Wróć do katalogu

Balon

Dramat młodeg człowieka, który wyjechał do Stanów, do pracy.

salq, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Miało być jutro, wiedział o tym, leżał na łóżku i zaciągał się kolejnym papierosem. Pierwszy wyjazd gdzieś dalej niż.. To miała być Ameryka! Lekko przymknięte powieki, drżenie rąk i w jednej z nich papierosa. Leżał na łóżku w otoczeniu bagaży, w otoczeniu jednej dużej torby i plecaka, to miało być jutro i jutro miało nadejść, wiedział o tym. Każda myśl krążyła wokół tego, wokół wielkiego miasta i jego ciemnych i jasnych ulic, wokół żółtych taksówek i obrazów, które pamiętał z filmów i teledysków, to już jutro opuści ją i rodzinę, to już jutro pozna smak siebie i obcych ludzi. Wziął głęboki wdech, po chwili przed oczami miał tylko dym, siwą mgłę, to wszystko jest nieznane ale już jutro..

Leżała na jego piersi, czuła jak połyka kolejny łyk nikotyny, czuła jak serce uderzeniami wyprzedza myśli i co najgorsze czuła jak w ich ciała wbija się metalowy pręt. Wiedziała, że ten pręt będzie tkwił dopóki on nie wróci, dopóki nie wróci będzie czuła jak pręt powoduje ból, jak rdzewieje i zakaża krew. Spojrzała jeszcze raz na bagaże wypchane po brzegi, nabrzmiałe jak dojrzała śliwka. Spojrzała na ściany pokoju, które przez ostatnie miesiące były jej ścianami, które pamiętały jej najgorsze sny i myśli, które pamiętały jak.. Zagryzła zęby, musi być silna, musi wytrzymać, musi za wszelką cenę.

To wszystko nie dzieje się za szybko, to wszystko miało nadejść i on wiedział o tym, długo czekał na ten moment, na pakowanie bagaży, na spojrzenia bliskich a zarazem tak dalekich mu osób, od dawna jedynym wyjściem wydawał mu się wyjazd, ucieczka od myśli i twarzy, od miejsc, które nie zmieniały się od kiedy pamiętał, ucieczka od miejsc i osób, bo wszystko tutaj było i ciągle jest stałe.

Ostatnie spojrzenie na ściany, na obraz, wielki latający balon, patrzył i czuł pustkę, leżała na nim i była ciepła. Jeszcze chwila, kilka wdechów dymu i znów ją weźmie, może trochę łagodniej, delikatniej niż godzinę temu, może trochę inaczej niż wczoraj i przedwczoraj, bo tym razem to naprawdę może być ostatni ich wspólny raz na kilka miesięcy, dokładnie na cztery, cztery miesiące za oceanem.

*

Tysiące nowych, świeżych punkcików, neony świeciły i oślepiały go, tysiące ludzi na ulicach, ciągle ktoś trąbi. Rozglądał się dookoła, każdy gdzieś pędzi, każdy gdzieś goni, języki świata mieszają się w tym wielkim kotle, Time Square miesza je z wdziękiem kucharza najlepszej restauracji. W głowie jeszcze huczało, tysiące kilometrów, tysiące od domu i od niej. I to powietrze tu, na nowojorskiej ulicy pachniało inaczej, tu się inaczej nawet tęskni pomyślał. Troszkę pobladł od tych wszystkich nowości, od tych nowych myśli, troszkę pobladł gdy zobaczył faceta w damskich ciuchach idącego z drugim w garniturze w jakiś zaułek. Troszkę pobladł, zamówił taksówkę i odjechał.

Szyba taksówki, pędzące ulice i pędzący on w aucie z jakimś latynoskim kierowcą. W głowie huczy, ciśnienie rośnie, wszystko pędzi, wszystko go zbliża do celu, do czterech nowojorskich ścian i łóżka. Łóżka, które ma go poznać, które pozna jego pot, zmęczenie i łzy, łzy pozna na pewno. Przykleił policzek do okna, nie patrzył, nie chciał, na dziś już miał dość, na dziś potrzebuje tylko snu. Kiedyś ten kurs się skończy, pomyślał, obudzi się w obcym samochodzie i nie będzie wiedział co dalej.

Drzwi, kartka z adresem, dzwonek i miła kobieta, która coś mówi, on się uśmiecha, pcha się do środka, i want to sleep, i’m so sorry, i’m very tired. Nie chce kawy, nie chce z nią rozmawiać, chce poznać ją

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych