanego o swojej nieomylności, wygłaszała osądy. {i}Do kogo Anna by ją przyrównała?{/i} Zaczął się łapać na tym, że coraz częściej pytał sam siebie, co by Anna... To zamyślenie przerwał mu Paweł, czekający już pod klasą. - I jak tam, stary? - spytał. - Widzę, że wieczór prawie w pełni udany. - Dlaczego prawie w pełni? - zdziwił się Wojtek, kładąc plecak na podłodze. - Pizza była, winko było, ale nie było... czego? - No... czego? - powtórzył jak echo Wojtek. - A po co inwestujesz w rozwój tego związku? - drążył Paweł, wykonując kilka sugestywnych ruchów biodrami. - Sam już nie wiem - odparł Wojtek szczerze, rozkładając ręce. - To nie ma sensu. - Ależ ma - upierał się przyjaciel. - Masz lasencję jak ta lala. Niejeden ci zazdrości. Taki ja, na przykład. Przecież po to zacząłeś trenować, żeby móc zaliczać takie laski. Cel osiągnięty, a ty nie jesteś zadowolony? - No tak... nie do końca - wyznał trochę opornie. - Przecież Madzia nie ma wad - przekonywał Paweł. Zaczął wyliczać na palcach lewej ręki. - Ładna, zadbana, łatwa i trochę tępa. Materiał idealny. - Jak taki idealny, to sobie ją weź - skwitował Wojtek. - Nie rozumiem cię, bracie. - Paweł pokręcił głową. - Ale mimo wszystko chcę się upewnić, czy będziesz jutro na imprezie. - Będę - potwierdził Wojtek. - Muszę się trochę wyluzować po tym tygodniu. - To trzymam cię za słowo. Początek o 19.00. Cały dzisiejszy dzień szkolny upłynął spokojnie. Magda wprawdzie kilka razy podeszła na przerwie, by przywitać się z Wojtkiem i dać mu zajebistego całusa, lecz chłopak znosił to ze stoickim spokojem. Postanowił poczekać do przyszłego tygodnia. Miał jeszcze szansę odzyskać swoją wczorajszą inwestycję w naturze, do czego gorąco zachęcał go Paweł.
Wojtek lubił piątki na siłowni. Zawsze było trochę mniej ludzi, a więc i dogodniejszy dostęp do maszyn. Piątki były też tymi dniami, gdy trenował mięśnie pleców. Licząc powtórzenia, obserwował otoczenie. Dziś Sandra i Nicole zażyczyły sobie od Arka, by popracował nad ich pośladkami. Podczas ćwiczeń starały się wypinać i eksponować swoje wdzięki jedna przed drugą, ku uciesze szerszej męskiej publiczności na sali. Arek i Wojtek wymieniali się jednak porozumiewawczymi spojrzeniami, mówiącymi jedno: żenada. Malwina w krytycznych minach nie pozostawała za nimi daleko z tyłu. Kobiety jednak, niczego nieświadome, dawały z siebie wszystko.
Po treningu Wojtek spakował rzeczy, a odniósłszy je do domu, wyruszył do parku pobiegać. Już się nie mógł doczekać obiecanego spotkania z Anną. Koniecznie chciał się dowiedzieć, jak przebiegała sprawa w sądzie między nią, a gimnazjalistami. Kończąc pierwsze okrążenie, upewnił się, że kobieta leży na kocu opodal jeziora. Znów czytała. Chłopak zdał sobie sprawę, że sam jeszcze nie przeczytał ani jednej książki. Wiedział, że jeśli by już to zrobił, to zrobiłby to dla niej, nie dla siebie. Bardzo chciał, by go pozytywnie postrzegała. Był tylko jeden problem: absolutnie nie miał pomysłu na pierwszą książkę. Z jednej strony nie chciał, by było to zbyt banalne, a z drugiej bał się, że zbyt ambitnej lektury mógłby nie skończyć. Pogrążony w tego typu dylematach, ukończył swój bieg. Anna właśnie przewracała stronę czytanej lektury, gdy dostrzegła Wojtka truchtającego w swoją stronę. - Witaj, niestrudzony - pozdrowiła chłopaka. - Witaj, czytająca - zrewanżował się. Oboje się roześmiali. Wojtek rozpoczął ćwiczenia relaksacyjno-rozciągające i rzekł: - Przepraszam za wczoraj, głupio wyszło. - Nie przepraszaj. - Anna przewróciła oczami. - Mam nadzieję, że spotkanie się udało. - Tak średnio - wyznał. - Szczerze, to wolałbym usłyszeć ciąg dalszy twojego opowiadania niż być tam. - Interesujące. - Spojrzała na niego zaintrygowana. - Zaraz się dowiem, że spisujesz moją biografię - zażartowała. Wstała i również zaczęła rozciągać mięśnie. - Nie. - Wojtek trochę się speszył. - Po prostu jestem ciekawy, co było potem. Ja w takiej sytuacji nigdy nie byłem, to nie wiem. Opowiesz? Obiecałaś. - Skoro tak bardzo chcesz wiedzieć, to opowiem - zgodziła się. Usiadła na swoim kocu. - Poszłam na ten komisariat i złożyłam obszerne i szczegółowe zeznania. Postanowiłam też, że choćbym miała wydać majątek na telefon, a w dzienniku miałyby się skończyć strony poświęcone na uwagi, i choćbym miała sprawdzać testy, kartkówki lub dyktanda po nocach, to nie będzie zmiłuj. Kiedyś chciałam być dla nich dobra i fajna. Ale nie potrafili tego docenić. Wręcz sami się prosili, żeby traktować ich krótko i bez litości. Sami nie pozwalali na to, by być dla nich fajnym nauczycielem. To się doprosili, uprzejmości się skończyły. Wkrótce po złożeniu zeznań miały miejsce pierwsze przesłuchania. - A oni co? Wojtek skończył trening i usiadł na kocu obok Anny. - Eh, pamiętam pierwszą lekcję po akcji z komisariatem. - Anna uśmiechnęła się do własnych wspomnień, energicznie rozmasowując uda. - Była cisza jak makiem zasiał. A gdy którykolwiek z nich dawał oznaki, że zaraz zacznie bruździć, wyciągałam notes i spisywałam jego imię i nazwisko oraz czynność, którą wykonywał. Wiedzieli, że pójdzie to do raportu i że policja będzie o tym wiedzieć jeszcze tego samego dnia. - I tak już siedzieli do końca? - spytał. Anna spojrzała na niego z miną mówiącą: {i}chyba żartujesz, naiwny!{/i} - Wkrótce niektórzy z powrotem próbowali podskakiwać - odrzekła. Zakończyła swój masaż. - Odpytałam więc pod tablicą wszystkich delikwentów, którzy poprzednio sprawiali…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil AgnieszkaQ
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…