Autobus
Krótkie opowiadanie o przedsesyjnych wędrówkach. Pojawia się ponownie po drobnej korekcie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wsiadłem do autobusu. Zdjąłem plecak, w którym to trzy lata ciągłego noszenia zostawiły ślad w postaci odrywającego się lewego ramiączka. Skasowałem bilet- dopiero drugi raz wkładając go do kasownika. Usiadłem w 2-osobowym rzędzie foteli od strony kierowcy, mniej więcej na czwartym miejscu od końca autobusu. Przede mną siedziała kobieta, ładna, ale niezadbana. Wchodząc do pojazdu kilka sekund wcześniej zauważyłem, że jej makijaż klasyfikuje się już do wymiany, albo chociaż do jak najszybszego zmycia go z twarzy. Trzymała na rękach zawiniątko. W zawiniątku było dziecko. Spało. Na miejscu od strony okna raz siedział raz stawał chłopiec- jej syn. Z wyglądu, mowy i zachowania miał wredne siedem lat. Za mną kolejne rzędy miejsc czekały w osamotnieniu na czyjeś miękkie pośladki, które mogłyby nieco rozgrzać ich plastkiowo-gumowo-materiałowe ciała.
Siedziałem na miejscu od wewnątrz. Plecak posadziłem koło siebie. Jakoś nie był rozmowny. Postanowiłem go trochę rozerwać i otworzyłem największą przegrodę. Wyjąłem z niej nieco zmęczony już egzemplarz "Dymu i luster" Neila Gaimana, pożyczony wieki temu od Takiego Jednego. Zabrałem się za lekturę. Czytałem właśnie o córce sów kiedy to kierowca postanowił, że pokona zakręt szybciej i ostrzej niż do tego przyzwyczajony jest statystyczny autobusowy pasażer. W tym właśnie momencie książka wypadła na korytarz, który dzieli rząd siedzeń za kierowcą i ten mniej bezpieczny. Upadła grzbietem do góry. Przeżyła.
Podnosząc ją zauważyłem kątem oka, że obok siedzi kraciasty płaszcz. A w nim piękna kobieta. Włosy miała schowane pod czapką tak dużą jak u rastafarian, ale czarną i bardziej subtelną. Kilka blond loków wydostawało się spod niej, zawadiacko opadając na policzki. Nos miała niewielki, idealnie kształtny. Usta zlewały się z kolorem lekko przyróżowionych z mrozu polików. Wargi były ściągnięte do siebie, jak u…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Hohnender
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…