Wróć do katalogu

Beorf. Król Swego Królestwa. VII Wielka Gra

Siudma czesc opowiadania

chajr-ad-din, opublikowano , 41 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

BEORF Król swego królestwa

VII Wielka Gra

Beorf rozpoczynał wprowadzanie swojego wielkiego planu z życie. Całość wymagała ogromnych przygotowań i niesamowitej precyzji. Pojawił się jednak nieoczekiwany problem. Beorf i wszyscy generałowie Królestwa Tamuzu byli już w Eket i szykowali się na wieczorną zebranie. Tam mieli radzić nad planem ofensywy przeciw Ahadowi. Beorf przygotowywał się w jednej z komnat. Kiedy zbierał się judo wyjścia w komnacie spostrzegł jednego ze swych szpiegów.  Cainom, ciebie najbardziej można się obawiać.  Lordzie, jako twój lojalny sługa muszę cię ostrzec – Cainom był Bezdomnym i drobnym złodziejaszkiem w Eket. Gdy Beorf zaczął przyjeżdżać do Eket już jako Marszałek spostrzegł jego talenty do pojawiania się z nikąd i znikania. Osobiście próbował go śledzić, Cainom jednak nawet nieświadomie potrafił go zgubić. Beorf wydał rozkaz aby go schwytano i przyprowadzono do niego. Cainom dostał wybór, więzienie lub praca dla Beorfa i wszystkie przywileje z tego płynące. Zgodził się i po przeszkoleniu wrucił na ulicę, a potem do pałacu.  O co chodzi?  Zostałeś zdradzony panie.  Zdradzony? Przez kogo? – Marszałek usiadł na fotelu, niespecjalnie się tym przejął. Sądził że chodzi o jakąś błahą sprawę.  Pomówmy o tym w jakimś cichym miejscu, lepiej aby nikt tego nie słyszał.  Pójdźmy zatem na balkon. Tam w pobliżu nie ma żadnych okien, nikt nie będzie nas słyszeć – Powoli oboje podążyli na niewielki taras, z widokiem na miasto – Mów teraz o co więc chodzi.  Zleciłeś najważniejszym osobą niechętnym Dagousowi aby spotkali się z tobą Huzet.  Skąd to wiesz? Któryś z nich powiadomił króla.  Nie, Dagous niby to przypadkiem wpadł na jednego z twych zaufanych ludzi. Mieli krótką chwilę, lecz wystarczająco długą aby przekazać pewne informacje. Dagous wie jedynie że w Huzet masz się spotkać ze swym bratem, Amexem, Arenem i paroma innymi generałami i oficerami. Tylko tyle wie.  Ale kto mu to powiedział?! – Cainom posmutniał – Cainom posmutniał  To był Fagril – Beorfa przeszły ciarki, choć na dworze było w miarę ciepło i nie wiał żaden wiatr. Oparł się o kamienną balustradę i spojrzał w dół – Nie mogę w to uwierzyć. Jemu najbardziej ufałem.  Ale to prawda, przysięgam na … – Beorf poderwał się i chwycił szpiega  Ty nie rozumiesz! – ryknął – On wie bardzo dużo, o wiele więcej niż mógłbyś sobie wyobrażać. To może mnie zniszczyć. Mnie, ciebie i wielu innych – puścił szpiega – Nasz wszystkich.  Co mogę zrobić panie?  Już wiele zrobiłeś. Dzięki temu że powiedziałeś mi zawczasu. Chwała ci za to i sowita czekać cię będzie nagroda.  Dziękuję panie – Cainom uśmiechnął się  Przede wszystkim nie mogę dopuścić aby Fagril był na tej naradzie. Ale tym to już ja się zajmę – Beorf zacisnął pięść i uderzył w balustradę tak mocno że drgania rozeszły się nawet po ścianach zamku Dagousa – Ty zaś jedz do Huzet, znajdź Wehena i Gestatora. Każ im jechać do Apuro, tam odbędzie się narada. Jeśli nie chcieli by ci uwierzyć użyj imienia Guof, oni zrozumieją. Ruszaj od razu. A i jeszcze jedno, zaraz potem ruszaj do Tugeh i znajdź tam porucznika Kudora, niechaj jak najszybciej przyjeżdża do Huzet. Będzie mi tam potrzebny.  Rozkaz – Beorf znów spojrzał na Eket, zaś Cainom zniknął tak szybko i bezszelestnie jak się pojawił. Marszałek porozmyślał jeszcze przez chwilę, uspokoił się i pełen świeżych sił ruszył na naradę. Z Fagrilem widział się dzień wcześniej i kazał mu zawieźć zapieczętowane rozkazy do chorągwi w Caside, a potem wyruszyć do Huzet. Cainom miał więc wystarczająco dużo czasu. Gdy Beorf dotarł do wielkiej Sali, gdzie jak zawsze odbywały się spotkania, wszyscy czekał już na niego. Król wygadał normalnie, nie był niczym zatroskany. Choć Beorf spodziewał się pytania o Huzet, to miało nigdy nie paść. Zresztą nic więcej nie wiedział, zadając podejrzliwe pytanie o zwykła naradę tylko by się wygłupił. Fagril miał dopiero przynieść mu pełne relacje.  Witam wszystkich zgromadzonych – Rzekł Dagous gdy tylko Beorf zajął swe miejsce.  Skoro już wszyscy są obecni możemy zatem zaczynać – Dopowiedział Milon. Wszyscy poczęli wyciągać swe notatki i ostatni raz spoglondnąć na mapy i informacje o wrogu, bądź własnych siłach. Beorf wykorzystał to chwilowe zamieszanie i szepnął do Amexa, który siedział obok.  Nie Huzet, ale Auro – Amex wywnioskował dostatecznie dużo. Kiedy byli już gotowi miejsca, głos powtórnie zabrał Dagous.  Moi drodzy. Wkrótce rozpoczniemy kolejną wspaniałą kampanię. Nie muszę chyba dodawać że najważniejszą. Naszym celem jest nasz najsilniejszy przeciwnik. Zwyciężymy, a kiedy to nastąpi, nastąpi koniec z wojowaniem – W to jednak nikt już nie wierzył – Wiem że armia jest poważnie nadwerężona i wielu spośród was boi się że kolejna wojna może doprowadzić nas do klęski, a sytuacja w kraju musi ulec stabilizacji. Lecz zapewniam, ten jeden raz jeszcze damy radę. Zatem teraz nadchodzi wasza rola w tym przedsięwzięciu, aby zwycięstwo należało do nas. Oddaję więc głos naszemu wybitnemu dowódcy, dzięki któremu ciągle trwamy i rośniemy w chwale – Król usiadł zaś Beorf podniósł się  Ja mam już gotowy plan, lecz nie konsultowałem go jeszcze z nikim. Dlatego też pierwej chciałbym usłyszeć wasze koncepcje. Być może któraś okaże się lepsza – Beorf uśmiechnął się i usiadł powrotem. Przez chwilę zapanowała cisza którą przerwał Xat.  Można by uderzyć na Gedov i obejść Martwe Wzgórza od Północy jedną armią zaś drugą bezpośrednio ruszyć na Tugeh i okrążyć miasto z dwóch stron – Nieco wystraszony rzekł do Beorfa pokazując ruchy na mapie, Beorf milczał  To nie lepiej ruszyć całą armią bezpośrednio na Tugeh przez Poranny Las? – Zapytał Milon – Będzie to najkrótsza z dróg.  Droga przez Las będzie zbyt długa i trudna. Proponował bym najpierw zajęcie Yby, a stamtąd ruszyć prosto na Tugeh – Rzekł Aren  Mam inny pomysł. Gdyby statkami z Beorfu wyruszyć na port w Gedov lub Ix można by zaskoczyć wroga – Pomysł Kyforga wzbudził jedynie niechęć. Po chwili kolejnej ciszy głos ponownie zabrał Beorf.  Nie uderzymy na Gedov, ani na żadne z wyżej wymienionych miast – Powiedział cicho – Uderzymy na Suyz! Przejdziemy przez Martwe Wzgórza i uderzymy na Tugeh.  To przecież szalony plan! Przejść przez Martwe Wzgórza, do tego jeszcze jesienią?! – jakiś gen  Już raz przeprowadziłem armie przez tamtejsze skały, zrobię to ponownie. Zresztą Ahadczycy zupełnie nie spodziewają się ataku z tamtej strony. Bo do wojny się już gotują.  Mam nadziejże wiesz co czynisz – Aren zaczynał się zastanawiać w jakiż to sposób Beorf ma zamiar zniszczyć Dagousa i czy w ogóle ma taki zamiar  I co dalej? – Spytał niecierpliwy Dagous  Uderzymy na Suyz, zajmiemy miasto, zaś dalej ruszą orki Baduna. Ich zadaniem będzie zabezpieczenie naszego wyjścia ze Wzgórz. Kiedy nasze armie zbiorą się w tym punkcie – Beorf wskazał miejsce między Martwymi Wzgórzami a Tugeh – Zaatakujemy i zajmiemy stolicę.  Więc postanowione – Rzekł Król – Beorfie, czas więc rozpocząć wprowadzanie tego śmiałego planu w życie.  Jaki jest stan armii? – Rzekł Beorf  Obecnie mamy 1500 i 20 trolli orków pod dowództwem Baduna i Puroha. 2000 w Golsodzie pod dowództwem Wehena i Faloja. 1000 Mój, Milona, Arena, Kyforga i Refina. Wiriem ma pod swa komendą 400 ludzi. Jest jeszcze 800 w Talgidrze, ale bez generała na czele i do dyspozycji Tymkeba. Fehli, Zipre i Xat nie mają żadnych chorągwi – Odpowiedział mu Amex, jak zwykle najlepiej zorientowany we wszystkich liczbach.  Koniecznie trzeba dorekrutować nowych. Wiriem – Beorf zwrócił się ku niemu ty ruszysz do Beorfu i uzupełnisz wojska. Zaś ty Fehli, Zipre i Xacie pozostaniecie w Eket i pościągacie do waszych chorągwi świeżych rekrutów. Pełne chorągwie rozlokujemy włoku Eket i Apuro. Tam żołnierze będą czekać na zapasy, ćwiczyć i regenerować siły po ostatniej kampanii. Beorf wydał jeszcze kilka mniej istotnych rozkazów po czym wszyscy opuścili sale i udali się do swych obowiązków. W Sali pozostali jedynie Dagous z Milonem i przez chwilę rozmawiali. Milon prosił Dagousa by ten pozwolił mu jechać za Beorfem do Huzet. Ten jednak nie zgodził się. Fagril miał większe szanse dowiedzieć się po co ta tajemnicza narada, niż nagłe pojawienie się niechcianego gościa. Przynajmniej tak mu się wydawało. Beorf zaś samotnie wyruszył do Huzet. Był na tyle sławny i podziwiany iż nie potrzebował eskorty. W tym samym momencie w pokoju Arena pojawił się Amex.  O czym chciałeś porozmawiać – rzekł Aren gdy tylko Amex otworzył drzwi.  Jest wiele spraw – Amex usiadł na fotelu naprzeciw generała Arena – Dużo się wydarzyło w przeciągu ostatnich dni  To cóż się stało? – Aren był wyraźnie zaintrygowany i nachylił się ku Amexowi  Beorf chce obalić Dagousa i przejąć władzę … i nie pytaj dlaczego – Rzekł cicho  Żeby zaprowadzić własne krwawe rządy  Beorf się zmienił, jest po naszej stronie … to znaczy chce abyśmy to my byli po jego stronie. A ta wojna … to jakiś jego dziwny plan, który chce nam ujawnić w Apuro.  Ale mówiłeś coś o spotkaniu na moim dworze?  Plany uległy zmianie. Musimy jeszcze zabrać pozostałych oficerów.  Porozmawiam z pozostałymi generałami, mają przyjechać do Huzet.  Do Apuro! – Amex krzyknął dość nierozważnie, po chwili ściszył głos – Do Apuro, nie do Huzet – Aren nie miał się właściwie czego obawiać. Podsłuchać ich mogli jedynie szpiedzy Beorfa, zaś ci na pewno słysząc że sam Beorf zleca im to zadanie nic by nie zrobili. Natomiast szpiedzy Dagousa byli gdzie indziej, daleko od pałacu w Eket.  Musze ich o tym poinformować.  Tylko zrób to dyskretnie. Wiele ryzykujemy, wiesz o ty dobrze.  Wiem. Jeśli się wyda Beorf się wszystkiego wyprze?? – Zapytał od niechcenia  Trudno mi odpowiedzieć, ale możliwe. A teraz idź już.  Już – Aren wstał i opuścił swą komnatę, za nim zaś wyruszył Amex Wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Generałowie przeciwni Dagousowi potajemnie ruszyli do Apuro. Tam też znajdowali się już pozostali spiskowcy. Cainom zbliżał się do Tugeh, a Beorf do Huzet. Fagril cały czas przebywał w Caside lecz wkrótce miał wyjechać. Nadszedł poniedziałek dziewiętnastego września 4823 roku p.e.i. Tegoż dnia do Huzet przybył Kudor. Mianowany już za swą wierną służbę do rangi pułkownika. W mieście czekali już na niego strażnicy ci zaś kazali mu niezwłocznie stawić się na zamku Arena w którym czekał na niego Beorf i rządca miasta Agis.  Witaj Kudorze – Rzekł Beorf gdy tylko ten znalazł się na zamku. Na dziedzińcu stał Beorf, Agis i kilku strażników.  O co chodzi Marszałku? – Kudor zasalutował i przywitał się z Agisem, którego znał od dziecka.  Sprawa jest poważna. Wkrótce do Huzet przybędzie zdrajca. Musimy się nim zająć.  To znaczy mamy go zabić?  Kudorze staniesz przy bramie wraz z tymi żołnierzami – Rzekł Agis – Są wtajemniczeni w cały plan.  Gdy pojawi się tu Fagril, odprowadzicie go do zamku, że niby eskortujecie go na naradę.  To nie lepiej od razu go zabić? – Zdziwił się Kudor – Jak każdego zdrajcę  To nie takie proste, nie możemy go tak po prostu zamordować. Agis wyjaśni ci wszystko w drodze do bramy. Aha i jeszcze jedno, niech zostawi broń przy wejściu na zamek.  Ruszajmy zatem, niewiadomo kiedy ten obrzydliwiec się tu zjawi – Agis klepnął swego przyjaciela po plecach i wraz ze strażnikami ruszyli ku Bramie. Beorf zaś wraz z kilkoma oficerami którzy przybyli do Huzet a nie do Apuro udał się na pokoje. Następnego dnia wieczorem Agis i Kudor siedzieli przy bramie i rozmawiali. Nagle jeden z żołnierzy krzyknął iż zbliża się jeździec w zbroi oficera. Kudor zebrał natychmiast zaufanych strażników i stanął przy bramie. Tymczasem Agis prędko udał się na zamek poinformować Beorfa o przybyciu zdrajcy. Gdy Fagril pojawił się, Kudor spokojnie i z uśmiechem powitał go i odeskortował do zamku. Fagril niczego nie podejrzewał. Rozumiał całą eskortę i to, dlaczego przemierzają bocznymi uliczkami. Wszystko po to aby nikt go nie zauważył. I słusznie myślał, ba nawet spodziewał się takich środków ostrożności. Przy bramie zamkowej oddał swą broń i za Kudorem ruszył na mały dziedziniec a stamtąd do jednego z pomieszczeń gospodarczych gdzie przebywali jedynie Beorf w swej demonicznej zbroi, Agis i pięciu innych strażników. Dopiero to nieco go zdziwiło. Kudor stanął z lewej strony Beorfa zaś reszta strażników przy drzwiach.  