Barwy życia
Opowiadanie o chłopaku, który wbrew wszyskiemu wychodzi na prostą
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
BARWY ŻYCIA Czy naprawdę tego ode mnie oczekujesz, jesteś pewien? Właśnie teraz? Dlaczego nie dałeś żadnego znaku wcześniej? …. Dobrze. Ty wiesz że będzie jak chcesz, zawsze tak jest. Powiedz tylko, dlaczego teraz tak się tego domagasz? Teraz, kiedy już sobie wszystko ułożyłem? Dlaczego teraz akurat tego ode mnie żądasz? …. A może to nie Ty tego chcesz, może to mój strach tam mnie popycha? Odpowiedz mi proszę. Odpowiada mi cisza. I nadal nie wiem, nie mogę nic zdecydować. Powoli wstaję i wychodzę.
Urodziłem się tu, od zawsze mieszkałem w tym domu. To moje miejsce na ziemi. Choć dzieciństwo nie było jasne i barwne, to pomimo wszystko, często wracam do niego w myślach. Wszystko było wtedy takie proste. Biel była bielą, zło złem. Ojca widywałem rzadko. Dnie spędzał w pracy, wieczory w pobliskim barze. Mama robiła wszystko, by pomimo biedy, zapewnić nam trochę radości. Pamiętam wspólne wieczory, sobotnie lody, wspólne marzenia. Ona zawsze miała dla nas uśmiech. Raz tylko, gdy myślała, że śpię, westchnęła ciężko w pokoju, zastanawiając się czym ma nas jutro nakarmić. To chyba wtedy dorosłem. Zrozumiałem. Miałem zaledwie dziesięć lat, ale obiecałem sobie wtedy, że matka już nigdy nie będzie płakać. Że jeszcze będzie szczęśliwa. Jednak byłem tylko dzieckiem i nic wtedy nie mogłem.
Pamiętasz to? Ja pamiętam, prosiłem byś mi wtedy pomógł. Sam przecież nic nie mogłem. Czy coś wtedy zrobiłeś?! …. Przepraszam. Siedzę z Nim długo. Czekam na jakąkolwiek odpowiedź. Nic.
Mama nie doczekała moich pierwszych dni w liceum, zmarła na serce. Po pogrzebie siedzieliśmy przy kuchennym stole, herbata stygła. Zastanawiałem się co teraz będzie. Nagle ojciec wstał. - Przpraszam was. To wszystko moja wina. Wybiegł z mieszkania. Siostry spojrzały na mnie przestraszone, nie mogłem na to pozwolić. Pobiegłem za nim. Dogoniłem na sąsiedniej ulicy. Co ty robisz, a my?!- pytałem patrząc mu w oczy. - Dziewczynki są przerażone, nie widzisz tego! Czy ty też nas zostawisz?! Myślałem, że mnie uderzy, ale on tylko spuścił wzrok. Tydzień później przyjechała po nas siostra…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil karaibk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…