Anioł
Trochę zakręcona i niezbyt wesoła historia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dwa, cztery, sześć, osiem. W ośmiu mieszkaniach w bloku zapalają się światła. Dzienne życie miasta powoli się zaczyna, powietrze zmienia swój zapach i konsystencje. Jest coraz mniej lepkie i zimne, ale i tak prawie czuje jak oblepia moją skórę przekazując swój chłód tak dobrze że dochodzi do gąbczastego środka moich kości. Zbieram się z chodnika z potężnym kacem. Nie pamiętam już czy to skutek „brzoskwinki” czy znowu ktoś mnie przekopał. Otwieram jedno oko, chodnik z perspektywy żaby może wydawać się czymś w rodzaju lotniska. Zwłaszcza jeżeli nie można wykonać nawet jednego kroku. Kim jestem? Dla was zwykłym żulem w ożyganej marynarce. Z całym dobytkiem w jednej reklamówce. Ale jestem aniołem stróżem tego samotnego miasta. Zastanawiacie się czy wszyscy aniołowie wyglądają jak żule albo czy wszyscy żule są aniołami? Ani jedno ani drugie. Można zaryzykować stwierdzenie, że jestem ewenementem zarówno wśród jednych jak i drugich. Wiem wszystko o każdym, rozumiem każdą rzecz, znam przyczynę każdego zdarzenia. Widziałem wszystko i wszystko mogę zobaczyć. Żyję wśród was, czekam, obserwuje. uczę się. To nawet przyjemne zajęcie, zwłaszcza czytanie w ludzkich myślach. Zastawialiście się kiedyś jak to jest? Tak naprawdę ludzie myślą o potwornych bzdurach, co dzisiaj zjedzą n obiad, czy nie zapomnieli wyłączyć gazu, kiedy wychodzili z domu, że leje deszcz, że świeci słońce nic odkrywczego. Właściwie wszyscy są tacy sami albo bardzo podobni. Nie rozumiem tylko jednego, mimo tego, tak trudno jest im się porozumieć... Gdyby każdy, chociaż na chwile odrzucił swoje ego doszedłby do wniosku ze tak naprawdę wszyscy są tym samym umysłem tylko zduplikowanym 6 miliardów razy. Ehhh zagalopowałem się w filozofowaniu, od dziecka miałem z tym problemy. Ale będzie dobrze już niedługo wrócę sobie do cieplutkiego nieba i będę miał jak u Boga za piecem. Hehe dobre, udał mi się ten żarcik. To wszystko przez to, że trochę sobie popiłem na urodzinach u Gabryjela, że też to ja musiałem zarzygać bramę do nieba. Wyobraźcie to sobie idzie sobie do nieba taka matka Teresa a tu spaw na złotej bramie. Trochę niefart. No i dostałem pracę w nadgodzinach musiałem wrócić na ziemię i pomóc 20 osobom w dostaniu się do nieba. 19 już mi się udało, została jedna.
Stoję na przystanku. Ludzie jak zwykle rzucają w moją stronę pogardliwe, lekko nachalne spojrzenia. Dzięki mojej zdolności do czytania w ich umysłach wiem co myślą. Co za biedak. Dlaczego tak się stoczył? Dobrze, że nie jestem taki jak on. W rogu stoi niepozorna babunia, myśli sobie: "Co za świnia, dopiero 9 rano a on już pijany." W duchu jej odpowiadam, że nie już tylko jeszcze.
Wsiadłem do tramwaju, od razu poczułem, że spadło mi stężenie nikotyny we krwi. Niestety nie zalazłem nikogo kto poczęstowałby mnie papierosem. W rogu z miną zawstydzonego dziecka stała młoda kobieta. kosmyki krótkich czarnych włosów lekko zasłaniały jej policzki, które sprawiały wrażenie, jakby w każdej chwili gotowe były podjąć autonomiczną decyzję o zarumienieniu, nawet bez powodu, wprawiając swoją właścicielkę w zakłopotanie. Starałem się odgadnąć jej myśli. Jednak z jakiegoś powodu nie było to takie proste jak zazwyczaj. Widziałem tylko, że o czymś marzy, wyglądała jak artystka myśląca o nowym dziele opowiadającym o pięknie. Jestem pewien, że nigdy nie odważyła się zrealizować któregoś ze swoich pragnień. Zapewne zmieniała wtedy ich kolory, gubiła się w interpunkcji oczekiwań, albo po prostu robiła wszystko na opak.
Eeeeee masz może ćmika? - zapytałem wyrywając ją z zamyślenia
Nie palę
Eeeee nie pytałem czy palisz tylko czy masz ćmika?
Nie mam.
Szkoda
Przepraszam, to mój przystanek muszę wysiąść.
Ta cholerna powierzchowność zawsze wszystko utrudnia. Ludzie jakoś dziwnie reagują na bliźnich o niższym statusie społecznym. Być może nie wychodziłbym nawet za nią z tramwaju, żeby nie wprawiać jej w zakłopotanie, zrobiłbym tak, gdybym w końcu nie usłyszał jej myśli. " Nie mogę się z tego wyrwać. Boję się iść dalej już dawno zamknęłam sobie możliwość powrotu. Żyję, ufam, śnię. Tworzę dni, tygodnie, miesiące starając się pozostać w nich, być sobą, czuć się jak wtedy, gdy jeszcze tak mało wiedziałam. Gubię się w sobie."
Zaskoczył
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil somebody_else
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…