Wróć do katalogu

Anna

Mężczyzna, który piszę list aby zapomnieć popełniony błąd.

robak, opublikowano , 15 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Chciałbym wam opowiedzieć pewną historię. Pewnie wiele z was pomyśli, że to kolejna opowiastka niedojrzałego gówniarza. Może i jest w tym trochę racji. Ale powód jest inny, bardziej poważny niż chęć zaimponowania poprzez słowa. Czytając jedno z opowiadań Kinga dowiedziałem się, że pisanie może dać wolność. Tak. Tego chcę. Niczego tak nie pragnę jak wolności. Próbowałem uciec od tego, robić wszystko, by skrawki pamięci stały się niewidzialne dla mojego umysły. Ale im bardziej wysilałem się, tym trudniej mi było zapomnieć o tym. ‘Pisanie da ci wolność’ ta myśl krążyła mi w głowie i wiedziałem, tak jak wiedzą matki, że trzeba kochać swoje dzieci, iż to prawda. Klub znajdował się na rynku, nie ważne jakiego miasta, dość dużego jak na nasz kraj. Był dla młodych ludzi, którzy dzielili pasję elektronicznej muzyki. Z głośników płynęły stare utwory ATB mieszane z nutami tworzonymi rękami DJ na wielko klawiszowych syntezatorach. Klimat mi raczej nie podpasował ze względu na to, iż w serduchu czuję inklinacje do rapu, muzyki na której się wychowałem. Mimo tego cieszę się, że poszedłem tam z gronem nowych przyjaciół. Znałem ich od niedawna tak samo jak od niedawna zamieszkałem w tym przecudownym mieście. Dzień ten zaliczam do przypadku. Gdy się wybierałem aby się zabawić, w planach miałem również poderwanie nieznajomej i po cichu liczyłem na przyjemne zakończenie zabawy w moim skromnym mieszkaniu, nie przypuszczałem, że ją tam spotkam. Popijałem ciemne piwo ze szklanki ozdobionej kolorowym napisem, kiedy dostrzegłem jak wchodzi i siada do stolika, który znajdował się niecałe trzy metry ode mnie. Jej osoba od razu zwróciła moją uwagę. Powodem nie była jej uroda, choć cechowała się niezwykłym pięknem. Patrzyłem na nią tak jak na siostrę, a nawet mniej. Czułem się jak narrator. Obserwowałem ją spod oka jednocześnie starając się w miarę sensownie prowadzić konwersacje ze znajomymi. O dziwo nie rozebrała się, siedząc miała wciąż na sobie kurtkę, na dworze panowała wtedy sroga zima. Kiedy tak na nią zerkałem przez dłuższą chwilę zauważyłem, że różni się od innych otaczających ją kobiet. Nie tylko wyglądem, zamiast szpilek, które zawsze seksownie wyglądały na zgrabnych nogach panien, miała kozaki sięgające ud, ale również jej spokojnym zachowaniem. Na jej twarzy nie pojawiały się zmarszczki uśmiechu czy zdenerwowania, wyglądała tak jakby straciła możliwość ujawniania swoich emocji. Słuchała, potakiwała rozmówcom i czasem rozglądała się wokoło lustrując z dokładnością sapera otoczenie. Jej ciało zdawało się bezwładne. Nawet ruch piersi spowodowany oddechem był mało widoczny. Gdy nagle wstała, zdjęła okrycie i podążyła w kierunku gdzie znajdował sie parkiet. Na moment straciłem ją z oczu, nie myśleć podążyłem za nią. Dostrzegłem ją pod ścianą klubu, jak rozmawia z mężczyzną. Nie tańczyli, nie patrzyli na siebie. Żałowałem, że nie słyszę słów. Po krótkim czasie chłopak o chudej budowie odtrącił ją ramieniem i skierował się w moją stronę. Anna, bo tak miała na imię ruszyła za nim. Nie wiem jaka siła mnie ciągła, co powodowało chęć inwigilacji. Moja partycypacja były jak falsyfikaty wśród cennych obrazów, mimo tego nie mogłem odpuścić. Znaleźliśmy się na dworze. Mróz objął moje rozgrzane poliki. Odwróciłem się tak, aby nie zwrócili na mnie swojej uwagi. Wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów, dzięki której miałem zdobyć uznanie kobiet, drugi pretekst znajdował się na dnie kieszeni. Kiedy rozpalałem fajkę usłyszałem groźny głos mężczyzny: - Nie, Anka, za dużo tego. Weź się w garść w końcu. Obejrzałem się na moment wydychając tytoniowy dym. Chudzielec miał nie tyle srogi wyraz twarzy co raczej zmartwiony. Dziewczyna podeszła do niego bliżej i szepnęła patrząc prosto w jego oczy: - Ja tego potrzebuję, muszę to mieć. Okręciłem się o 90 stopni dla bezpieczeństwa zostania niewidzialnym słuchaczem. Jednak wątpię w to, by przejmowali się otoczeniem, chociaż nie było nikogo oprócz nas, bo chłopak krzykną jeszcze głośniej niż poprzednio: - Gówno potrzebujesz a nie tego. Mimo pewnej wyczuwalnej powagi rozbawił mnie ten teks, ale oczywiście nie dałem po sobie poznać, że słucham z zainteresowaniem. - Martwię się o ciebie, zrozum, wiem ze nie jesteś głupia, nie można tak, już dość. Jego głos zdradzał obawę o dziewczynę. Coraz bardziej mnie to intrygowało. - Twoja troska jest zbędna. Odpowiedziała trzeźwo. Znów odwróciłem się tak, by ich zobaczyć. Trzymała go za ramie, jakby się obawiała, że ucieknie. Chłopak chyba mając już dość całej sytuacji z afektacją wyrwał jej się i odwrócił. - Powiem policji, że trzymasz prochy w domu. Jej głos nie dawał cienia na to, że pudłuje. - Wydasz mnie? Zapytał stojąc plecami do niej. - Zrobię to jeśli mi tego nie dasz. Chudzielec odwrócił się. Nie mam pojęcia co wyrażały jego oczy: strach, irytacje, złość może po części smutek. Wsunął rękę do kieszeni w bluzie, wyciągnął mały woreczek krzycząc: - Masz, masz to, weź. - Dzięki. Rzekła sucho i ruszyła wzdłuż ulicy. Obydwoje patrzyliśmy jak się oddala. Teraz, kiedy to opowiadam czuję, że popełniłem wielki błąd. Wewnątrz mnie ukształtowało się i rozrastało coś niewidzialnego, coś co powodowało, że z każdym dniem czułem się gorzej. Nie dolegała mi żadna choroba, wręcz przeciwnie tryskałem zdrowiem, ciało miałem sprawne. Nie mogąc poradzić sobie z natarczywymi myślami torturowałem organizm wysiłkiem fizycznym. Kiedy budziłem się w nocy szedłem biegać, kiedy w dzień nie mogłem skupić się na pracy szedłem pływać. Wycieńczony nie przestawałem myśleć o niej. Bez względu na to jakie czynności wykonywałem, związane z prawidłowym funkcjonowaniem wracałem do tego co się stało. I wtedy rodził się we mnie ból, a kiedy osiągał swoje apogeum stawałem się przedmiotem niezdolnym do odczuwania jakichkolwiek emocji. Ogarniała mnie obojętność. Siedziałem wtedy zazwyczaj na kanapie, bądź innym służącym do tego mebla, i gapiłem się głucho w przestrzeń. Co myślałem, co czułem? Nie wiem. Nie istniałem. Błądziłem poza realny świat, zahipnotyzowany udręką spowodowaną wydarzeniami związanymi z nią. To tak jak byście próbowali się przedrzeć przez mur, uderzając w niego z całej mocy a po pewnym czasie nie widząc rezultatów zwątpilibyście w swoje siły. Tak właśnie się czułem, tyle, że moje emocje były o tysiąc razy spotęgowane. Skąd wiem że miała na imię Ania? Było to tydzień po moim przyjeździe. Znajdowałem się w dużym i przestrzenny pokoju własnego mieszkania, na ścianach których wisiały obrazy młodej malarki o której nie miałem pojęcia. Powiesiłem je ze względu na siostrę, która obdarowała mnie nimi na moje 25 urodziny. Muszę przyznać, że owe malowidła odbiegały od charakteru pomieszczenia, które trafiało w mój minimalistyczny gust. Białe ściany, ciemne panele i niewielkie komody - z tego byłem zadowolony. Wtedy w duchu śmiałem się, że gdyby nie znajomi nie miałbym foteli i kanapy. Trzymając w ręku szklankę soku pomarańczowego rozmyślałem o swoich podbojach miłosnych. O tak, uwielbiałem rozpustę. Kobiety z którymi się spotykałem były dzikie i namiętne. Ubolewałem tylko nad tym, ze po pewnym czasie patrzyły na mnie z uczuciem którego nie potrafiłem zaakceptować. Miłość nie była dla

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych