Wróć do katalogu

9999BC

życie człowieka, a raczej praczłowieka i jego koegzystencja z mamutami

H4WK, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tytułem wstępu, proszę nie traktować "tego" jako prawowite, pełne w swych założeniach gatunkowych, opowiadanie, ponieważ może zostanie ono źle zinterpretowane. Prowadzić to może negatywnym ocen i komentarzy. Jako początkujący "twórca" napisałem ten oto miniopowiadanie na rozgrzewkę. Proszę więc o wytykanie mi ewentualnym błędów, ale apeluję o niekrytykowanie denności fabuły ( już z zamyśle była, denna :D ).

Niektórzy myślą, że życie w prehistorycznym świecie może wydawać się trudne i bardzo niebezpieczne, no bo przecież mamuty, tygrysy i inne tego typu stworzenia sprawiały, że człowiek bezpiecznie się nie czuł. Takiemu rozumowaniu nie pomagają towarzyszące tym czasom epoki lodowcowe, które jak na złość utrudniały życie ówczesnym. Chociażby ta z 10014 p.n.e wtedy to piździło. O tak wtedy to nawet praludzie siedzieli pochowani w swoich luksusowych jaskiniach, pocierając ręką o rękę i starając się w ogóle nie marnować energii. Jak pewnie pamiętacie ludzie wtedy nie znali ognia to też używano bardzo tandetnych, jak na owe czasy, reaktorów atomowych. Ot, te zielone kamyczki dawały dużo ciepła i dzięki temu padlina szybciej się odrobaczała i była szybciej zdatna do jedzenia. Chociaż z drugiej strony, nie znajomość praw fizyki i ogólnie nie posiadanie elementarnej wiedzy na temat otaczającego świata sprawiały, że użytkowanie takowych reaktorów wstawało się bardzo trudną sztuką i tylko nieliczni ( czytaj umiejący mówić i zręcznie machać rękoma) mogli je w ogóle dotykać w celu użytkowym jak i w celu konserwacji. W tym całym piździelcu był sobie pewien chłopiec imieniem Kalle. Ot, zwykły praczłowiek. Trochę włosków tu i ówdzie. Jedyne to co go wyróżniało to to, że kochał mamuty ( jako ich wybredny koneser). W plemieniu uważany był za wysłannika boga śmierci Stachu-Japa, w sumie nie wiadomo z jakiego powodu. Mówi się, że taką ksywkę nadali mu zalani w trupa rodzice podczas obrzędu inicjacji w plemieniu. Heh, a to dobre. Raz nawet przywódca plamienia Wspaniały Ramnus kazał mu się wynieść z osady ( z powodu nie zachowywania czystości w osadzie - w sumie miał rację, te skóry z mamutów zagracały pół wioski), ale po zawetowaniu tej decyzji przez członków rady zwanych Admannastracją Kalle pozostał. Dzięki temu jego position stała się jeszcze bardziej ustabilizowana i Ramnus mógł go co najwyżej w dupę cmoknąć. Innego razu nasz bohater znalazł paczkę zapałek Czechowickich i przekazał ją kamienioszowi, który miał dostarczy wysyłkę do reaktorów w osadzie Biełobylla ( miasto sąsiadujące z Czarnobylem). Kalle słynął z tego, że dbał o środowisko, prowadził recykling i był zatwardziałym, konserwatywnym ekologiem, można by rzec - wyznawał ekoreżim. Jak się potem okazało paczka przyczyniła się do eksplozji reaktorów, a co za tym idzie awarii ocieplania w całej Biełobylli. Wkurwienie ludzi pierwotnych w tamtym okresie nie mieściło się w ich malutkich móżdżkach, ale cóż biedny Kalle mógł o tym wiedzieć skoro sam większego mózgu nie miał. Po tych wydarzeniach chłopaczek uznał, że jego odkrycia i postępowanie rujnują życie innych mieszkańców to też wyniósł się za granice miasta (jakieś 10 metrów) i osiadł w jaskini, którą nazwał Kalle-tou. Spraszał tam dawnych kolegów na wielkie picie tłuszczów z mamutów. Biby i orgie jakie tam odprawiali trwały dniami i nocami, nierzadko zdarzało się, że gdy jakaś osoba zaginęła w osadzie ( matczynej ) to zamiast szukać ich gdzie się da, wysyłali różańcowy pochód ( nazywany potem Świętą Inkwizycją), by sprawdzić czy dany delikwent nie jest czasem w Kalle-tou.

Pewnego dnia gdy tak pili ten tłuszcz przed jego oczami ukazała się wizja, że mamuty przestają istnieć, a różańcowy pochód rozkrada jego cenną kolekcje laleczek mamutów ( Mamutie - archetyp lalek Barbie). Wtedy doznał olśnienia, wybiegł z imprezy jak szalony i poszedł szukać jakiegoś mamuta. Nie brał żadnej broni gdyż miał…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych