Wróć do katalogu

Amerykański sen za oceanem

Nielegalna praca Polskich i Rosyjskich studentów w USA, ich problemy i wielka tęsknota za szczęściem

Warka maria, opublikowano , 6 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Amerykański sen za oceanem 'Wyjeżdżamy do USA żeby zarobić na studia, pomoc rodzinie i zobaczyć cos ciekawego' - mówią. Większość studentów z Polski i Rosji będzie pracować nielegalnie. Tylko nielicznych było stać na zapłacenie pośrednikowi za legalna prace. Czy czeka ich amerykański sen za oceanem? Tomek to szczupły szatyn. Jest ubrany w czarna koszulkę i modnie przetarte dżinsy. Siedzi obok mnie w samolocie. Dyskretnie go obserwuję. Widzę jak włącza komórkę I patrzy na zdjęcie jakiejś dziewczyny. 'Nawet ładna', myślę sobie i odwracam wzrok w druga stronę, by niczego nie zauważył. Patrzę po raz kolejny na niego, teraz wygląda przez malutkie, okrągłe okno w samolocie. Patrzy smutnym wzrokiem na chmury. Zagaduję go, pytam o cel podroży. Odpowiada, że najpierw leci na lotnisko Kennedy'ego w Nowym Jorku i tam ma przesiadkę do Chicago. Leci do brata; będzie pracował na budowie razem z nim i innymi Polakami, oczywiście nielegalnie. Mówi, że jedzie tam już trzeci raz i żałuje trochę, że nie pojechał ze znajomymi do Anglii, ale tam w Chicago ma pewna prace i brat może zabierze go do Miami. Tomek jest z Białegostoku, mówi, że ciężko tam o prace po studiach na AWFie. Chce wyjechać do Stanów na stałe, ale wtedy zostawi Agnieszkę w Polsce, dziewczynę ze zdjęcia. Agnieszka nie dostala wizy, przepustki do lepszego swiata - dodaje Tomek. Pytam dlaczego lepszego? 'Czy w Polsce jest aż tak źle' zastanawiam się i przypominam mu, że dolary nie są nawet po 3 złote. On mówi że jak był pierwszy raz zielone stały ponad 4 złote. ‘Aż chciało się pracować teraz nie mam wyjścia’, przyznaje. Najbardziej boli go to, że Meksykanie potrafią pracować nawet za 5 - 7 dolarów na godzinę w skwarze dnia na budowie. Podczas gdy Polak ruszy się dopiero na budowę przynajmniej za 9 dolarów na początek, dodaje Tomek ze śmiechem. Kiedyś wyrzucili go z budowy, bo na jego miejsce przyszedł Meksykanin.. Nie chce pracować za takie pieniądze, nie dość ze nielegalnie, to bez ubezpieczenia. Ale jak będzie musiał to pójdzie. W Białymstoku zostawił bezrobotnych rodziców i dwójkę młodszego rodzeństwa. Po drugiej stronie siedzi Kasia, studentka psychologii z Katowic. Niska blondynka z przenikliwym wzrokiem, który sprawia, że boje się o cokolwiek zapytać. Ale w końcu nie wytrzymuję i pytam, czy leci pierwszy raz do USA. Kasia zaczyna mówić, dużo mówić. Leci po raz drugi do Stanów i po raz drugi do tej samej pracy. Będzie opiekować się trójką dzieci, których ojciec jest reżyserem, a matka aktorką. Patrzę na nią z podziwem i mówię, że pewnie dużo zarobi. Kasia…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych