Wróć do katalogu

aga11

czasem warto powiedzieć sobie stop i przemyśleć śait który jest wokołó nas ;)

_gabi_jedza_, opublikowano , 4 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Poszli do niego do domu. Wolno mu było. Mógł zapraszać, kogo tylko chciał, mogli u niego nocować, stołować się, nawet mieszkać. To też była forma miłości, którą okazywali mu rodzice. Kilka metrów kwadratowych miejsca dla znajomych. Nie była to stawka wysoka, ani tym bardziej wygórowana. Kilka metrów kwadratowych zamiast miłości. Nie, to była miłość. Jego rodzice tak właśnie ją pojmowali. Tyle tylko, że między pojęciem miłość w jego oczach, a oczach jego rodziców istniała ogromna przepaść. I żadne z nich nie spróbowało nigdy zbudować nad nią mostu. Obydwie strony powoli się staczały. Staczały się na dno przepaści. Przepaść nazywa się ,,miłość”. Willowa dzielnica, samochód przed, basen za domem, i syn. Syn, który wraca naćpany spod ścianki. Normalność. Tutaj to normalne. Zresztą, co na tym świecie nie jest normalne? Z czym nie można się pogodzić? Ze wszystkim. Wobec wszystkiego przechodzimy obojętni. Tak było, jest i będzie. Na zawsze. Taki jest człowiek. I jego rzeczywistość. Szara, okrutna rzeczywistość człowieka XXI wieku. Poszli do jego pokoju. Mieszkał na poddaszu. Pokój był duży i przestronny, prze okna widać było błękit nieba, ponieważ były one w dachu. Paweł wyszedł na chwilę. Wszedł do pokoju z malutkim zawiniątkiem w ręku. W różowym beciku spała Karinka. To on wybierał imię. Rodzice nie mieli pomysłu. A może nie mieli ochoty. Może nie chcieli po prostu mieć nic wspólnego z tym dzieckiem. Oczywiście oprócz tego, że ma się dobrze prezentować. Gdy przychodzą goście... Potem, to już obojętne. Potem przestawało im już zależeć. Na niej, na nim. Na wszystkim. Liczyło się wino i przystawki. Te podane do kolacji... Dziecko było tak małe i niewinne, że Aga bała się wziąć

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych