Wróć do katalogu

Animewood

Kino amerykańskie szuka coraz to nowszych źródeł dla scenariuszy swoich produkcji, zwracając swe oczy ku kulturze masowej krajów wschodnich, mowa o anime.

BigBang, opublikowano , 5 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zapewne wielu z nas pamięta drugą połowę lat '90 w USA, gdy zaczęło się prawdziwe szaleństwo na punkcie gier komputerowych katalizowane przez pojawienie się playstation, pierwszych prawdziwych PC'tów oraz brawurowe kampanie reklamowe. Hollywood szybko dostrzegło tę kurę znoszącą złote jaja, jakim wtedy był rynek elektronicznej rozrywki i zaczęło w coraz większej liczbie przenosić komputerowe hity na wielkie ekrany, dzisiaj już nikomu nie trzeba tłumaczyć czym był Mortal Kombat, Street Fighter, czy legendarne Mario, wszystkie te produkcje były skierowane do fanów gier komputerowych, którzy mogli zobaczyć swoich ulubionych bohaterów w kinie. Cóż z tego, że większość tych tytułów była kiczowata, fani i tak wychwalali kinowe adaptacje ich gier pod niebiosa, co z tego, że scenariusz filmu Mortal Kombat przypominał scenariusz gry (ta gra właściwie nie miała scenariusza), liczyło się to, że fan tej gry mógł zobaczyć legendarnego Raidenam, czy Scorpiona w prawdziwym wcieleniu.

Niestety, albo na szczęście bum na takie produkcje powoli przemija, ale producenci nie śpią i wydaje się, że wywęszyli kolejny rynek do penetracji, którym są niewinne, słodkie i odziane w absurdalnie krótkie spódniczki uczennice, zazwyczaj szkoły średniej- ikona anime. Rzadko kiedy są one wystarczająco bystre, żeby oprzeć się tłustemu wujowi ze stanów, ale czego można się spodziewać po dziewczynie, której ¾ czaszki zajmują oczodoły, tak metaforycznie można by opisać aktualną sytuację w kraju kwitnącej wiśni, który już niedługo zostanie połknięty przez giganta z zachodniego wybrzeża, mowa o wielkim Billu (bez aluzji do Redmond, chociaż patrząc na anime Blue Dragon aluzja wydaje się być jak najbardziej oczywista), ale czy na pewno?

Czasami zdarza się, zwłaszcza w anime, że prawie każda niewinna uczennica posiada swojego obrońcę, ale grubaśny wujek ze stanów, nęcony zapachem dziewiczego rynku wydaje się nie przejmować takimi detalami, może się to dla niego źle skończyć. Problem wujka Sam'a polega głównie na złożoności świata anime, w którym fani nie będą bezmyślnie połykać każdej przystawki z nazwą ich ukochanej serii, jest to związane ze specyfikacją kultury anime, gdzie prawdziwi otaku, są niczym stróże broniący swoich niewinnych uczennic, każda rzecz spod znaku ulubionej anime nie spełniająca ich…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych