Wróć do katalogu

Życie - wszystko i nic

O życiu, śmierci i duszy słów kilka.

thelinked, opublikowano , 12 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Praktycznie każdy z nas zastanawiał się nad śmiercią. Jak to jest. Skąd się wziąłem i dokąd dalej pójdę. Co mnie czeka kiedy moja fizyczna obudowa, moje ciało, zużyje się całkowicie? Chwila moment. A tak naprawdę gdzie byłem kiedy mojego ciała tutaj jeszcze nie było? Co jest grane?!

Nie wierzę że choć raz nie zastanawiałeś się nad tym problemem. Nad tą zagadką. Tak samo jak ja. Tak samo jak każdy z nas. Tym właśnie tekstem chciałbym lekko wsunąć kij w mrowisko. Dotknąć tego co niedotykalne. Zagłębić się nieco filozoficznie w złożoność tego dylematu jakim są narodziny i śmierć oraz samo trwanie, bycie. Chciałbym wysunąć kilka hipotez aby poruszyć samodzielne myślenie Twojego mózgu. Nie musisz się ze mną zgadzać. Niech to będzie po prostu ciekawa lektura i materiał na kilka rozważań.

Jedno co mogę Ci powiedzieć już teraz to fakt, że twoje ego nie będzie zadowolone z tego co tu przeczytasz. Twoje „ja” nie ucieszy się kiedy przedstawię to co chcę przedstawić. Lecz mimo to wiem że nie ono rządzi. Nie ono jest Tobą. Do dzieła.

Nasze rozważana zaczniemy w jednym z ciekawszych punktów dyskusji członków różnych ruchów religijnych i wyznań – śmierci. A właściwie nie samej śmierci ale tego co dzieje się z duszą czy świadomością po niej. Żyjemy raz, czy może reinkarnujemy się nieskończoną ilość razy? Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie? Domyślam się że tak. Domyślam się że skoro jesteś na tej stronie i czytasz ten tekst to zapewne zakładasz istnienie reinkarnacji. Zatem i ja zakładam że odpowiesz: „Oczywiście że się reinkarnujemy. Żyjemy wiele razy i zbieramy doświadczenia.” Będzie to coś w tym stylu. A teraz ja zapytam Ciebie: Co jeśli ani jedna ani druga z tych koncepcji nie jest słuszna i zarazem obydwie są prawidłowe? Co jeśli w pewnym sensie żyjemy raz jednocześnie w jakiś sposób reinkarnując się?

Pewnie myślisz „o co chodzi?” Chodzi mi o to jak zareagujesz na fakt że dusza może nie istnieć? Na to że nie posiadamy żadnej oddzielnej duszy, która kiedy umierasz „leci” dokądś gdzie może sobie porozmawiać z innymi duszami a następnie narodzić się znów. Co jeśli to nie prawda? Zastanawiałeś się nad tym kiedyś? Zastanawiałeś się skąd wzięła się koncepcja oddzielnej duszy? A co jeśli stworzyło ją ego? Przez tyle lat kształtowania się ego w naszej świadomości społecznej, stworzyło już wystarczająco wiele podziałów.

Ego jest nierozerwalne z naszą codzienną świadomością. Z twoim imieniem, pracą, rodziną. Ego nie istnieje bez ciągłości myślenia i działania. Wiesz o tym doskonale. Kiedy mdlejesz znika Twoje ego. Kiedy jesteś w głębokim śnie – znika Twoje ego. Dlaczego? Bo nie myślisz. Myślenie jest rdzeniem ego. A ono doskonale zdaje sobie sprawę z tego co się dzieje kiedy przestajesz myśleć.

Ego musiało zatem stworzyć koncepcję zadowalającą je same. Dającą perspektywę istnienia wiecznego. Zapewniającą nieśmiertelność jego samego. Choć tak naprawdę ego nie zdaje sobie sprawy z tego co będzie po śmierci ciała (no bo jak skoro narodziło się razem z ciałem i razem z nim umiera) to w jakiś sposób musi zapewnić sobie komfort psychiczny. Przecież jak można spokojnie żyć wiedząc że się zniknie? Raczej kiepska perspektywa.

Powstała zatem koncepcja duszy. Jakiegoś wycinka świadomość, który nawet po śmierci będzie pamiętał gdzie umarł, gdzie pracował i ile miał lat! Ba, nawet będzie wiedział jak miał na imię. Mojego ciała już nie ma ale ja nadal jestem Jacek! Zastanówcie się teraz nad tym. Dzięki takiej koncepcji „ja” jest spokojne. Przez tyle lat było wychowywane w założeniu oddzielenia, że przekonane jest iż ta koncepcja dotyczy również życia pośmiertnego.

A teraz zastanów się przez chwilę nad założeniem że nie ma oddzielnej duszy. Że tak naprawdę nie umierasz i nie rodzisz się. Że Twoja świadomość w nic nie wchodzi i z niczego nie wychodzi. Że tak naprawdę nie ma Cię nawet w twoim ciele! Że po prostu już jesteś. Zawsze taki sam. Zawsze nieprzerwalny. Że już jesteś wszystkim. Zastanów się nad tym że kiedy umierasz to nie tracisz żadnej tożsamości. Tracisz tylko kajdanki i złudzenie że byłeś jakąś mizerną i małą istotką na jakiejś mizernej i małej planetce. Nagle odzyskujesz przytomność i stwierdzasz że cały czas tu byłeś. Że cały czas jesteś. Nigdy się nie rodziłeś i nigdy nie umierałeś. Zawsze byłeś Bogiem i Stwórcą wszystkiego co jest. Bo wszystko to Ty.

Dlaczego ludzie głęboko medytujący odczuwają uczucie totalnej jedności ze wszystkim? Czemu czują że ich nie ma? Że jest tylko wszystko? Bo kiedy myślimy to jesteśmy inni. Moje myśli są inne niż Twoje. Gdzie indziej się wychowaliśmy, gdzie indziej żyjemy. Ale kiedy usiądziemy razem koło siebie i oczyścimy umysł – kiedy wyłączymy go, staniemy się tacy sami. Identyczni. Nie będzie mojej duszy i Twojej duszy. Jeden organizm. Jedno nie-myślenie. I to odczucie nie jest hipotezą. To odczucie jest faktem.

Kolejnym przykładem może być użycie szałwii. Odpowiedniego jej gatunku. Ludzie którzy zajmowali się korzystaniem z tej rośliny mają bardzo podobne objawy. Spożycie tej rośliny powoduje zatrzymanie ciągu myślowego. Zgadnij jaki jest efekt? Znika osobowość. Znika „ja”. Zaczynasz się identyfikować z krzesłem lub kubkiem! Zaczynasz czuć że jesteś podłogą po której ktoś chodzi. Kompletnie zlewasz się z pomieszczeniem, w którym jesteś. Czemu? Bo znika ego.

Zaznaczyć jednak trzeba iż wszystko co złe to nie ego. Ważne jest abyśmy zrozumieli że jest ono potrzebne do przeżycia gatunku fizycznego. Ego to nic innego jak instynkt samoprzetrwania. Albo jeśli nie on to przynajmniej jest jego dzieckiem. W młodych latach naszego życia silne ego jest niezbędne do przetrwania. Gdyby nie ono dzieci nie chciałby jeść i w ogólne nie identyfikowały

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych