Wróć do katalogu

Anioł nad Hanowerem

Historia pierwszej miłości

Surmaczynski, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Anioł z Hannoveru

Kiedy wyjeżdżałem z domu w stronę lotniska było jeszcze ciemno, jakby w półśnie przejechałem przez budzące się świcie moje miasto – Newcastle upon Tyne. Wprawdzie nie urodziłem się tutaj, ani nawet nie w Wielkiej Brytanii, ale w tym wyjątkowym miejscu odnalazłem swoje miejsce na ziemi. Kiedy zastanawiam się skąd jestem to zawsze przychodzi mi na myśl – Północno-wschodnia Anglii. Jestem Polakiem i pochodzę ze Śląska, ale to wcale nie przeszkadza mi mieć poczucia, że moim miejscem jest Newcastle. Kiedy dojechałem do lotniska było jeszcze ciemno. Usiadłem w hali odlotów naprzeciwko wielkiego panoramicznego okna i zmrużyłem powieki...

Rok 1986 był w historii Polski bardzo znaczący. Na świecie ciągle panował dwubiegunowy podział na zachód i wschód dzielący Europę na „lepszą” - bogatszą, cieszącą się swobodami demokratycznymi i „jeszcze lepszą” wschodnią - gdzie się urodziłem. Jednym słowem żyłem w socjalistycznej, ponurej rzeczywistości biednego wschodnioeuropejskiego kraju, w którym marzeniem większej części obywateli było by wyjechać na zachód.

Ja jednak miałem wtedy inne marzenia. Bardzo chciałem mieć walkmana Sony, chciałem mieć oryginalną płytę Kaja Goo Goo i skuter marki motorynka. Ale przede wszystkim miałem wtedy 16 lat i zakochałem się po raz pierwszy w życiu. Ona miała najpiękniejsze na świecie ciemne włosy, tajemniczy uśmiech Mona Lizy i najcudowniejsze na świecie oczy. Pewnego wiosennego wieczoru, kiedy moja mama wyjechała na delegację i zostałem w domu sam, zaprosiłem do siebie mojego Anioła a ona uczyniła mnie mężczyzną.

To spowodowało, że pokochałem ja po stokroć bardziej. Miałem wprawdzie podkoszulek z logo Solidarności i słuchałem radia Wolna Europa ale nie miało to dla mnie specjalnego znaczenia. Nie obchodziła mnie ani komuna ani demokracja. Nie cierpiałem z powodu braku wolności słowa i trudnej sytuacji ekonomicznej. Byłem szczęśliwy bo była Ona. Mimo, że w ówczesnej Polsce zabronione było prawie wszystko to nikt nam w socjalizmie nie zabraniał kochać aniołów. Ona dla mnie zawsze była aniołem i ze swojego jedynego obywatelskiego praw korzystałem jak mogłem.

Kiedy już poczułem się pierwszy raz mężczyzną odkryłem świat jakby na nowo. Miałem poczucie, że zaczyna się w moim życiu nowy wspaniały etap. Po namiętnych chwilach intymności, zmęczeni miłością ubraliśmy się pospiesznie by zdążyć na ostatni autobus, tak by mogła wrócić na czas do rodziców. Odprowadziłem ja na przystanek . Nie pozwoliła mi jednak wsiąść razem z nią do autobusu. Pocałowała mnie jeszcze tylko na do widzenia namiętnie w usta i odjechała „dziewiątką” ...

Na nazajutrz z bukietem kwiatów udałem się do mojego Anioła by opowiedzieć jej wszystko co mi się śniło i skraść milion pocałunków. Byłem bardzo szczęśliwy, czułem się dumny, że ta piękna dziewczyna wybrała właśnie mnie. Cały świat zdawał się cieszyć ze mną. Wiosenne słońce swoimi promieniami wskazywało mi drogę do magicznego miejsca gdzie mieszkał Anioł – ulicę Powstańców Śląskich w Opolu. Po chwili stałem już na ciemnej wysokiej klatce schodowej przed drzwiami domu gdzie mieszkała moja ukochana. Jeszcze tylko puk puk i znowu ujrzę jej oblicze. Kolejne puk puk. i kolejne i nic. Masywne drzwi wejściowe mieszkania przede mną pozostawały zamknięte. Nerwowo spojrzałem na zegarek. Czyżby jeszcze spali? pomyślałem. Była już 11 więc chyba powinni już wstać. Zwłaszcza, że dzień był taki piękny. Kolejna puk puk zaskoczyło mnie jeszcze bardziej bo otworzyły się drzwi mieszkania na przeciwko i stanęła w nich starsza, ubrana w szlafrok kobieta. Nerwowo odwróciłem się w jej stronę i z zawstydzeniem schowałem za siebie bukiecik ukradzionych z klombu na skwerze czerwonych róż. Staruszka najpierw przeszyła mnie swoim przenikliwym spojrzeniem potem wysokim i chrapliwym głosem zadała krępujące pytacie : A czemu tak stuka o świcie? Ne wie, że oni wyjechali? Zdumiony zapytałem niepewnym głosem: a kiedy wrócą? Kobiecina zarechotała cichutko jakby usłyszała żart. Jak to, to on nie wie? i odpowiedział z okrutną satysfakcją w głosie, nigdy ! Wyjechali do Niemiec i nigdy nie wrócą.

W latach osiemdziesiątych z mojego miasta wyjechało do zachodnich Niemiec tysiące mieszkańców. Pomimo braku wolności w komunistycznej Polsce główne przyczyny emigracji związane były ze względami ekonomicznymi. Ludzie nie chcieli żyć szarym świecie gdzie dzień w którym udało się kupić papier toaletowy należało było uznać za szczęśliwy a posiadanie telefonu w domu oznaczało wysoki status społeczny. Kto miał okazję wyjeżdżał. Kto musiał zostać szukał okazji by wyjechać. To były takie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych