Wróć do katalogu

Angelique

czyli krótka historia o rzeczach przemijających... zainspirowane muzyką Mike'a Oldfielda i alergią.

Pulsifer, opublikowano , 6 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszędzie była biel. Szklana, idealna, anielska. Płynna atmosfera wypełniała ów mikroświat po same brzegi. Czysto, cudownie, perfekcyjnie. Szare tafle leżące gdzieniegdzie i przeplatające porysowane srebrnymi intruzami dno świata. Czasami, kiedy coś zaburzyło tą wewnętrzną harmonię, unosiły się lekko z impetem hamowane przez sferę, która wtedy przybierała kształt łuku z setek różnych odcieni przeźroczystości. Zaraz po tym ponownie opadały delikatnie wracając na swoje ustalone z góry miejsce w ładzie tego mechanizmu. Nieraz z dna podążały kapsuły wypełnione czymś zupełnie przeciwnym do tego, co tworzyło otoczenie. Wypływały, z każdą chwilą unosząc się coraz szybciej i w końcu trafiając na bratni stan skupienia.

Puch! Niczym kula w poduszkę przerywa sferę wielki, jeszcze bielszy krążek. W czas, kiedy sfera hamuje go, ów wyczynia niestworzone piruety, rodząc pęcherze podążające ku górze, miejscu skąd nigdy nie mogły wrócić. Wielkie bąble rozpryskiwały się jak promienie wychodzące z głowy mitycznego Heliosa. Choć wydawało się niemożliwym, wraz z kręgiem tworzyły strukturę jeszcze bielszą od całości. Wydawały się scalone z kręgiem, chociaż podążały w przeciwnym kierunku. Piękno jednego pozwalało odkryć bóstwo jego zaprzeczenia.

Jasne, jaśniejsze, doskonale jasne. Skrząco przezroczyste. Powierzchnia kręgu stawała się coraz bardziej chropowata, w dół opadały szybciej od niego, pomniejsze kawałki, oddzielone przez pęcherzyki. Szare tafle obserwowały jak piękno zmierza ku nim. Zabójczo wspaniałe jak sztorm na pełnym morzu.

Upadek. Krąg zaczął toczyć się powoli po płaszczyźnie, docierając do krzywych krawędzi świata. Upuszczał szczątki siebie. Umierał, choć kreował nowe, autonomiczne życia zasiedlające świat bieli. Zostawiał je jakby na wzór ich szarym poprzednikom z lichego kamienia. Powstałym nędznie z plugawej sfery. Otóż sfera, która była w tym świecie została już oczyszczona. Z wyjątkiem tych resztek przyglądających się szyderczo niczym stare socjalistyczne bloki, wielkie kołchozy, w których gnieżdżą się setki ludzi, stale uprzykrzających sobie życie. Tutaj również było ich za dużo. Zdecydowanie za wiele. Jednak to nie oni – szarzy się tu liczyli. Prawdziwą wartość osiągnęli ci nowi. Przecież to dla nich ten cały świat istnieje przez tą krótką, acz wartościową chwilę. To dla nich oczyszczono sferę, dla nich pozostali szarzy, dla nich to wszystko dzieje się w tym otoczeniu. Dla nich bąbelki antysferyczne wzbijające pionowo i łamiące powierzchnię zamkniętego świata. Cudownego, pięknego. Tylko piękno ma to do siebie, ze po prostu przemija i nic tego nie zmieni. Tak ludzie z czasem tracą urodę, pieniądze - wartość, moda…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych