Wróć do katalogu

1865

Erotyczna opowieść, z roku 1865

cuarelena, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Prolog De’lonsert delikatnie rozwiązywał jej staniczek. Nie miała bladego pojęcia, czemu to trwa tak długo. Czytała o tym dużo, a jednak czuła się cały czas zaskoczona. Podniecenie było o wiele silniejsze strach przed przyłapaniem jej na gorącym uczynku. Matka mogła w każdej chwili wejść do jej maleńskiej bladoróżowej sypialni. De’lonsert odsłonił jej piersi i stał w milczeniu wpatrując się w ich kształt. Po chwili ważył dłonią prawą, później lewą pierś i mruknął z zadowolenim. Widziała jego podniecenie wpatrywała się z ciekawością w małą górkę. Mężczyzna powoli ściągnął z niej resztę sukni. Nie zdumiał go fakt, że nie posiada krynolii. Była za młoda na tak poważny ubiór. Stała przed nim prawie naga. Zostały jej tylko białe pończoszki, które dostała na dziesiąte urodziny od swojego ojca i błękitne buciki z białą kokardką. De’lonsert musnął wąsami jej kark. Sutki wyprężyły się i pięknie stanęły. Podszedł do małej toaletki, w której trzymała swoje wstążki i wyjął jedną. Wściekle czerwoną i grubą. Podszedł do niej i delikatnie zaczął ją oplatać wstążeczką. Najpierw szyja, po czym skrępował jej ręce. Związał je zostawiając piękną, wielką kokardę. - Wyglądasz jak prezent, który czeka aby go rozpakować. – rzekł ochrypłym głosem. Gdy zauważył że młoda panienka chce się odezwać, położył jej palec na ustach – nie mów nic, manquer. Je me sentirais coupable si vous me rappelait ma femme ... (Mógłbym mieć wyrzuty sumienia, gdybyś przypomniała mi o mojej żonie...) Delikatnie głaskał ją po karku. Zaczynała czuć irytację. Nie działo się nic. Nagle, bez ostrzeżenia, mężczyzna rzucił ją na jej maleńkie łoże. Zupełnie straciła poczucie tego co się dzieje. Zasłonił jej oczy dłonią. Czuła jak rusza ręką w okolicy swojego rozporka. Poczuła silne pchnięcie. Nie bolało, tak jak opowiadała matka. Nie czuła też żadnego wybuchu radości, na który liczyła. De’lonsert brał ja od tyłu, nie widziała jego twarzy, wyrazu podniecenia. Chciała też zobaczyć na własne oczy narzędzie mężczyzn. O narzędziu słyszała tyle żartów, że jej opiekunka ze wstydu nie wyszłaby więcej ze swojej izby. Ba! Może nawet wstąpiła by do zakonu? Czuła mocne, rytmiczne ruchy. Pomału zaczynała odczuwać nieco większą przyjemność, jednak francuz zawiódł jej oczekiwania. Nagle poczuła pustkę. De’lonsert odsunął się od niej. Pociągnął ją za wstążki, przez co musiała wstać ze swojego wygodnego łóżka. Patrzył jej chwilę w oczy, po czym delikatnie głaskał jej piersi. Niespodziewania, złapał ją za jej rude pukle i siłą zmusił do klęknięcia. Wtedy właśnie po raz pierwszy zobaczyła to, przed czym mama i opiekunka tak bardzo ją chroniły. Klęczała nie wiedząc co dalej robić. Czy ma go pocałować? De’lonsert wydawał się nieco zirytowany młodą podlotką. Wepchnął twardą męskość do maleńkich, malinowych ust i patrzył jak jego kochanka się dławi. Robił to bardzo długo, dziewczyna czuła że niedługo zwróci swoje śniadanie i zupełnie zawiedzie francuza. W pewnym momencie poczuła fale ciepła i gorzko kwaśny smak. De’lonsert wydał delikatny, cichy dźwięk. Po chwili wyjął jej z buzi „to przed czym chroniła ja mama”. Młoda panienka nie wiedząc co zrobić z nasieniem, połknęła je jednym haustem. Po czym ją zemdliło i tak jak przewidywała – zwróciła swoje śniadanie. - Sądziłem że dostanę coś więcej. – De’lonsert powoli zapinał guziczki swojego eleganckiego odzienia. – To za fatygę. – rzucił jej pod nogi kilka franków. Czuła upokorzenia. Zrobiła to bo chciała. Bo była zafascynowana nowym przyjacielem matki. - Waluta Francji nie zda mi się na nic tutaj. Jesteśmy pod zaborem Rosyjskim. -Le garder comme un souvenir (Zachowaj ją więc na pamiątkę).

Rozdział 1 Jest rok 1865, a ja ciągle nie mogę pozbyć się dziwnego uczucia osamotnienia. Od ponad 10 lat moje łoże jest grzane przez licznych kochanków, jednak żaden z nich nie został do pierwszego brzasku. A wszystko zaczęło się, gdy przypadkiem poznałam, francuza De’lonsert. Zawędrował do Kutna, gdy miałam 12 lat i to właśnie jemu jestem wdzięczna za pozbycie się ciężaru dziewictwa. Mawiał on bardzo poetycko, że zerwał „wstydliwej róży kwiat”. Do wstydu było mi jednak daleko. Bólu też nie czułam. Trwało to bardzo długo. Miałam pełno tasiemek, które matka przywiązała mi do nowej sukni. Miałam suknie wyszywaną kwiatami. Matula dbała o modny wygląd córki, mając nadzieję na moje dobre zamążpójście. Efektem jej starań były liczne fantazje mężczyzn o młodej Cecylii. Jakże by inaczej? Miałam delikatne rude pukle okalające moją porcelanową twarz. Na delikatnym małym nosku znajdowało się kilka uroczych piegów dodających mi urody. Służąca matki ubierała mnie właśnie w kolejną suknię, którą przysłał ojciec. Suknia była koloru wanilii, w piękne, czerwone róże. Dzięki krynolii suknia wyglądała jeszcze piękniej niż na wieszaku. Liczne falbanki układały się bardzo zgrabnie, dzięki delikatnemu materiałowi. Co do ojca. Czułam się z tego powodu wyjątkowa. Matka była jedyną rozwódką w okolicy. Wokół nas wrzało, byłyśmy częstym tematem plotek. Bawiło nas to częściej niż smuciło. Ze względu na słynną rozwiązłość mej matki, jak i moją nie miałam żadnych perspektyw na dobrego męża. Wiązało się to niestety ze znalezieniem sobie pracy. To z kolei oznacza kolejne plotki, setki niedomówień i upadek społeczny. - Jasmino? - Mam na imię Justyna, panienko To mnie tak irytowało. Służąca nie miała za grosz poczucia humoru. Ilekroć pytałam ją o cokolwiek zawsze nazywałam ją Jasminą. Wydawało mi się że brzmi to bardziej orientalnie niż taka Justyna. - Wydarzyło się coś, o czym warto mówić? -Pani ojciec brał udział w kolejnej manifestacji patriotycznej… * - Nie interesują mnie poczynania ojca, na Boga! Nie rozumiałam nigdy zapału służącej. Zawsze mówiła o niepodległej Polsce, zaborach i moim ojcu. Wątpię w to aby mój papo chciał tknąć palcem taka Jasmin… chociaż, gdyby ją ładnie ubrać… Wiem, co mówią o mnie na ulicach małego miasteczka. Każdy mnie tu zna. Co niektórzy mówią jeszcze, że każdy może skorzystać z gościnności mojego domku. Justyna wyszła jak najszybciej. Nie dziwię jej się. Skoro każdy mówi jej że przebywanie z rozwiązłymi kobietami może skazać ją na ognie piekielne, dziewczyna ma nadzieję ich uniknąć. Nie uważam się za kobietę lekkich obyczajów. Po prostu lubię obecność wielu mężczyzn. Razem. Było ich tak wielu… ale żaden nie został na dłużej, chociaż mogłam mu zaoferować kolejną noc pełną przyjemności. Tak bardzo chciałabym poczytać żurnal ! Nie stać nas jednak na zakup jednej głupiej gazetki o modzie. Krynoliny wychodzą z mody, a ja ciągle mam suknie przystosowane tylko do nich. Nie miałam ochoty wychodzić. Najchętniej zostałabym w swoim różowym pokoiku i nadal bawiła się lalkami pod okiem niani. Dziś jednak, idę na spacer do parku, razem z Panem Jastrzębowskim. Panem dobrego stanu, eleganckim. Jednak starszym ode mnie o 25 lat. Powolutku skierowałam się w stronę pokoiku gościnnego. Słyszałam jego rozmowę z mamą. Och, nie interesuje Pana moja zła opinia? Doprawdy? Moim zdaniem, chcesz włożyć starego kutasa w młodą szparkę, stary lisie! Z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych