01.08.2006
o pewnej chorobie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Naród ciągle chodzi zadąsany, narzeka na co tylko popadnie. Każdy dookoła ma problemy.
Najwyższy stopień doskonale zatroskanej nagrody dla oczu. Co lepsze, homosapiensy wszystkie zdają się zagłaskać ulubione smutki jako coś zdecydowanie naturalnego. Wokół świata ponuraków - uśmiech jest grzechem. Nie wpisuje się w szerokie trendy, łamie zasady. Staje się tematem tabu, schodzi do podziemia. Widok radosnej, uśmiechniętej buzi zaczyna straszliwie razić po oczach.
Nagle do tego idealnie poukładanego, zapłakanego świata, wkrada się choroba!!! Wiele twarzy ma ta Pani: straszliwą, diabelską, niszczycielską. Z której strony by nie spojrzeć, strach cokolwiek o niej pisać. Każą jej leżeć, to wstaje. Chcą milczeć, ona śpiewa. Robi wszystkim pięknym ludziom dookoła, wstrętnego psikusa. Choroba sercowa, zaatakowała główny mięsień i przechadza się po całym organizmie.
Chorują oczy, wszystko wydaje się być takie kolorowe.
Atakuje również uszy - poznajemy piękną, niesamowitą muzykę - żadnych fałszów. Słyszy się ptaszki, owady, szelest liści na drzewie, szum wiatru we włosach.
Mięknie nawet język. Plecie na lewo i prawo komplementami. O co mu chodzi? Dlaczego i na niego musiało paść? Siedzi spokojnie za zębami, nie rzuca się w oczy, nikogo nie straszy. Jest pięknie, aż tu nagle, pod wpływem choroby, cały misterny plan może z wielkim hukiem powędrować do kosza. Człowiek zaczyna mówić wiersze, potrafi układać poskładane logicznie formy zdaniowe. Obrzuca drugą osobę zarazkami, wyzwiskami, kłamstwami : kochana(y) jesteś, pięknie pachniesz (a jakże), cudownie cię znów widzieć, ślicznie pomalowany masz palec środkowy z prawej i ten z lewej wskazujący również. Pojawia się groźne zaczerwienienie typu rumieniec w okolicach policzków. Co to ma znaczyć? Świat póki stoi szary - wygląda chociaż po ludzku, umiarkowanie zdrowy. A tu się panoszy bezczelnie paskudna epidemia. My chcemy być letni, w żadnym wypadku zimni albo gorący. Grzecznie, kulturalnie trzymać język za zębami, dla globalnego bezpieczeństwa. Żeby świat ów mógł w niezmienionej swojej bezkształtnej formie, spokojnie, tkwić po uszy w bagnie.
Wykańcza nam się bidulka nadzieja, człowiek traci głowę. Choroba rozkłada go na łopatki, kładzie do łóżka. Niespodziewanie wyrastają skrzydła, ubrane w anielskie pióra. Człowiek przestaje wyglądać jak człowiek.
Wszędobylskie bakterie atakują nawet tak dobrze chronione kąciki ust. Bezczelnie porozciągane, patologicznie próbują wdrapać się wysoko, na mniej więcej wysokość uszu. Maszkara - na twarzy pojawia się najbardziej obsceniczna odmiana uśmiechu, nazywana bananem.
"Dźwięczny i niemy. Ma wiele szczepów, odmian, mutacji : hahaha, hehehe, hihihi. Atakuje płuca, nabiera więcej powietrza i pomaga się unieść. Nieznośnie dręczący uszy, torturujący niesamowicie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kryska
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…