BEORF. Król swego królestwa
Pirwsza częć długiego opowiadania o dziejach jednego z pierwszych państw na Kecie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I Pierwsze Miasto
Rok 4840 przed erą imperium. Na całej Kecie powstają niewielkie państewka rządzone przez starszą część społeczeństwa, jakie reprezentują. W owym roku, w północno - wschodniej części kontynentu powstała niewielka drewniana osada. Osadę tę wzniesiono u ujścia rzeki Naalh do Oceanu Demonów, pośród zielonych łąk Chemosu. Tam pomiędzy rozległymi wodami działy się, bowiem rzeczy tak dziwne i straszne, że posądzano o nie demony. Osadę wzniesiono na planie koła z ziemnego nasypu, wzmocnionego drewnianą palisadą, i naostrzonymi palami wokół wałów. Przy południowo - wschodniej ścianie umieszczono jedyną bramę do miasta, a obok wzniesiono koszary dla pięćdziesięciu strażników miasta. Pośrodku zostawiono niewielki placyk, na jakim znalazł się rynek, zaś przy nim wzniesiono największą budowlę w mieście nazwaną Liveb. Tam swą siedzibę znalazł Kunuga, człek który został okrzyknięty panem miasta, oraz Rada Starszych wioski. Kunuga był jednym z najstarszych ludzi w mieście. On bowiem był jednym z tych, jacy jako pierwsi z ludzi pojawili się na Ziji. Razem z wieloma narodził się w 4952 roku p.e.i., a tak jak i pozostali stworzony został przez sześciu bogów jako najliczniejsza rasa. Razem z osadą, Kunuga objął we władanie cały Chemos, tak bowiem zwała się ta kraina. Sam Kunuga zaś został ogłoszony Lordem Chemosu. Osiem lat później do osady przybył młody 25 letni chłopak. Wysoki, szczupły z krótkimi ciemno - blond włosami, miły i uprzejmy o nieprzeciętnej inteligencji i woli walki. Nazywał się Beorf, nie mówił jednak skąd pochodził, ani dlaczego tu przybył. Wkrótce po przybyciu zasilił szeregi strażników miasta, gdzie widział możliwość wykorzystania własnych umiejętności. Chemos często napadały bandy rabusiów bądź też ghuli, małych pokracznych istot zabijających każde żywe stworzenie, jakie stanęło im na drodze. Beorf świetnie spisywał się w walce i należycie spełniał swe obowiązki dotyczące porządku w osadzie, poza tym był powszechnie przez wszystkich lubiany. Szybko zatem awansował, i wkrótce został zastępcą Dehona, Naczelnego Strażnika. Młody oficer odznaczał się również sporą pomysłowością i umiejętnościami organizacyjnymi, co zaowocowało znacznym polepszeniem bezpieczeństwa w osadzie. Strażnicy stali się lepiej wyszkoleni i ujmowali więcej przestępców. Jesienią 4839 roku zdarzyła się tragedia. Podczas jednego z licznych ataków na osadę śmierć poniósł Dehon. Kilkudziesięciu bandytów wdrapało się na wały okalające osadę, Dehon ruszył w ich kierunku i po chwili został otoczony przez trzech z nich. Nie miał zbyt wielkich szans i poległ w walce zabijając wcześniej jednego z nich. Ujrzał to Beorf i prędko ruszył mu na pomoc, było jednak zbyt późno. Beorf wyciął zabójców Dehona, a strażnicy pod jego rozkazami pokonali najeźćców. Jako że Beorf był zastępcą Dehona, przejął po nim tytuł Naczelnego Strażnika i kontrolę nad bezpieczeństwem osady. Wraz z przejęciem tak odpowiedzialnej funkcji przystąpił do reorganizacji strażników i powiększył ich liczebność do 100. W osadzie swe domostwa znajdywało coraz więcej ludzi ściągających z okolic, trzeba było więc sprostać nowym wyzwaniom. Do tej pory strażnika można było poznać jedynie po tym, że nosił włócznię. Beorf kazał przygotować dla nich mundury z czarnej skóry i wykuć z brązu krótkie miecze. Z tyłu i z przodu na mundurach znalazł się pierwszy symbol strażników, skrzyżowany miecz i włócznia wyszywane białą nicią. Wprowadził również hierarchię w oddziałach, co odpowiadało pierwszym stopniom wojskowym. Podzielił wszystkich strażników na 5 chorągwi którymi dowodził chorąży, a jedna chorągwie na 5 manipółów, każdy po 4 strażników. To był dopiero początek zmian, jakie chciał wprowadzić. Miał on jeszcze wiele pomysłów jak usprawnić handel, polepszyć warunki życia w osadzie, czy też magazynować zapasy. Pomysły dotyczące strażników pełni akceptował Kunuga jak i rada starszych z Xekarem na czele. Jednak pozostałych pomysłów Kunuga i jego zaufany przyjaciel Xekar już nie akceptowali. Zaczeli uważać Beorfa za nieco szalonego, a jego kolejne pomysły stawały się coraz bardziej nużące. Następnego lata do osady ściągnęła kolejna grupa ludzi. Beorf jak zazwyczaj siedział na niewielkiej ławce w bramie i spoglądał na przybywających do miasta osadników. Zaś jego zaufany przyjaciel i zastępca Amex sprawdzał niektórych podejrzanych przybyszy czy nie posiadają broni. Jeśli chcieli wejść do osady musieli ją pozostawić w pobliskich koszarach, skąd mogli ją potem odebrać opuszczając osadę. Niepokój Beorfa wzbudził ubrany w prostą siwą szatę starszy, łysy mężczyzna z niewielkim tobołkiem na plecach. Hej ty tam! - Krzyknął do niego Beorf, mężczyzna obejrzał się - Tak ciebie wołam podejdź tu - zaraz koło mężczyzny pojawiło się dwóch strażników i podprowadziło go do Beorfa - Kim jesteś? Nazywają mnie Kiseaso - Postać była wyraźnie nieco wystraszona. Czymże się zajmujesz? Waść Kiseaso. Jestem architektem, planuję i wznoszę budowle- Beorf wydał się zainteresowany nowym przybyszem, machnął na strażników ci powrócili na swe stanowiska. To wielce interesujące. Pozwól, zatem że się przedstawię - Beorf wstał z ławki - Jestem Beorf, Naczelny Strażnik tej osady. Usiądźmy, przeto i porozmawiajmy - Mężczyzna odłożył tobołek i usiadł we wskazanym przez Beorfa miejscu - Jakie budowle wznosisz? Właściwie to wszelakie. Potrafię zaprojektować niemal, że każdą. Jednak najbardziej chciałbym budować z kamienia jak krasnoludy… Budowle z kamienia? - szybko uciął mu Beorf - Nie wiedziałem, że można budować z kamienia. Kamień jest twardy, i jak go połączyć z drugim kamieniem. Powiedz mi, co te krasnoludy z niego budowały i jak się o tym dowiedziały? Krasnoludy to przecie najstarsza rasa na Ziji, mieszkają pod ziemią, kują w skałach tunele i domostwa. Mimo to wznoszą na powierzchni wierze i bramy do swych domostw, a ponoć i pod ziemią wznoszą niesamowite budowle w ogromnych podziemnych salach. W Górach Sajsi pełno jest takich miejsc - Beorf przez chwilę milczał. W końcu rzekł Jeśli mówisz prawdę … to będziesz tu niezwykle potrzebny. Pod warunkiem, że wiesz jak wznosić te budowle. Wiem, krasnoludy mnie nauczyły. Przybądź jutro do koszar i zgłoś się do mnie. Na razie znajdź jakieś spokojne loku. Jeśli zagrażałoby ci jakieś niebezpieczeństwo poszukaj jakiegoś manipółu i powiedz, że przysyła cię Beorf. Kiseaso wstał z ławki i ruszył w osadę. Beorf zaś podszedł do Amexa i powiedział mu o swej rozmowie z architektem. Amex nie miał zbytniego zdania o kamiennych budowlach, więc Beorf ruszył do Liveb na spotkanie z Kunuga i Xekarem. Lord Chemosu chętnie przyjął lubianego i zdolnego oficera, choć Xekar wiedział, że przybył przedstawić kolejny ze swych szalonych pomysłów. Wysoki nieco już podstarzały z krótką siwą brodą, Kunuga siedział jak zawsze w swym wielkim fotelu a obok niego na mniejszym siedział podobny do niego Xekar. Panie, bądź pochwalony - Beorf ukłonił się i złożył hołd lordowi Witaj Beorfie. Czymże zawdzięczam twą wizytę w Liveb? Spotkałem dziś nowego mieszkańca osady, architekta. Dowiedziałem się od niego wielu interesujących rzeczy. Szczególnie, iż można budować z kamienia - Kunuga zdziwił się na te słowa, ale Xekar wysłuchał ich ze spokojem. To chyba jakaś pomyłka, z kamienia nie można budować, tylko z drewna - rzekł Kunuga Podzielam zdanie lorda - odpowiedział Xekar - skąd ten architekt wie, iż można takie budowle wznosić. Widział takie w Górach Sajsi u krasnoludów, one zresztą go tego nauczyły. To wydaje się być interesujące nie sądzisz Xekarze - Kunuga wyraźnie zmienił swe nastawienie do pomysłu - Jeśli to prawda to jest to nieoceniona wiedza jaką należy wykorzystać. Beorfie. Tak panie. Dowiedz się o tym jak najwięcej. I jeśli to prawda przyjdź do mnie ponownie. Na razie wracaj do swych codziennych zajęć. Beorf opuścił Liveb przekonaniem, iż ten pomysł znalazł aprobatę. Wiele jego pomysłów nie znajdywało poparcia a ten, choć przyjęty chłodno miał wielkie szanse powodzenia. To może mieć wielkie znaczenie dla naszej osady Xekarze. Mury i budynki z kamienia pozwoliłyby nam się czuć pewniej w starciu z wrogami. Nie wiem, co o tym sądzić Kunugo. Znasz Beorfa i jego dziwne pomysły - Xekar znał znacznie więcej niezliczonych i fantastycznych pomysłów Beorfa niż Kunuga. Prawie wszystkie mu się nie podobały, nie podobał mu się i ten - Poczekamy zobaczymy, na razie musi przedstawić jakiś dowód, że tak się naprawdę da. Naczelny Strażnik powrócił do koszar przy bramie i swoich codziennych obowiązków. Dalszy dzień minął mu spokojnie, choć ciągle myślał o kamiennych budowlach. Następnego dnia z samego rana przyszedł Kiseaso. Beorf jeszcze spał więc Amex kazał architektowi poczekać jeszcze godzinę. Jak tylko Naczelny Strażnik podniósł się z łoża przyjął z chęcią przybysza. Rozmawiali dość długo. Beorfa interesowało wszystko, co dotyczyło kamiennych budowli, sposobu ich wznoszenia, projektowania a nawet, jakich materiałów i narzędzi potrzeba. Interesowało go również, jakie budowle można było wznosić i jakie potrafił zaprojektować Kiseaso. Beorf zebrał wiele istotnych informacji, z których wynikało niezbicie, iż takie budowle można faktycznie wznosić. Budowa kamiennych murów okalających osadę znacznie ułatwiłaby obronę, a to wzmocniłoby pozycję całego Chemosu regionie. Wiele było jednak problemów na tej drodze. Chociażby skąd wziąć tyle potrzebnego kamienia i narzędzie do jego obróbki? Tym jednak Beorf się nie martwił. Najtrudniejsze było przekonanie do tego starszych, Xekar i samego Kunugę, choć ten wydawał się rozumieć znaczenie całego przedsięwzięcia. Popołudniu Beorf udał się do Liveb na spotkanie z Kunugą i Xekarem. Ci jak zwykle siedzieli w głównej Sali. Rozmawiałem z architektem Kiseaso i zebrałem wiele istotnych informacji - rozpoczął Beorf - Z tego, co usłyszałem jestem w stanie stwierdzić, iż da się zbudować kamienne mury i domy w osadzie. Ręczę za to swym stanowiskiem. Wiem, że z pomocą Kiseaso i mieszkańców Chemosu uda nam się wznieść kamienne miasto. A jeśli jednak kłamie? - Zapytał Xekar Przedstawił mi tak liczne dowody i opisy, że ja i Amex uznaliśmy je za wiarygodne. Ile potrzeba będzie ludzi i kamienia do budowy? - Kunuga wydawał się być przekonany do pomysłu. Tego nie mogę stwierdzić. Ale na pewno sporo, potrzebne również będą narzędzia. A skąd weźmiecie kamień na budowę, góry leżą poza naszymi ziemiami? - Xekar ciągle nie dawał się przekonać. Liczne skały znajdują się niedaleko osady. Z nich będziemy czerpać budulec. A co z ludźmi, potrzeba będzie ich sporo - Xekar ponownie zajął głos. Spokojnie przyjacielu - Kunuga rzekł cicho do przyjaciela - Ludzi jest u nas pod dostatkiem, a ja już postanowiłem. Beorfie będziesz odpowiedzialny za przebudowę osady i wszelkie związane z tym działania. A co z Radą Starszych? - Zapytał Xekar choć i to samo pytanie chciał zadać Beorf. Radą się nie przejmujcie. Przekonam ich, a na razie są ważniejsze rzeczy. Teraz pozwólcie, że się oddalę, muszę odpocząć. Nie chcę też więcej rozmawiać o jakimkolwiek sprzeciwie - Kunuga z ciężarem podniósł się z fotela i skierował do swej komnaty. Kiedy tylko wyszedł Xekar rzekł do Beorfa. Mam tylko nadzieję że nie zrujnujesz naszego małego państewka swym kolejnym szalonym pomysłem - Xekar pośpiesznie opuścił salę i udał się do starszych wioski. Beorf stał w sali przez chwile aż wreszcie uśmiechnął się i krzyknął Wygrałem! Ha! Nareszcie jakiś mój pomysł doczeka się realizacji Odwrócił się i uśmiechnięty powrócił do koszar. Wracając przez osadę rozmyślał, co teraz ma robić. Lord Kunuga dał mu wolną rękę, mógł więc przy okazji wprowadzić wiele swoich poprzednich pomysłów jakie leżały bezczynnie. Uporałby się ze stworzeniem kadry wykwalifikowanych budowniczych, jak i światło dzienne mogło ujrzeć stworzone przez niego pismo. Zacząłby też budowę magazynów i to nie tylko na żywność. Kiedy powrócił do koszar czekali już na niego Amex i Kiseaso. Przyjaciele - rzekł do nich podekscytowany - Rozpoczynamy budowę - na te słowa obaj się uśmiechnęli To znaczy, że Kunuga się zgodził. Tak Amexie, zgodził się. A co więcej dał nam pełną swobodę. Kiseaso bież się czym prędzej do roboty. To nie takie proste. Minie jeszcze wiele czasu nim budowa się rozpocznie. A to niby, dlaczego? - Entuzjazm Beorfa nieco osłabł. Najpierw muszę obejrzeć dokładniej osadę, nakreślić plany, no i zebrać i przeszkolić robotników. Pozostaje również kwestia materiałów i organizacji… Zajmij się więc tym co możesz zrobić teraz - przerwał mu Beorf - Amex zbierze ludzi i narzędzia ja zaś zajmę się materiałami i organizacją. Zatem bieżmy się do roboty. Jeśli Kunuga i rada nie zobaczą wkrótce efektów to możemy się pożegnać z naszym planami. A tego bym nie chciał. Przez wiele kolejnych miesięcy trwały ostre przygotowania do rozpoczęcia budowy. Kiseaso oszacował ilość materiałów i nakreślił pierwsze plany murów, Amex zaś wraz z żołnierzami i robotnikami wydobywał i gromadził kamień. Beorf zajął się resztą, a prócz tego musiał jeszcze wielokrotnie przekonywać Radę do wprowadzania przy okazji "niezbędnych" pomysłów. W końcu nadeszła zima. Plany były gotowe a sterty kamieni, przed palisadami pokrył już śnieg. Ciągle brakowało jednak narzędzi i cementu, a Rada i sam Xekar wcale nie ułatwiali przygotowań sądząc że budowa doprowadzi do ruiny osadę. W dodatku ataki bandytów i ghuli nasilały się i choć Beorf powstrzymywał je bez problemu to rada wykorzystywała ten fakt przeciw niemu. Xekar twierdził że jeśli rozbierze się palisadę to dojdzie do katastrofy, zaś Beorf że jeśli nie zbudują murów to dużego ataku wroga osada nie wytrzymają. Mimo to w połowie marca Beorfowi udało się zgromadzić wszystkie potrzebne materiały. A na początku maja 4836 roku przystąpiono do budowy pierwszego odcinka. Beorf kazał rozebrać bramę a z drwa uczynić rusztowania. Budowa szła powoli, ale mimo to ciągle miał poparcie Kunugi, a z nim i mieszkańców. Przez całą wiosnę i lato zbudowano zaledwie bramę i 20 metrów murów. Rada ciągle okazywała swe niezadowolenie, Lord Kunuga jednak nie reagował. Nie wszystko szło jednak tak powoli. Beorf wprowadził w użycie swój alfabet, dzięki czemu już wkrótce rozkazy zaczęły być przesyłane listownie, umożliwiło to na stworzenie całej sieci informacji i dokumentacji wszelkich działań. Beorf nie musiał już nigdzie podążać osobiście lub wysyłać tam Amexa. To był już jakiś sukces. Podczas gdy Rada spierała się z Kunugą, Beorf kazał na jesień rozebrać kolejny fragment palisady. Liczył, że jeszcze przed pierwszymi śniegami robotnicy zbudują kolejny fragment. Wszystko sprzyjało Beorfowi, szczególnie, że przez całe lato nie zdarzył się żaden atak. Jednak tuż po rozebraniu kolejnego fragmentu palisady, pod osadą pojawiły się ghule. Nikt ich nie zauważył toteż rozebrany urywek nie był zbyt silnie strzeżony. Te zaś w połowie września, nocą uderzyły wprost na wyłom i wdarły się do osady. Nie było ich zbyt wiele toteż szybko zostały wybite przez strażników. Jednak wiele z nich dostało się do chat i pozabijało mieszkańców. Czara goryczy się przelała. Starsi oskarżyli Beorfa i Kunugę o to, co się stało. Przyłączył się do nich również przyjaciel Lorda, Xekar który kazał zatrzymać prace budowlane. Rada zażądała jeszcze ustąpienia Beorfa ze stanowiska, tego jednak Xekar nie poparł. Wiedział, że on nie ustąpi, a nawet jeśli to strażnicy na pewno mu na to nie pozwolą. Kunuga natomiast odrzucił rozkaz Rady dotyczący wstrzymania budowy, co dolało tylko oliwy do ognia. Zresztą sam Beorf nie miał zamiaru zatrzymywać prac i kiedy otrzymał rozkaz od rady stwierdził, iż nie ma zamiaru go respektować, tym bardziej, że nie lubił Xekara. Tym samym sprawa wymknęła się spod kontroli. 14 października Rada wezwała do siebie Xekar i oznajmiła mu, iż został jednogłośnie wybrany nowym Lordem Chemosu. Xekar zebrał kilkunastu uzbrojonych mieszkańców i ruszył pod Liveb. Strażnicy widząc zbrojną kolumnę zamknęli się z Kunugą w środku, jednak poplecznicy Xekara, którzy byli wewnątrz obezwładnili dwóch ludzi Beorfa i otworzyli wrota. Xekar wszedł do środka i stanął przed Kunugą. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, po czym Xekar rzekł do Kunugi, nie tak jak przyjaciel do przyjaciela, lecz jak wróg do wroga. Rada jednogłośnie pozbawiła cię stanowiska, gdyż nie jesteś już w stanie sprawować rządów nad Chemosem. Wobec tego głosami Rady zostałem powołany nowym Lordem Chemosu, co przyjąłem do siebie. Jak mogłeś!! - Kunuga wstał z miejsca i ryknął na Xekara - Byliśmy przyjaciółmi przez tyle lat. Zdradziłeś mnie - Xekar nie reagował. Rada jednocześnie skazała cię na śmierć, co muszę wykonać jako nowy Lord Chemosu - Xekar nagle wyciągnął miecz i wbił w brzuch Kunugi. Ponoć nowy lord uronił łzę, kiedy zabijał dawnego przyjaciela, lecz nikt nie wie czy to prawda. Wy dwaj idźcie do koszar i przekażcie Beorfowi moje następujące słowa - Xekar odwrócił się i rzekł do dwóch buntowników. Powiedzcie mu, że jestem nowym Lordem i wzywam go przed swe oblicze. Niech Naczelny Strażnik pozna swe nowe zadania. Panie, ale rada chce, aby Beorf ustąpił - powiedział jeden z nich Wiem, lecz ma on pod sobą 100 najlepszych wojowników w osadzie. Jest lubiany i szanowany. Jak myślicie czyje rozkazy wykonają ci ludzie? Na pewno posłuchają Beorfa. Musi się podporządkować decyzji Rady, inaczej długo nie porządzimy. A teraz ruszajcie. W rzeczywistości Beorf mógł liczyć na poparcie swych żołnierzy i nie tylko. Najważniejsi ludzie w osadzie byli jego dobrymi przyjaciółmi, kupcy, kowal, zarządca spichlerza i magazynów. Większość strażników patrolowała mury i osadę, a w koszarach było jedynie trzydziestu oraz Beorf i Amex. Była to jednak wystarczająco duża siła, ażeby powstrzymać działania Rady. Wysłannicy Xekara przybyli do koszar i od razu zażądali, aby rozmawiać z Beorfem. Ten siedział za biurkiem, nad którym pochylał się Amex i Kiseaso. Kiedy strażnicy wprowadzili wysłanników, jeden z nich rzekł: Naczelny Strażniku - powiedział pierwszy - Przynosimy ci wieści od Lorda Xekara, nowego władcy Chemosu. Dziś rada odwołała Kunugę i skazała go na śmierć. Ty zaś zostałeś wezwany przed oblicze Lorda Xekara, aby poznać swe nowe rozkazy. Gdyż wbrew nakazowi Rady Lord Xekar utrzyma cię na twym obecnym stanowisku - odrzekł drugi. Beorf milczał przez chwilę. Jego główny oficer, Amex spoglądał na niego przez chwilę oczekując na decyzję. Kiseaso zaś odsunął się w kont przerażony wydarzeniami. Cokolwiek postanowisz pójdę za tobą - rzekł szeptem Amex i dodał - Jeśli chcesz mieć przyjaciela musisz chcieć i walczyć za niego. Wy zdrajcy - odpowiedział cicho Beorf, patrząc na stół. Podniósł głowę i kontynuował - Zasługujecie na śmierć - nagle podniósł się gwałtownie i wyciągnął miecz wskazując na wysłanników Xekara - Brać ich!! Strażnicy!! Brać ich!! - Powróżył po Beorfie Amex, wyciągnął miecz i rzucił się na nich. Strażnicy szybko pochwycili oboje przerażonych wysłanników rozbroili ich. To ty jesteś zdrajcą! - Krzyknął jeden z pojmanych. Beorf odwrócił się w jego stronę, podszedł do niego i rzekł. Wyprowadzić za palisadę i zabić. Ciała wrzucić do rzeki, tylko tak, aby prąd poniósł ich ciała w Ocean Demonów. Niech ryby z Neki zeżrą ich ciała - Strażnicy bez słowa wyprowadzili więźniów kierunku bramy. I co teraz Amexie? I cóż mam teraz uczynić? - Rzekł przygnębiony Beorf. Nie wiem, … ale chyba już podjąłeś decyzję - Beorf milczał patrząc prze małe okno na miasto. Zbierz zatem ludzi i zwalczmy tę rebelię, Kunuga musi wrócić na tron. Ty zaś Kiseaso pozostań tu. Beorf wraz z Amexem i 30 strażnikami ruszyli ku Liveb. Po drodze zebrali jeszcze kilka manipółów i w sile 50 ludzi dotarł do Liveb. Przed budynkiem stało kilkoro ludzi Xekara, lecz widząc uzbrojonych i gotowych do walki strażników rzucili broń i poddali się. Beorf wraz ze swymi ludźmi wdarli się do głównej sali Liveb gdzie przebywał Xekar i Rada Starszych. Ci spojrzeli z przerażeniem na strażników. Przewidywania Xekara sprawdziły się. Strażnicy stanęli w miejscu zaś sam Beorf ruszył bez słowa do przodu z wyciągniętym mieczem. Członkowie rady rozsunęli się nagle, pozostawiając wolną drogę do Xekara. Przez moment myślał, iż Beorf zamierza złożyć mu broń. Mylił się jednak. Beorf podszedł do siedzącego Lorda i wbił mu miecz z brązu w brzuch i zaraz wyciągnął. Buntowniczy Lord charcząc osunął się z tronu i upadł na podłogę. Tak kończą zdrajcy! - Krzyknął do przerażonych członków Rady - Gdzie jest Lord Kunuga? Kunuga … nie żyje - wyjąkał jeden ze starców Kto zatem będzie nowym lordem - rzekł cicho do wściekłego Beorfa Amex, który nagle zjawił się przy nim - Teraz to my mamy władzę w ręku i oni o tym wiedzą. Nie wiem. To wszystko jest zbyt skomplikowane Nagle jeden ze starców chcąc zapewne ratować Radę krzyknął, aby to Beorfa powołać nowym Lordem Chemosu. Pozostali zaś podjęli temat i razem uznali go za nowego władcę. Sam Beorf próbował zaś zgłosić słowa sprzeciwu, nie chciał tego tytułu. Mimo to jeden ze starców wybiegł…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil chajr-ad-din
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…