Barwik (Ania)
cd.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
2. Ania. Jak to możliwe? W zasadzie szykował się do tego spotkania od dwóch dni, a gdy przyszło co do czego, to się spóźnił. Wszystko przez nagłą zmianę koncepcji względem ubioru. Już miał wychodzić. Rzucił ostatnie kontrolne spojrzenie w lustro w przedpokoju i stwierdził, że trochę przesadził. Brązowy garnitur i ciemno-bordowa koszula z rozpiętym kołnierzykiem miały w mniemaniu Barwika symbolizować elegancki luz w stylu Hugh Granta. W ostatniej chwili zreflektował się, że garnitur może nadać randce zbyt oficjalnego wydźwięku, a to z kolei mogłoby w znaczący sposób utrudnić realizację planu, jaki Barwik misternie układał przez ostatnie dwa dni... Dwa dni od chwili, gdy Justyna niespodziewanie zadzwoniła do niego ciągnęły się niesamowicie. Telefon nie tyle zaskoczył Barwika, co zupełnie wytrącił go z równowagi. - Cześć Maksiu, nie wybierasz się przypadkiem na jakiś pogrzeb? - Nie... – odparł odruchowo Barwik. Początkowo nie skojarzył z kim rozmawia. - Szkoda. Nie ma to jak randka przy grobie. - Randka?... – Barwik zesztywniał. W jednej chwili przypomniał sobie blondynkę, która w ciągu kilku minut spędzonych wspólnie w samochodzie zdołała mu opowiedzieć o swojej pracy, problemach z sąsiadami z bloku, w którym mieszka i „rozkosznym” kotku imieniem Puszek, który zamieszkiwał z nią. – Anna? - Słuchaj Maks nie mam teraz zbyt wiele czasu na pogaduchy. Chciałam tylko zapytać, czy masz jakieś plany na sobotę? – i nie czekając na odpowiedź dodała – Pomyślałam, że może chcesz zaprosić mnie gdzieś na kolację? - Tak... Tak właśnie tak sobie pomyślałem... Miałem do ciebie dzwonić – powiedział Barwik. - Jasne – Anna zaśmiała się – Nie doczekałabym się nigdy, gdybym miała czekać na twój telefon... To o której po mnie przyjedziesz? Najlepiej o osiemnastej.
- Przepraszam za spóźnienie – powiedział wchodząc do jej mieszkania. - Nie szkodzi, ja też się zawsze spóźniam – odparła Anna prowadząc go do salonu. - Ja nie spóźniam się... – sprostował Barwik – Dziś wyjątkowo. - Wiem, wiem... – Anna spojrzała na niego przeciągle – Straszny z ciebie sztywniak. Ale to dobrze, lubię facetów z zasadami. - Z zasadami? – powtórzył Barwik zaskoczony, sam nigdy nie traktował siebie jako „faceta z zasadami”. Raczej jako faceta z kompleksami. - No wiesz, tacy co to się nie spóźniają, zawsze dotrzymują słowa, ustępują kobietą w przejściu, a na randki przychodzą z kwiatami i z winem, a nie z trawką i paczką prezerwatyw – wyjaśniła Anna. - No tak... – Barwik pomyślał przelotnie o prezerwatywach w wewnętrznej kieszeni jego kurtki – Myślałem o kwiatach, ale nie byłem pewien, na ile nasze spotkanie jest randką... - Jak to na ile jest randką? – zaśmiała się – To najprawdziwsza z możliwych randek. - Skoro tak, to zabieram cię do prawdziwej restauracji, na prawdziwą kolację. - Naprawdę?... – W głosie Anny dało słyszeć się lekką nutkę rozczarowania – Miałam nadzieję, że zaczniemy od niemętnego seksu u mnie, a potem ewentualnie wyskoczylibyśmy coś przekąsić – po czym zaczęła się śmiać, na widok miny Barwika.
Kolacja rozpoczęła się dość drętwo. Barwik początkowo nie był pewien w jaki sposób ma się zachowywać. Bezpośredniość Anny onieśmielała go. Trochę nawet drażniła. Nastawiał się na ostrożną, wywarzoną rozmowę, w trakcie której obie strony powoli będę się poznawać. Pamiętał pełne napięcia, delikatnego badania, zbliżania się do siebie rozmowy z Dorotą. Z Anną było zupełnie inaczej. Wszystko działo się bardzo szybko i wydawało się nie mieć ograniczeń. Barwikowi nie przypadło początkowo do gustu, to że nie kontroluje w pełni przebiegu sytuacji. Anna mówiła dużo, ale też zadawała mnóstwo pytań. Barwik nawet się nie zorientował, a już opowiedział jej o tym, że jest znudzony swoją pracą, że od zawsze marzyło mu się zostanie pisarzem, a nawet o Dorocie... Anna słuchała z uwagą, ale niecierpliwie. Przerywała mu często usiłując zgadnąć co chce powiedzieć. Dużo się śmiała, a najbardziej wydawało się ją bawić zakłopotanie Barwika, w chwilach, gdy zaskakiwała go swoją bezpośredniością, ocierającą się momentami o wulgarność.
Z restauracji wyszli przed jedenastą. Było niemal ciepło, jak na wrześniową noc. Chodniki, jezdnia, wystawy sklepowe – wszystko lśniło wilgocią mgły wiszącej w powietrzu. Żółto-szare światło latarni ulicznych rozpraszało się w mglistej przestrzeni. Chodniki były puste, ulicami od czasu do czasu przetaczały się ostrożnie samochody.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Antycz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…