Życzenie
Nie zawsze możemy ocalić to, co dla nas najcenniejsze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Darren szedł długim korytarzem, odgłosy kroków były tłumione przez dywan ciągnący się aż do bogato rzeźbionych drzwi sali tronowej. Co jakiś czas rozlegał się grzmot i błysk, na zewnątrz szalała burza. Strażnicy spojrzeli na siebie porozumiewawczo gdy znalazł się w odległości dziesięciu metrów od nich. Stało się dla nich jasne, że chciał wejść do sali, gdzie odbywała się audiencja. Skrzyżowali halabardy zagradzając mu drogę. - Nie każcie mi tego użyć, zdrajcy - chwycił za rękojeść miecza. Zawahali się, patrząc na księcia z zaskoczeniem, rozstąpili się, ale bez zwyczajowego skłonienia głowy. Pchnął drzwi i wkroczył bezceremonialnie do sali zamiatając podłogę swoim długim, granatowym płaszczem. Nikogo nie dostrzegł w pierwszej chwili, rozejrzał się i w świetle błyskawicy zobaczył wyłaniające się zza zasłony dwie postaci w zielonych płaszczach. Darren wyciągnął miecz i uniósł go kierując w stronę mężczyzn. - Gdzie król? - spytał opanowując zdenerwowanie. - Spokojnie, książę - odpowiedział wyższy i młodszy z nich. - Generale Labrandzie, gdzie jest mój ojciec? - przeszedł kilka kroków do przodu z wciąż uniesionym mieczem. Patrzył na generała z rosnącym zaniepokojeniem, którego nie starał się już maskować. - Przyszedł czas na zmiany, twój ojciec, Terwan Druggi nie chciał tego zrozumieć. Ty też odmówiłeś współpracy, więc będziesz musiał zostać usunięty - odparł drugi mężczyzna, zgarbiony brodacz. Zszedł z podwyższenia, na którym stał tron, a do sali wbiegło kilku żołnierzy, którzy na granatowych mundurach mieli zielone płaszcze. Jeden z nich rozciął skórę na dłoni księcia, miecz wypadł Darrenowi z ręki. Huk grzmotu zagłuszył dźwięczne uderzenie stali o kamienną podłogę. Żołnierze wyglądali na doskonale przygotowanych, jeden dotknął czubkiem miecza pleców księcia, drugi skrępował mu nadgarstki. - Jesteś aresztowany i skazany na śmierć jako element szkodliwy dla nowego porządku - powiedział Labrand stając obok Darrena i patrząc mu poważnie w oczy. - Rewolucja zjada własne dzieci, generale - powiedział książę unosząc głowę, którą musiał pochylić podczas związywania przez żołnierzy rąk za plecami. - A brak rewolucji niszczył nasze państwo, jeśli operujemy przenośniami. Liczę się z konsekwencjami, książę, dlatego chciałem żebyś przyłączył się do nas. Odpowiedzialność byłaby twoim zmartwieniem, ale też przywilejem. A tak zostałeś zdrajcą - mężczyzna odwrócił się i spojrzał przez witrażowe okno, za którym szalała burza. Książę został wyprowadzony z sali przez żołnierzy, nie próbował się szamotać i uciekać, to pewnie tylko przyspieszyłoby nieuniknione. Przed wpuszczeniem go do celi rozwiązali mu sznur krępujący ręce. Darren syknął do strażników, którzy zamykali za nim drzwi jego komnaty: - Nie dogadamy się, panowie? Wiecie ile dostali ci, którzy pilnowali sali tronowej? - Ty i tak nie masz już nawet honoru - odparł mężczyzna i zatrzasnął drzwi. Książę prychnął i oparł się o ścianę zaplatając ręce na piersi. Honorowi nigdy nie hołdował, nie mógł pojąć jak można poświęcać się dla tradycji, rewolucjoniści też najwyraźniej nie byli jej zwolennikami. A mimo to, nie chciał walczyć razem z nimi. Zabili jego ojca, matkę, a nawet przyszłą żonę, które były razem z królem na spotkaniu ze zdrajcami-generałem i mistrzem Awinem. I postanowili urządzić przedstawienie dla ludu, by wiedział, że oto rozprawiają się z dawną władzą, która gnębiła obywateli nakładając coraz większe podatki i organizując bale na przemian z rozpętywaniem wojen. Książę uderzył pięścią w kamienną ścianę. Nie było słychać nawet puknięcia, bo hałas gromu zagłuszył inne dźwięki na dłuższą chwilę. Darren nie miał ochoty płakać, jeszcze tego brakowało, żeby się rozkleił. Zapatrzył się w sufit, łzy po chwili przestały cisnąć się do oczu. Podszedł do okna, lubił burzę, była jak spektakl. Nie mógł wiele zobaczyć przez szybę, padał rzęsisty deszcz, a błyski oślepiały go od czasu do czasu. Pomyślał, że po tej burzy zostanie tylko wilgoć i wspomnienie, a po nim pewnie nic. Może nawet wymażą jego imię z ksiąg? Spróbował przywołać z pamięci ważne wydarzenia ze swojego dwudziestojednoletniego życia. Jednak przed oczami miał tylko twarz śpiącego muzyka zamkowego, Keitha. Cholernie spokojne oblicze. Darren pamiętał doskonale poprzednią noc, poranek właściwie. Było to po balu zaręczynowym z księżniczką Astaną. Muzyk skłonił się po zakończeniu ostatniego utworu pożegnany oklaskami, schował mandolę i zerknął na księcia, który wskazał mu ledwo dostrzegalnym ruchem głowy drzwi swojej komnaty. Nikt nie zauważył gdzie udał się Keith. Książę przycisnął muzyka do ściany i pocałował go, mocno, niemal agresywnie. Czekał na niego tak długo, prawie dwa tygodnie męczarni, a może i kilka lat. Sam już nie potrafił ocenić od kiedy go pragnął. Keith rozpiął bogato zdobioną szatę księcia delikatnymi dłońmi, a on wczepił mu się palcami we włosy. Oderwał usta od jego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Saeth
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…