#1: Góra
Opis pewnego końca, który może stać się początkiem czegoś niezwykłego...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był wieczór. Słońce już zaszło, a na niebie z każdą minutą przybywało gwiazd. Cała okolica zatapiała się powoli w ciepłej, letniej nocy. Żaby z pobliskiego stawu właśnie rozpoczynały swój codzienny koncert, którego wśród oświetlanej księżycem ciszy słuchały wszystkie okoliczne zwierzęta. To wszystko było jak spokojny oddech, który człowiek bierze po ciężkiej pracy. Idealne pożegnanie dnia, który nie będąc wyjątkowym, mimo wszystko zasłużył sobie na taką odprawę. Dla niektórych jednak to rozstanie było dużo ważniejsze.
Dawid stał na werandzie swojego domu i obserwował, jak za linią spotkania łąki i nieba znikają ostatnie promienie słońca. Rozejrzał się. Kątem oka, na północy, dostrzegł, jakby zagubione blaski oświetlające kamień na szczycie Góry, błyszczący na kształt samotnej iskry. Przypomniał sobie, że dawniej odwiedzał ten szczyt, często szukając czegoś, lub przed czymś uciekając. Za każdym razem liczył się z możliwością zawodu, lecz ten nigdy nie nastąpił. Góra zawsze go wysłuchiwała, ponieważ to było coś więcej, niż zwykłe wzniesienie.
X X X
Całe życie Dawida było spokojne. Urodził się na wsi, w wielopokoleniowej rodzinie. Od tego czasu nie działo się nic wielkiego. Przez cały czas, odkąd przyszedł na świat, zmieniali się tylko ludzie w jego otoczeniu. Dokładniej mówiąc – powoli zostawał sam. Jego dziadek zmarł, gdy Dawid odbierał dyplom ukończenia szkoły podstawowej, babcia – w wakacje przed pierwszą klasą liceum. Te wydarzenia nie były jednak w stanie wyprowadzić go z równowagi. Dawid zawsze uważał, że czeka go coś niesamowitego – przygoda, która odwiedzi go w najbardziej niespodziewanym momencie. On tylko czekał, aż się pojawi, żyjąc jak automat, ucząc się i pracując, unikając ludzi. Jedynym elementem wszechświata, który znaczył cokolwiek w jego życiu, była Góra. Potrafił przesiadywać na niej godzinami, czekając na jakieś objawienie. Bardzo łatwo było mu tam myśleć, rozwiązywać zagadki, zastanawiać się nad problemami. Za sukces uważał zawsze zakończone ważnym i mądrym wnioskiem rozważania. Za każdym razem miał jednak nadzieję na coś więcej. Czekał, aż jego życie doświadczy jeszcze czegoś. Czuł się jak tort, który czeka na uwieńczenie wisienką…
To jednak nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil batalos
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…