Anioł
proszę o komentarze
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Może to ten czas świątecznych dzwoneczków, strojnych choinek i wesoło przybranych ulic sprawił, że przypomniała mi się ta historia. Nigdy nikomu o niej nie opowiadałam, ale teraz gdy chylę się już nad grobem, donikąd nie zmierzam, nigdzie się nie spieszę i spokojnie czekam na kres... Teraz mogę o tym opowiedzieć. Byłam małą dziewczynką, świat był pełen gruzów, pozostałości po wielkiej wojnie, wojnie, która zabrała mi rodzinę. Ojciec zginął gdzieś w świecie powołany na wojnę. Pamiętam jak podrzucał mnie w górę, ubrany w mundur. Chyba wtedy przyszedł się pożegnać. Chyba obiecał, że wróci. Przestałam czekać, gdy sama się zestarzałam. Ot taki niemądry dziecinny kaprys – aby tata był w domu... Mama przeżyła wojnę, chroniąc mnie prze złym światem. Potem sama potrzebowała ochrony. Powoli zaczynała odchodzić. Niby była ze mną, ale jej nie było, zagubiona w swoich myślach, zapatrzona w okno. Byłam głodna. Moje dzieciństwo to głód i brud. Znałam wszystkie zakamarki ulic Wielkiego Miasta. Mieszkaliśmy w dzielnicy, do której nie zapuszczał się nikt w eleganckich ubraniach. Wszędzie były burdy, awantury, prawie w każdym domu lał się alkohol. W moim też. Do mamy przychodzili „wujkowie”. Gdy zjawiali się w domu, ja musiałam wychodzić na ulicę, aby nie przeszkadzać. Boże, jaka ja byłam głodna i zmarznięta! Ludzie chodzili obok. Jest takie coś, że jak człowiek upadnie na ulicy, to inni zachowują się tak, jakby go nie było. Spałam na klatkach schodowych, na ławkach w parku. Czasami ktoś miał kromkę chleba... Pamiętam ten dzień, gdy w chwili kolejnego wybuchu złości matka spojrzała na mnie z nienawiścią. Stałam akurat w kuchni szukając czegoś do jedzenia. Powiedziała, że nienawidzi mnie jak psa, że gdyby nie ja ona ułożyłaby sobie życie, a ja jestem dla niej tylko ciężarem. Krzyczała, że inne dzieci umierają, a ja żyję nie wiadomo po co, że tak to jest, gdy nie da się dziecku umrzeć, to ono potem człowiekowi żyć nie da. Nie wiedziałam o co jej chodzi. Coraz częściej miała te swoje wybuchy nienawiści skierowane do mnie. Jeszcze coś krzyczała, ale nie słuchałam, nie mogłam tego znieść. Wybiegłam z domu a łzy zalewały mi oczy. Biegłam przed siebie. Wśród gruzów była taka piwnica. Jedyne co pozostało z domu po wojnie. Tej części jeszcze nie zaczęto odbudowywać. Gruzy zostały tylko zepchnięte z drogi, tworząc dwa ogromne wały. Za jednym z nich znajdowała się moja piwnica. Chodziłam tam, gdy było mi źle – taka moja oaza spokoju. Miałam tam swoje skarby: nóż, kawałek talerzyka kilka desek, jakąś stara płachtę, która służyła mi za kołdrę, nadpaloną świeczkę i zapałki... Wybiegłam na ulicę. Zwykły gwar, jaki panował w ciągu ostatnich dni cichł powoli. Jakiś czas biegłam, ale zalegający śnieg spowolnił moje ruchy. Powietrze było mroźne. Na ulicach już niemal późno, zaczynało zmierzchać. Przez niskie okna widziałam strojne choinki. Przyłapałam się na tym, że zaglądam od okna do okna zazdroszcząc dzieciom tej choinki, ciepła, jedzenia i... taty. Bo gdyby tato był, to ja też miałabym dom i choinkę i mama byłaby taka jak dawniej... Gdyby tylko tato był... Powoli poszłam do swojej piwnicy. Wybiegając z domu nie założyłam nawet płaszczyka. Nie czułam zimna. Wtedy już niczego nie czułam. Wiedziałam co muszę zrobić. Nie było nikogo, kto czekałby na mnie przy wigilijnym stole. Mojej śmierci nikt nie zauważy, moje odejście sprawi, że mama będzie szczęśliwsza. Może któryś z wujków się z nią ożeni? Z dala dobiegały śpiewy kolęd, ktoś grał na ustnej harmonijce bardzo piękną muzykę. Teraz wiem, że była to „Cicha noc”. W piwnicy było ciemno, zapaliłam świeczkę, postawiłam ją w wyrwie w murze, wzięłam do ręki nóż i pociągnęłam. Był tępy. Zaczęłam go ostrzyć o kamień. Nie czułam już wtedy niczego. Jak maszyna, z jedną myślą – skończyć to wszystko. Kolejne cięcie, krew zaczęła się sączyć i gdy chciałam pociągnąć nożem jeszcze raz usłyszałam: - To nie jest twój czas, jeśli teraz to zrobisz, to nigdy nie zaznasz tego szczęścia, które jest ci pisane. Odsunęłam nóż od nadgarstka. Głos dochodził od strony wejścia. Nikt nie wiedział o mojej piwnicy. Nikt nigdy tu nie zachodził, więc dlaczego teraz? Właśnie teraz? - Szczęścia? - wydusiłam przez łzy. Nie mogłam mówić. W gardle miałam kamień, który mnie dławił. - Obiecaj mi, że nigdy, ale to nigdy więcej tego nie zrobisz – powiedział głos. Należał do kobiety, nie znałam tego głosu. Było ciemno, a głos dochodził spoza piwnicy. - Przysięgam – powiedziałam ściskając nadal nóż w ręku. - Przysięga zobowiązuje. Nigdy nie wolno ci jej złamać. Głos był ciepły i miły, ale stanowczy. Było w nim coś co kazało mi wierzyć w każde słowo. Nagle kobieta stanęła przede mną. Nie wiem kiedy weszła. Usiadła naprzeciw mnie, była w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Radunia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…