Anna i Gabriel cz.11
O przyjaźni i miłości...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niedziela, 30 września, 18.35
Anna siedziała na piasku, była kompletnie przemarznięta. Pod powiekami wciąż czuła napływające łzy. Co też sobie wyobrażała w swojej naiwności? Że Gabriel w imię ich przyjaźni opowie się za celibatem? Poza tym coś musiał robić wieczorami poza robotą papierkową i dzwonieniem do niej. Nie mogła tylko pojąć jednego – dlaczego jej nie powiedział, ze jest z kimś związany?
***
Niedziela, 30 września, 20.30
Anna piła już trzecią herbatę z sokiem malinowym, ale wciąż nie mogła się rozgrzać. - Jeszcze tego brakowało żebym się przeziębiła – przebiegło jej przez myśl. Walizki stały w przedpokoju tak jak zostawił je pan Dominik. Anna wyjęła tylko pidżamę, pościel i trochę kosmetyków. Telefon milczał, Gabriel nie próbował się z nią skontaktować. - Pewnie myśli, że nie ma czego wyjaśniać. Czemu miałby zawracać sobie głowę dzwonieniem do mnie – tłumaczyła sobie. Ciałem Anny raz po raz wstrząsały dreszcze. Było jej zimno i na pewno miała gorączkę. Upiła kolejny łyk herbaty.
***
Niedziela, 30 września, 22.30
Anna leżała ubrana w gruby sweter i nakryta ciepłą kołdrą. Wciąż wstrząsały nią dreszcze. Była zrozpaczona. Jutro zaczynała pracę w nowym miejscu, a na obecną chwilę nie miała sił, by pójść do toalety. Nagle poczuła silny skurcz w dole brzucha i coś rozlało się ciepłem po jej udach. Odchyliła kołdrę i o mało nie zemdlała. Spodnie od pidżamy przemoczone były krwią. Sięgnęła po komórkę.
***
- Początek 20 tygodnia, duży upływ krwi, gorączka 39,8 – Gabriel drżącym głosem relacjonował stan Anny obsadzie karetki. – Jedźmy do Akademickiego Centrum Klinicznego na oddział patologii ciąży, mój przyjaciel ma dziś dyżur. Karetka ruszyła z piskiem opon, Anna z przymkniętymi oczami leżała na noszach. - Andrzej, słyszysz mnie? Potrzebuję pomocy. Anna krwawi i ma wysoką gorączkę. Jedziemy karetką. Będziemy w przeciągu 5 minut.
***
Poniedziałek, 1 października, 0.13
Anna leżała pod kroplówką. Zasnęła przed kilkoma minutami. Ordynator sprawdzał parametry na monitorach. Szpitalny sprzęt miarowo szumiał, słychać też było wszechobecne dźwięczenie. Gabriel siedział koło łóżka Anny, jej dłoń zamknął w swoich i bał się poruszyć, żeby jej nie obudzić. - Ona teraz niczego nie czuje. – powiedział Andrzej – Obudzi się dopiero około…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lena1982
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…