Wróć do katalogu

Apokalipsa cz.2

Druga część rozważań na temat świata:)

Urania, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

(Noc)

Świat składa się z kolorów, barw, odcieni. Można rzec, że są one spoiwem naszego istnienia.

(Uśmiech- łagodny prawie nikły w tym świetle)

Moje dłonie, gdy wystawie je do światła robią się prawie białe, zanika granica między ich realnością. Są tylko rozmazanymi plamami.

(Siedzi w mroku- podziwia światło ulicznych latarni, które dostają się, tu, do pomieszczenia przez duże okno. Światło cienie osądzają się na przeciwległej ścianie, ale i tak go nie dosięgają. Siedzi skulony w rogu pokoju. Usta milczą.)

Tu jestem ukryty przed ich spojrzeniami, czuje się bezpieczny.

(Jego myśli są pewne, co do tego stwierdzenia.)

Szepczą. Mówią, że jestem dziwny, bo za dużo widzę. Patrzę inaczej niż Oni. Dlaczego? Czasami boli mnie serce, gdy tak mówią. Chce mi się płakać.

(Pokój nie jest duży ani mały. Jest pusty, nie posiada nic.)

Śpię na "dnie serca". Świadomie. Opadam w dół. Do dna jeszcze wprawdzie daleko, ale na powierzchnie tez już nie mogę wypłynąć.

( Przykłada policzek do szorstkiej białej ściany. Dotyka dłonią i zamyka oczy.)

Po prostu zamyka się oczy i opada. Nie widzi się nic. Przechodzi obojętnie. Świat już nie ma większego znaczenia. Nie myśli się o nim.

(Gładzi palcami chropowata fakturę- coraz mocniej, szybciej. Rani opuszki palców, a na białej ścianie pojawiają się ślady krwi.)

Na początku bolało. Zabierało oddech, łzy... Wspomnienia. Dawało jednak ukojenie.

Śpię, świadomie. Śpię, bo wtedy nie boli. Śpię by zapomnieć. O życiu. O świecie. O nim. Śmierć... Umarł. Kiedyś. Dawno.

( Drobna łza spływa po jego policzku. Wchłania ją mrok, nie pozwala by ktoś ją dostrzegł.)

Czasami śnię. Śnię na "dnie serca". O czym?

O realnym świecie.

Kiedyś nie potrafiłem o nim śnić. Teraz robię to bez przerwy. Wszyscy robimy. Tylko to nam pozostaje.

Przeznaczenie. Głupia sprawa. Kiedyś w nie wierzyłem.

( Wraca myślami do dawnych czasów.)

Śnieg wirował. Zadzierałem głowę patrząc w niebo. Było cicho. Biało... A on opadał spokojnie. Jasne iskierki dotykały twarzy. Chłodziły. Zmieniały się w wodę pod wpływem gorącej skóry. Byłem głupi...

Wierząc.

(Mocniej wtula się w róg. Marzy o tym by być niewidzialnym.)

Kupowałeś zużyte marzenia. Kupiłeś moje. Szczęście. Nadzieje. Miłość. Byłem Ci wierny jak pies, któremu uratowano życie. Mogłem umrzeć dla Ciebie. Teraz płacze. To stracone.

Zimno mi. Śnieg pada. Zobacz! To anioły gubią swe pióra. Tysiące... Miliony...

(Dzień)

Za dnia nie ma gdzie się ukryć. Okno wpuszcza za dużo światła. Obnażone ściany. Pusto. Biało. Spokojnie.

( Stoi przy oknie. Opiera o szybę dłonie i czoło. Patrzy na to, co ukryte jest za nią.)

Mój pokój nie różni się wiele od innych pokoi. Jest jednak pusty. Nie posiadam nic. Zbędnych dodatków. Ozdób. Detali. Kolorów.

Jest jak biała kartka gotowy do zapisania. Czysty. Jednak mój.

Każdy posiada swój pokój. Nawet, jeśli o tym nie wie. Tak jak ja. Nawet, jeśli śni.

(Zamyka oczy i zaciska usta by nie wydobył się z nich płacz.)

Nienawidzisz mnie. Tam. W ich świecie. Ale tu, co noc jesteś mój. Tu, gdy śnie nigdy się nie zmieniasz. Nie ranisz. Jesteś dobry.

Lubię śnić. Mogę Cię wtedy spotykać. Bez żalu. Bez winy. Bez łez.

Mogę Cię mieć. Dotknąć. Posiąść. A ty nie będziesz mieć mi tego za złe.

Mogę spełnić swoje pragnienie. Śniąc. Mogę umrzeć dla Ciebie. W twoich ramionach. Słodka śmierć.

Moja.

I taka pesymistyczna.

Jednak do spełnienia.

( Za szybą widzi świat. Niebo, chmury, ziemię, drzewa inne domy i pokoje. Widzi ludzi. Szczęśliwych. Bezwiednych.)

Morze łez. Każdy posiada swoje. Płytkie. Głębokie.

Jakie jest twoje morze? Twoje łzy? Wypłakane z mojego powodu.

Jedna twoja łza to dzień mniej mojego życia. To jedna kropla więcej mojego morza. Kiedyś tam się znajdziemy. Obydwoje.

Jednak już nie razem...

Przeznaczenie?

Nie...

Raczej ślepy los na naszej drodze.

( W myślach nuci starą dziecinną piosenkę)

Dzisiaj znowu śniłem. O tobie. O nas.

Splataliśmy swe palce razem. Łączyliśmy dłonie. Na zawsze. Było mi tak ciepło w twoich ramionach. Po raz pierwszy raz w życiu. I nawet śnieg stał się ukojeniem.

Widzę jak śnieg ciągle pada za moim oknem. Kiedyś potrafiłem go dosięgnąć. Teraz patrzę przez szybę. Nie jest już mój...

( Odwraca się w kierunku pokoju. Nic się nie zmienia. Nic nie przybywa. Naprzeciw siebie ma zamknięte drzwi. Wkomponowane w biel ściany z prostą srebrną klamką i wejściem na kluczyk.)

(Destiny)

Mieszkanie na dnie serca można porównać do życia w pokoju. Otaczają mnie mocne betonowe ściany. Są zimne. Stałe. Mocne. Tłumią wszelkie odgłosy.

( Ogarnia spojrzeniem miejsce, w którym się znajduje. Biel zwielokrotniona blaskiem słońca wpadającego przez okno razi w oczy. Srebrna klamka błyszczy jak cenny skarb. Przyciąga oko.)

Mój pokój posiada drzwi. Mogę w każdej chwili z niego wyjść. Ale, po co? Tu jest bezpiecznie. Tu nikt nie szepcze. Nie kłamie. Nikt nie stara wpasować się we mnie. Nie muszę uśmiechać się sztucznie. Nie musze mówić wiele... Nie lubię mówić.

(Wyrzut, gdy o tym myśli.)

Są jednak drzwi, które nie posiadają klucza. Właściciele się ich pozbyli. Czasami świadomie. Czasami nie.

Takich drzwi nie da się już otworzyć.

(Porównanie bez sensu( A może jednak nie...)- Wyobraźmy sobie każdego człowieka żyjącego w takim pokoju. Taki pokój to mieszkanie. Mieszkanie układa się w bloki, a bloki w miasta. Każdy patrzy na świat przez swoje okno. Jednak nikt nie ma odwagi by wyjść na zewnątrz. W takim razie, kto chodzi po świecie? Kto nie ma swojego domu?)

Śpię na dnie serca. Świadomie. W…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych