Wróć do katalogu

żywa miękkość

zasiadasz sobie spokojnie do następnego opowiadanka

nikt_byle_kto, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

zasiadasz sobie spokojnie do następnego opowiadanka lecz wtem twoje dostrzeganie rzeczy się zmienia nagle zauważasz że znajdujesz się w białości to dziwne przed chwilą sobie siedziałeś na swoim miejscu a tu nagle białość powoli zaczynasz dochodzić do właściwego sobie sposobu widzenia poczucie rozróżnienia góry i dołu też zaczyna funkcjonować zauważasz zarysy pomieszczenia wielkości standardowo średniej z masą niezrozumiałych zamazanych i przemoczonych plakatów na ścianach suficie i podłodze przyklejonych jeden na drugim w jakimś odruchu ucieczki zauważalny od razu staje się brak okien drzwi i zewnętrznego dostępu sposób oświetlenia pomieszczenia jest w postaci stojącej lampki nocnej na stoliku po lampce widzisz stolik drewniany raczej stary zmurszały od wilgoci papierów leżących na nim przy stoliku podobne do niego materiałem i sposobem wykonania siedzi krzesło rozglądasz się w celu zbadania warunków w których się znalazłeś pojawia się też chęć poszukiwania wyjścia dziwi cię ta chęć pokój oprócz zauważonych przez ciebie przedmiotów nie zawiera rzeczy godnych nazwania i odizolowania zdajesz sobie sprawę z zaduchu i wilgoci panującej wokoło zaczynasz nerwowym krokiem przemierzać pomieszczenie dookoła uderza cię gęstość plakatów ich ilość i brak widocznego kawałka ściany sufitu i podłogi nie zaklejonego nimi ich miękka gąbczasta konsystencja ugina ci się pod stopami lekko chlupocząc przypatrując im się dokładniej zauważasz wszystko stare plakaty filmowe , ulotki reklamowe , wycinki gazet , ogłoszenia ze słupów, kartki z kalendarza , zapisane kawałki zeszytów po kilku okrążeniach z jakimś dziwnym spokojem zaczynasz zdzierać ulotki z jednego miejsca próbując dostać się do ściany kawałki papieru odchodzą z wilgotną gładkością odklejając coraz więcej i więcej zauważasz że plakaty głębsze są bardziej rozplamione i klejąco nieczytelne wpadając w lekką panikę zagłębiasz się ręką coraz głębiej i głębiej lecz natrafiasz wciąż na teraz już bezkształtną maź papierowo wodną w końcu spostrzegasz że po kostki stoisz w wyciągniętej przez ciebie ze ściany mazi jesteś już zmęczony i postanawiasz odpocząć i pomyśleć w dodatku jest dość duszno podchodzisz do stolika na którym leży kilka najnowszych plakatów filmowych z naniesionym klejem i ogłoszenie z odrywanymi numerami telefonów przyklejane na taśmę klejącą w dziwiącym ciebie samego geście odrywasz odruchowo jeden numer telefonu i chowasz do kieszeni po czym zmęczony przysuwasz lampkę bliżej i siadasz na krześle jednakże siadając zauważasz przerażającą rzecz oto nogi którymi najpierw dotknąłeś krzesła stają się zupełnie bezwładne i nieczułe również twoje plecy oparte odruchowym ruchem tracą czucie i możliwość ruchu jedna z dłoni którą się podparłeś zwisa teraz w groteskowej pozie wpadasz w panikę próbujesz wysyłać sygnały do swych nóg by pozwoliły ci się oderwać od tego i wstać niestety bezskutecznie sprawną jeszcze ręką zamierzasz dosięgnąć do stolika by się ku niemu pociągnąć stoi jednak za daleko czujesz jak paraliż powoli drobniutkimi kroczkami zaczyna dobiegać ci do klatki piersiowej spazmatycznymi ruchami zaczynasz kołysać krzesłem machając na boki sprawną ręką i głową w końcu krzesło wraz z tobą pada na ziemię a ty chwytając się kartek panicznie odciągasz się od niego jedną ręką w końcu wyczerpany i prawie całkowicie odrętwiały zapadasz w sen

budzisz się powoli nie poznajesz miejsca w którym jesteś z wolna jednak kosmyki snu odczepiają się i spoglądasz na błyszczące światło żarówki czujesz że lekko wczepiłeś się w podłogę obok ciebie leży przewrócone krzesło próbując się podnieść nadal czujesz jeszcze osłabienie i lekkie drętwienie w stopie wstajesz lekko chwiejąc się i oddzierając kawałki papieru przyległe do twarzy jesteś wciąż w tym samym pokoju nie masz pojęcia jak długo leżałeś i czy dalsza próba wyjścia ma sens postanawiasz jednak działać systematycznie kuśtykając obchodzisz jeszcze raz pokój dookoła uważnie czytając napisy i pukając w ściany tak samo postępujesz z podłogą oprócz miejsca gdzie leży krzesło podnosisz lampkę i oglądasz dokładnie zwykła nocna lampka z wyłącznikiem i kablem do zasilania bawiąc się włącznikiem na chwilę gasisz światło ogarnia cię ciemność i cisza przez chwilę trwasz tak bez ruchu czując jak coś wokół ciebie gęstnieje i się zbliża wtem coś zimnego kłuje cię w kark błyskawicznie zapalasz lampkę odwracając się za tobą jednak nie ma nic masując się po karku czujesz zimną kropelkę wody w smaku jest słodka i lepka szukając dalej podążasz za kablem od lampki ginącym wśród śmieci wychodzi z rogu pokoju lekko ciągnąc wysuwa się go więcej ciągniesz więc dalej cały czas wysuwa się lśniący czarny kabel to cieńszy to grubszy po około pięciu metrach natrafiasz na opór z racji tego że ten kabel jest jakby jedynym drogowskazem i kierunkiem w tym symetrycznym miejscu wiec obierasz go jako wskazówkę zaczynasz kopać w rogu z którego wychodzi z początku idzie to z trudem jednak gdy dochodzisz do gąbczastej rozmokłej głębszej części zaczyna być łatwiej kabel idzie trochę w bok w końcu jest jednak tak głęboko że musisz wejść do wykopanej jamy by pogłębiać ją dalej po dłuższym już czasie kopiesz jakby w transie przyświecając sobie lampką wyciągając resztki zmurszałych gazet sprzed siebie i upychając je nogami za sobą tamując sobie tym samym drogę odwrotu nie wiesz ile trwa ta męcząca czynność jesteś tak wyczerpany a maź wokół tak gąbczasta iż poruszasz się ciągnąc kabel do siebie i rozpychając papier rękami w końcu twoja ręka natrafia na węzeł na kablu a dalej jest tylko pusta przestrzeń

wysuwając głowę i przyświecając lampką zaczynasz podziwiać osobliwy widok oto znajdujesz się na brzegu sklepienia dużej owalnej komnato jaskini z której brzegów wystają w regularnych odstępach czarne długie kable podobne do twojego układają się one w swoisty okrągły wielokrotny wzór niżej łączą się w gruby pęk idący środkiem w dół pod wrażeniem tej subtelnej struktury przez nieokreślony czas…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych