Wróć do katalogu

Alveaenerleasth

Wampirki... inaczej niż naogół

Regis, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Alveaenerleasth

- Cześć. – Przez krzyk mew przebił się cichy głosik. Dziewczyna odwróciła się. Za nią stał niski rudzielec o niezliczonej ilości piegów na swej dwunastoletniej twarzy. Jego szare oczy z uwielbieniem patrzyły na nią. Znała go. Był posłańcem. A nazywano go Rudym. Może i miał dwanaście lat, ale był najlepszy i najdroższy. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać, który z gangów go wynajął. - Co chcesz, Rudy? – Spytała jakby od niechcenia. Pochyliła się lekko i spojrzała w bezkres szarości jego oczu. Chłopak , ku jej irytacji wytrzymał to spojrzenie. W jego oczach czaiła się ogromna siła, której ona nie chciała się przeciwstawiać. Wiedziała jednak że pomiędzy nią, a nim dojdzie do pojedynku. Że jest jej wrogiem. Że kiedyś znów się spotkają, i wtedy będzie musiała z nim walczyć, przeciwstawić się tej ogromnej potędze... - Mam wiadomość od szefa. – Powiedział uśmiechając się. Dziewczyna również się uśmiechnęła, co wywołało u chłopca silne ukrwienie twarzy, po czym odwróciła się i spojrzała na morze. Rozłorzyła ręce, spojrzała w niebo i zastygła w bezruchu, jakby w oczekiwaniu. Rudy przyglądał się całej tej scenie z zafascynowaniem, nie mogąc oderwać od dziewczyny oczu. Zawiał silny wiatr, poły płaszcza dziewczyny wypełniła morska bryza, szary beret spadł jej z włosów, dzięki czemu te rozsypały się jej na ramiona. Stała tak przez chwilę, smakując morza, przygody i wiatru. Po chwili do uszu Rudego doleciało ciche pytanie: - Czego szef chce ode mnie? – Nie miała pojęcia, o którego szefa chodzi, ponieważ każdy uliczny gang miał swojego „szefa”. - Chce się z tobą spotkać. - Nie umawiam się z byle kim. – Powiedziała, ku ogromnemu zdumieniu malca, dalej wpatrując się w morze. – Gdyby twój szef był kimś ważnym, pochwaliłbyś się, kto cie przysyła. Chyba, że twój szef, to po prostu szef. Tak jak gówno to gówno... - Rekin. - Słucham? – Zapytała, odwracając się w jego kierunku. – Aha. Rekin... – Bawiła się tym słowem, niczym zabawką, smakując jego siłę. Rekin był, i jest, szefem okolicznego gangu. Jest zbyt ważną personą, aby któryś ze słabszych ulicznych „szefów” mu podskoczył. Ale, aktualnie Rekin prowadzi wojnę z gangiem Szarego. Ha! Przypomina to walkę dwóch tytanów, jednego sprytnego, a drugiego silnego. Tym silnym głupcem jest oczywiście Rekin. - Kiedy? - Dzisiaj. – Odpowiedział Rudy. Dziewczyna gwałtownie odwróciła się, jej piersi znalazły się na wysokości jego spojrzenia. Rudzy zaczerwienił się, lecz ona nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Była wściekła. - Jutro. Powiedz Rekinowi, że spotkam się z nim jutro. Dzisiaj nie mam dla niego czasu. Niech przyjdzie jutro do starego doku numer siedem. Tam się z nim spotkam. Dziewczyna spojrzała gdzieś koło niego. On też tam spojrzał. Jego wzrok padł na szary beret, spoczywający na krańcu pomostu, na którym się spotkali. Rudy błyskawicznym ruchem sięgnął po zgubę, i podał ją właścicielce. Ich palce spotkały się na krótką chwilę. Dziewczyna nie cofnęła ręki, choć palce Rudego były lodowato zimne. - Rudy, jeszcze raz powiem ci, co masz powiedzieć Rekinowi. – Przerwała niezręczne milczenie. – A mianowicie, niech jutro przyjdzie do starego doku numer siedem. Niech przyjdzie w samo południe. Spóźnienie oznacza iż nie jest wart rozmowy ze mną. Także, jeśli się spóźni, to mnie już tam nie będzie. Chłopak potulnie skinął głową, po czym udał się spiesznym krokiem w kierunku centrum miasta. Pod nosem nucił sobie melodię, której nie znała. Ale melodia, nie wiedziała czemu, brzmiała dla niej niezbyt miło. · - Rudy, powtórz, bo chyba się przesłyszałem. – Powiedział szef bandy, potocznie nazywany Rekinem. - Powiedziała, że dziś nie ma czasu, aby się z wami spotkać. Masz przyjść jutro w samo południe do doku numer siedem. – Wyrecytował jak litanię posłusznie malec. – Inaczej się z tobą nie spotka. Tak powiedziała. Szef zaklął pod nosem. Zlekceważył coprawda polecenie dziewczyny i aktualnie znajdował się w doku numer siedem. Tak zalecił, i mimo sprzeciwów innych poszli. Rekin był najstarszy z całej, liczącej dwanaście osób bandy. Miał siedemnaście lat, a to było dużo. Jego czarne włosy, przycięte tuż przy samej czaszce nadawały jego głowie jajowaty wygląd, ale on się tym specjalnie nie przejmował. Szczerbaty uśmiech często goszczący na twarzy Rekina, również teraz na niej zagościł. W bandzie chodziły pogłoski, że Rekin miał już dziewczynę. A mieć dziewczynę to nie przelewki, w XIX w. Pinta, stojący obok swojego guru, głośno pociągnął nosem. Rekin spojrzał na niego. Uśmiechnął się, i szybkim ruchem wydobył z kieszeni swych spodni chustkę z wychawtowanymi na niej inicjałami R.M., po czym podał ją Pincie. Chłopak przyjął podarek i użył go. Głośne smarkanie obiło się echem, po hali w której się znajdowali. Ale ubezpieczył się na nieoczekiwane ewentualności; byli z nim: zasmarkany Pinta, piętnastolatek, który świetnie się bije; Mergin, rosły chłop o ptasim móżdżku, lecz o sile byka; Cortez, niewysoki blondynek o dziewczęcej twarzy, z nieprawdopodobnym talentem do otwierania zamków; Mander, szesnastolatek, który potrafiłby ukraść cyklopowi oko. To tyle. reszta chłopaków została w mieście. Ale Rekin był święcie przekonany, że taka obstawa wystarczy mu na każdą ewentualność. No i był z nimi Rudy. Ale jego nikt nie brał pod uwagę. W doku było tak ciemno, że oko wykol. · Alveaenerleasth spojrzała na grupkę ludzi stojących w największej kałuży, na samym środku doku. Gdyby nie głośne smarknięcie jednego z chłopaków stojących na dole, dzięki któremu dowiedziała się o obecności Rekina i jego bandy, prawdopodobnie nie zorientowałaby się, że ktoś znajduje się w środku. A teraz siedziała na belce stropowej olbrzymiego budynku i obserwowała swych nieoczekiwanych gości. . Jej oczy, normalnie jak u kota, teraz do złudzenia przypominały ludzkie; czerń źrenicy okolona zieloną obwódką tęczówki. Powoli zaczeła rozrużniać osoby znajduj jące się w jej „domu”. Rekin, Pinta, Cortez i Mergin. Czyżby Rudy nie przekazał im informacji? Nie, przekazał. Rudy był z nimi. Ku jej zdziwieniu Rudy podniusł głowę do góry. Wydawało jej się, że na nią patrzy, ale było to niemożliwe, chyba, że... Nie, to niemożliwe. Ale Rudy dalej patrzył w jej kierunku. Czyżby zobaczył jak jej oczy świecą? Nie, to niemożliwe, ponieważ wyeliminowała poblask. Hm... Rekin zatrzymał się. Spojrzał za siebie i podążył za spojrzeniem malca, lecz niczego nie dostrzegł. Kiedy jego wzrok spoczął znów na Rudym, ten patrzył już w inną stronę. W kierunku wejścia... gdzie stało kolejnych siedem osób. Rekin znał tę siódemkę. Była to banda Szarego, z którą rywalizował. Szary lubił rozruby i burdy, dlatego często wchodził na teren innego gangu. Ale tego było już za wiele. Rekin przysiągł sobie w duchu, że Szary pozna swoje miejsce. I to on, Rekin mu je pokaże. Rekin nachylił się, i szepnął do ucha Rudemu: - Jak się zacznie, leć po chłopaków. – Po chwili wachania dodał. – Jeśli będzie trzeba, to niech nas pomszczą. Rekin wyprostował się. Spojrzał na swoich kompanów. Cztery osoby i on. Pięć osób. Cztery osoby i dziecko, poprawił się szybko. Przerażony Cortez popatrzył na szefa, kiedy ten ruszył do przodu w kierunku bandy wroga. Ale Cortez się nie wyłamał. Ruszył ze swymi kompanami, choć wiedział, że walka będzie ciężka. Bardzo ciężka. Dwie bandy, dwóch wrogów, dwa gangi. Tyle widziała ze swego położenia Alvea. Rekin jest na spalonej pozycji, myślała. Szary i jego „chłopcy” mieli metalowe rurki, gdzieś w mroku błysnęła stal noża. Alvea uśmiechnęła się do

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych