Wróć do katalogu

Autobiografia (rozdział 13)

Kolejna część mojej powieści. Będę bardzo wdzięczna za wszelkie komentarze. Proszę Was również o przysyłanie propozycji tytułu do tego opowiadania. Będę Wam wdzięczna! Zachęcam do czytania poprzednich części powieści

paulina, opublikowano , 14 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nastał ten nieszczęsny dzień czwartego stycznia. Paulina jednak nie musiała się nigdzie spieszyć, gdyż w szpitalu, do którego miała trafić, przyjęcia planowe są dopiero od godziny dziesiątej. Więc na spokojnie obudziła się nie wcześniej, niż zwykle, około ósmej. Później zjadła lekkie śniadanie. Chciała nawet tego dnia iść na pierwszą godzinę do szkoły, jednak rozmyśliła się po tym, gdy zobaczyła w planie lekcji, jakim przedmiotem witają poniedziałek. Był to przedmiot, którego, jako jedynego w tej szkole, nienawidziła. Mianowicie był to język niemiecki. Wzięła długi, relaksujący prysznic. Było jej tak dobrze, gdy krople gorącej wody muskały jej nagie ciało. Gdy już wyszła z pod prysznica, otuliła się żółtym, polarowym, miękkim szlafrokiem, a włosy owinęła w ręcznik. Poszła do swojego pokoju, gdzie czekała ją niespodzianka. - Co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona, gdy zobaczyła kto siedzi na jej łóżku. - Siedzę i podziwiam swoją, piękną dziewczynę - odparł chłopak i przyciągnął ją do siebie. Ona potknęła się o jedną z jego kul i "wpadła" wprost na jego kolana. - Oj, ty, ty... Nie mam już siły na ciebie. A ja się teraz muszę ubrać i zaraz spadać - wyjaśniła. - To nie przeszkadzaj sobie - powiedział, po czym usiadł wygodnie i oparł się o metalową poręcz łóżka. - Nie zrozumieliśmy się, chyba... Chodzi mi o to, że ja bym się chciała TUTAJ przebrać - powiedziała dobitnie, niczym do dziecka. - Nie krępuj się - Dawid śmiał się z zażenowania Pauliny. Wiedział, o co jej chodzi, ale jeszcze chwilę chciał się z nią podroczyć. - A ty mnie nie denerwuj! Sio! - wyganiała go, a on spojrzał na nią mając błysk w oku. - No sio! Idź na dół, zaraz do ciebie przyjdę! - obiecała, po czym uraczyła go namiętnym pocałunkiem. - No, ewentualnie mogę się na coś takiego zgodzić - powiedział, po czym wstał z łóżka i wziął swoje kule. - Tylko nie każ mi tam czekać w nieskończoność. Twój tata już robi kawę - oznajmił, po czym puścił do niej oczko i wyszedł z pokoju. Chłopak zszedł na dół, a tam rzeczywiście Marek robił właśnie kawę w ekspresie. Kwadrans później Paulina była już w pełni gotowa do zejścia na dół. Pociągnęła jeszcze usta błyszczykiem i zeszła na dół. - Pięknie wyglądasz, Paulinko - powiedzieli równocześnie obaj panowie, gdy tylko zobaczyli dziewczynę, po czym na twarz Dawida wdarł się niekontrolowany, potężny uśmiech. - Siadaj, zaraz będziemy się zbierać - powiedział Marek. - A na razie mamy jeszcze czas na kawę, zrobić ci? - zapytał, gdyż wiedział, że dziewczyna, tak jak i on, nie rusza się z domu bez odpowiedniego nakofeinowania organizmu. - Kocham cię, tatuś - powiedziała, gdy Marek stawiał przed nią filiżankę Latte Macchiato. - Dziękuję - i puściła oczko do Dawida. Pół godziny później oderwał się dzwonek do drzwi. - Ooo, pewnie to Ania - poinformował Marek, po czym dopił swoją kawę jednym łykiem i poszedł otworzyć drzwi. Paulina została z Dawidem sama w kuchni. Wiedziała, że mają tylko krótką chwilę samotności i intymności, jednak nie dała rady się opanować. Usiadła na kolana do chłopaka i zaczęła go namiętnie całować. Wdychała zapach jego włosów, jakby to były ich ostatnie wspólne chwile. Gdy usłyszała, jak ojciec mówi, że jest wraz ze swoim chłopakiem jest w kuchni, Paulina natychmiast odsunęła twarz od jego aksamitnych ust i zeszła z jego kolan. Po chwili rzeczywiście w kuchni stali już wszyscy - począwszy od jej rodziców, przez Krzyśka, po Majkę z Arturem - jej przyrodnim bratem. - Co wy wszyscy tu robicie? - zapytała dziewczyna, wyraźnie zdziwiona. - No jak to co? Przyjechaliśmy do ciebie, siostra - powiedział Artur, czym wprawił Paulinę w jeszcze większą konsternację. - Siostra?! - powiedziała bardziej zdziwiona niż zdenerwowana. - Jakby nie patrzeć, jesteśmy rodzeństwem - sprostowała Majka. - Ale dopiero niedawno to do nas doszło. - I mam rozumieć, że w ramach zacieśniania więzi rodzinnych przyjechaliście akurat teraz wszyscy? - zapytała retorycznie dziewczyna ze śmiechem. - No, dokładnie tak - powiedzieli chórem Majka i Artur. - A gdzie ty zgubiłaś swojego Adaśka? - W Wawie został. Ktoś musi pracować, nie ma lekko - zaśmiała się Majka. - Od kogo bym potem notatki z wykładów przekserowała? - Dobra, my tu gadu gadu, a za godzinę musimy być w szpitalu - powiedział Krzysiek, gdy doszedł do głosu. - Tak w ogóle, cześć Paulinko. Dawno się nie widzieliśmy - przywitał ją. - Cześć, cześć. A ty w ogóle wiesz, gdzie jest ten szpital? Poza tym nie myślicie chyba, że wszyscy tam pojedziemy? - zapytała retorycznie, ale to pytanie skierowała raczej do swojego rodzeństwa. - Paula, ja cię muszę zawsze ubezpieczać - zaśmiała się Majka. - Nie denerwuj mnie nawet - poprosiła w zamian za to Paulina. - Dobra, pojedziemy tylko my z Paulą - zaczął Krzysiek. - Ja bez Dawida się nie ruszam! - Oj, nie denerwuj się - Krzysiek chciał załagodzić sytuację. - Nie będę, pod warunkiem, że pojadę z Dawidkiem - powiedziała, niby grzecznie, jednocześnie bardzo stanowczym głosem. - Ale ja przyjechałem motocyklem - Dawid chciał odwieść ją od tego pomysłu. - Ooo, to mi się podoba - stwierdziła dziewczyna. - Uwielbiam nim jeździć. - Nie przeginaj, co! - poprosił ją Dawid. - Też cię kocham - zaśmiała się nerwowo i pocałowała go zabawnie i szybko w usta. - Mogę tak jechać? - zapytała swojego ojczyma, a przy tym złożyła ręce jak do modlitwy i zrobiła "kocie oczka". - Dawid, ty masz dwa kaski? - zapytała Anna. - Tak, zawsze wożę - odpowiedział niechętnie. - No to, w sumie nie widzę przeciwwskazań - powiedział lekarz, zanim Anna czy Marek w ogóle otworzyli usta, aby zaprotestować. - Dzięki - szepnęła dziewczyna, po czym pohamowała śmiech. Krzysiek tylko puścił do niej oczko. No i tak było. Dawid dostał szczegółowe instrukcje, gdzie ma jechać. Chłopak znał Gdańsk lepiej, niż Krzysiek, więc postanowił to wykorzystać do swojego celu. Z domu dziewczyny wyjechali pół godziny wcześniej, niż jej rodzice. Anna znała powód takiego zachowania, jednak mężczyźni byli oszołomieni, gdy powiedziała im, żeby chwilę jeszcze poczekali. Dawid wybrał ten dzień na coś szczególnego. Czwartego stycznia była dla niego szczególna data, jednak Paulina nie mogła o tym wiedzieć. W tym dniu pięć lat wcześniej stracił sprawność ruchową. On nie chciał o tym mówić, jednak postanowił sprawić, aby ten dzień był najpiękniejszym dniem dla nich, jako pary. To nic, że Paulina szła na operację; to nic, że była to bardzo poważna sprawa. Postanowił, że ten dzień będzie zapamiętany, jako jeden z najpiękniejszych w ich wspólnym życiu. Choć na początku nie wierzył, że coś takiego może się ziścić, postanowił spróbować. Gdy jechali, w samym sercu miasta, postanowił…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych