303
"Kolejne kroki jak widać również targane są impulsem, zatem tylko drugi krok potrzebuje przemyśleń a zazwyczaj i tak kończy się porażką"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pamiętam, tego dnia, jak co noc wyjęłam z Twoich łapczywych palców pilota. Zgasiłam cicho szarzący telewizor. Przez uchylone kuchenne drzwi żarówka delikatnie oświetlała Twoją niesamowicie surową twarz. Nie będę kryła, że od zawsze lubiłam przyglądać się Tobie-nieświadomemu. Ułożeniem ciała przypominałeś bezdomnego, który dostał pierwszą od lat poduszkę łapczywie zmuszając ją do oddania wszelkiego luksusu minionych lat. Widywałam ten obrazek, co noc nie zdając sobie sprawy z wygasającego życia mężczyzny z obrazu. Długą chwilę czekałam, co wieczór przy lekko przymkniętych drzwiach wierząc, a nóż kanapa wyda się nazbyt miękka i wylądujesz w moim objęciu szukając dawnej namiętności. Na darmo od lat. Co Boże Narodzenie dostawałam od Ciebie książki, pamiętasz? Ironicznie napoczęłam je tuż po pamiętnym miłosnym 'bum' kończącym lata pięknej rutyny. Tej nocy skończyłam 193 stronę książki nr 5 (to był piąty rok).Zostało przede mną zaledwie 2,5 roku a przed nami wydawałoby się cała wieczność nieznośnych wieczorów i rozpaczliwych nocy. Na palcach wyszłam po cichym dywanie zawracając do książki nr. 5 Była strona 301, oczy przymykały się bezlitośnie. Mówiłam "byle do 355" wtedy zacznę kolejny rocznik naszej miłości. Uporczywie i podświadomie chciałam skończyć wreszcie ta wycieczkę po przeszłości nie będąc pewna czy kiedyś się skończy, dla mnie ciągle trwała przeszłość, bo bałam się tego, co jest teraz lub, co teraz będzie. Strona 302. Przez chwilę przeszło mi przez myśl ze masz dobry gust, zupełnie jakbyś wiedział, że kiedyś te książki zastąpią mi Ciebie w naszym przecież łóżku. Strona 303. Gdy akcja osiągnęła jak się wydawało spazm swojego literackiego istnienia uchyliłeś drzwi. Strona 303. Bezwiednie odrzuciłam włosy, okulary obojętnie zdjęłam z nosa i spojrzałam pełna znudzenia na Twoją postać. Pomyślałam, ze pod cienką bielizną zauważysz jak szybko moje serce bije pod namiastka skóry, więc muszę za wszelką cenę pokazać jak bardzo mnie to nie obeszło. Strona 303. Stałeś wieczność, jakbyś bardzo, bardzo chciał przetrzymać tą nieświeżą sytuację. Myślałam, że jedyne, na co Cię stać to podrapać się po ramieniu i wycofać się zostawiając mnie bym mogła spokojnie dokończyć nasz rocznik. Strona 303. Nadal. Czekałam na kolejny krok. Podobno pierwszy jest najtrudniejszy, ale zapewne nikt nie zdaje sobie sprawy, że pierwszy jest zawsze tym impulsywnym a drugi trzeba starannie przemyśleć, więc myślałeś. Strona 303. Czekając na rozwój cholernie intensywnie nieistniejącej sytuacji założyłam na nowo okulary udając, ze czytam kolejne słowa, w rzeczywistości jedynie przerzucałam kolejne strony i powtarzałam w myślach "303, to była 303 strona". Strona 305 (303). "Kupiłem ją wtedy po przecenie, 50% gratis przykuje każdego klienta" - rzuciłeś w końcu jakby to miało teraz jakiekolwiek znaczenie, dodając przy tym dziwny uśmieszek. Sama nie wiem czy od tego, nie ulegało wątpliwości wymuszonego zdania nie lepsze byłoby podrapanie się po tym nieszczęsnym ramieniu. Jak na wieczność przyznasz, że było to dosyć nie na miejscu? Choć w gruncie rzeczy, było. Powtórzyłam czynności sprzed 2 stron położywszy przy tym książkę przy lampce, chcąc uciąć jej temat. Być może byłam po prostu najzwyczajniej na świecie złośliwa. "Przychodzisz o 2.35 (Szybko spojrzałam na zegarek obijając swój wzrok o wystająca z szafy koszule) by powiedzieć mi, ze 2 lata temu wydałeś na prezent dla mnie połowę mniej niż faktycznie byłam wtedy warta?" Od zawsze lubiłam wymawiać nieodpowiednie słowa do nieodpowiednich sytuacji, plując sobie później w twarz ukradkiem w łazience. Wcale się nie zmieszałeś. To było błędem wiązać się z osoba tak bardzo pododbną do mnie samej. Godzinami mogliśmy kłócić się wiedząc jednocześnie jak bardzo jest to bezsensowne. Teraz nawet tych narastających godzin kłótni mi brakowało równie mocno, co nocy i pięknych poranków rozpoczynanych Twoim uśmiechem lub wyjątkowo niepociągającą mina śpiącego Ciebie. "Powiedz mi, czego oczekiwałaś? Co miąłem powiedzieć? Dobrze wiesz, ze stojąc już w tym progu zostałem skazany na powiedzenie czegokolwiek, wiec, co chciałaś usłyszeć? No proszę powiedz, bardzo jestem ciekaw." Kolejne kroki jak widać również targane są impulsem, zatem tylko drugi krok potrzebuje przemyśleń a zazwyczaj i tak kończy się porażką. "Nie unoś się tak, to pytanie jest nie na miejscu zważając na fakt ze wcale nie chciałam Cię tu o tej porze, wiec, czemu chciałabym myśleć nad tym, co chciałabym
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MissTektury
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…