A gdzie pozostali? – Zapytał zdziwiony Fagril – nie dotarli jeszcze, czy też tu będzie ta konferencja, w szopie – zaśmiał się  Czy oddał całą broń – Beorf spytał Kudora  Tak – Fagril nieco pomarkotniał, ale ciągle niczego nie podejrzewał  Jesteś zdrajcą – Rzekł cicho Beorf – Parszywą gnidą i zdrajcą. Nie zasługujesz na to aby stąpać po tej ziemi którą stworzyli szlachetni Bogowie. Byłeś mi osobą najbardziej oddaną, której bezgranicznie ufałem, powierzałem ci największe tajemnice. Pozostałeś mym przyjacielem nawet gdy Amex na jakiś czas się ode mnie odwrócił  Mylisz się Beo…  Zamilcz!! Nie udzieliłem ci prawa głosu. Niedawno dowiedziałem się o twej zdradzie, lecz rozwiąże ten problem od razu. W czasie który nadchodzi nie ma już dla ciebie i Dagousa miejsca.  To ty jesteś zdrajcą! Chcesz obalić Króla i Tamuz!  Nigdy nie przysięgałem wierności temu szaleńcowi i jego państewku. Jestem Lordem Chemosu! – Krzyknął ku zdziwieniu zgromadzonych – Teraz Tamuz będzie mieć nowe władze, a wraz z pozostałymi generałami lepiej zatroszczymy się o jego los niż ten niby to Wielki Król  Nawet nie jesteś Chemosu.  Ale to mój kraj i jego los jest mi najcenniejszy. Cenniejszy od Dagousa i ciebie. Ty mimo iż jesteś Chemosu zdradziłeś swą prawdziwą ojczyznę. Może Daax ci wybaczy, ale nie ja.  Nigdy nie wierzyłem w tego twojego Boga. Zresztą nigdy ci się nie uda.  Mylisz się. To już tylko kwestia czasu. Żołnierze brać go – sześciu strażników wyciągnęło drewniane pałki i rzuciło się na Fagrila. Pozostali czterej wyszli na zewnątrz i pilnowali aby nikt nie zbliżał się do pomieszczenia i słyszał odgłosy stamtąd dobiegające. Strażnicy kopali i okładali pałkami niegdysiejszego adiutanta. Ten widok wcale nie podobał się Kudorowi i Agisowi, lecz nic nie mogli uczynić.  Dosyć! – Krzyknął Beorf, a strażnicy odeszli od ledwo oddychającego już Fagrila – Nie chcę abyście go zakatowali na śmierć. Nie jestem takim sadystom jak Milon czy ta kupa mięsa Badun. Chociaż niektórzy tak myśleli – Podszedł do Fagrila i uklęknął – Ponieważ nigdy nie dotarłeś do Huzet nie mogłeś tym samym uczestniczyć w naradzie. Po drodze napadli cię bandyci, obrabowali, pobili na końcu zabijając – Beorf wyciągnął miecz jednego ze strażników.  Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę – wykrztusił z siebie Fagril – Spójrz mi w oczy kiedy będziesz mnie zabijać  Ty nie masz prawa o nic prosić – Beorf wbił miecz w pierś adiutanta, ciągle jednak patrzył się w jego zamykające się powoli oczy – Żegnaj Fagrilu – powiedział do siebie cicho, po czym wyciągnął miecz z ciała, wytarł i oddał strażnikowi – Kudor weźmiesz dwóch ludzi i wywieziecie ciało daleko stąd. Zostawicie je gdzieś w pobliżu drogi, w jakimś małym lasku, albo na polu, nieco przysypane liśćmi.  Rozkaz  I zabierzcie wszelki cenne przedmioty, złoto, pierścienie, amulety itp. Złamcie jego miecz i porzućcie w pobliżu. Niechaj to wygląda na napad. A jego konia sprzedajcie jakimś podejrzanym typom.  Ty i ty, weźcie ciało i zapakujcie do jakiegoś wora – Kudor wskazał na dwóch strażników, zaś ci natychmiast wykonali jego rozkaz – Po co to wszystko?  Dagous ciągle mi ufa, a moment jego klęski jest jeszcze odległy.  Więc na razie gramy na dwa fronty?  Tak Kudorze, choć to tylko dla pozoru – Beorf odwrócił się do Agis – Mam nadzieje że twym ludziom można ufać, nie tak jak mojemu.  Oczywiście Marszałku. Zresztą o naszej zdradzie tu w Huzet dowiedzieć mogą się jedynie twoi szpiedzy – Beorf uśmiechnął się jak również Agis i Kudor który opuszczał pomieszczenie – Aren już dawno mówił mi że Dagous jest naszym wrogiem. Skoro do tej pory tego nie odkrył, to teraz już na pewno.  Słuszne stwierdzenie. Eh jak to dobrze … No nic, ruszam do Apuro. Gdy wróci Kudor niech tam przyjedzie, będę na niego czekać.  Przekaże mu. Miłej podróży  Dziękuj Agisie. Ale właściwie to poczekam do rana. Może w końcu się wyśpię w spokoju. Ostatnio dużo mam myśli na głowie.  Twa komnata czeka na ciebie cały czas Następnego dnia z rana Beorf opuścił Huzet, zaś niedługo potem powrócił Kudor i dwaj strażnicy. Podróż nie trwała zbyt długo. Marszałek pędził tak szybko na ile tylko pozawalał jego koń. W Apuro byli już wszyscy i czekali tylko na niego, również kilku oficerów których spotkał w Huzet. Czekali na plan nowej wojny, a właściwie to wojny domowej. 24 Września wszyscy zebrali się w na Apuro na naradzie. Ta zaś odbyła się w jednym z magazynów, gdzie rozłożono kilka stołów i krzeseł. Niezbyt wygodne warunki, ale dla żołnierzy przywykłych do trudów ostatniej kampanii nie był to problem. Miasto było jedynie ośrodkiem handlowym i nie posiadało żadnych większych sal na zamku, który służył jedynie celom obronnym. Beorf chciał jak najszybciej przedstawić wszystkim swe plany, nie mógł już znieść oczekiwania.  Witam wszystkich zgromadzonych – Rzekł Marszałek, gdy tylko pojawił się w magazynie – Wielu z was pewnie domyśla się po co was tu dziś wezwałem. Część was dopiero się dowie. Lecz teraz rozwieje wasze wszelkie wątpliwości i domysły. Bowiem od tej narady zależy przyszły kształt monarchii.  Masz zamiar obalić Dagousa? – Zapytał nagle generał Xema, natomiast u zgromadzonych pojawiły się szepty  Tak! Dagous nie może już dłużej rządzić tym krajem. Nie możemy dopuścić do klęski jaka nas przez niego może czekać w przyszłości.  Wielu z nas myślało o tym wcześniej – Aren nagle wstał – Lecz Król miał zbyt wielu stronników. Teraz gdy jesteś z nami Beorfie, możemy dokończyć dzieła i większości z nas nie musisz przekonywać do tego abyśmy cie poparli.  Ale pozostali Milon, Badun … jak zamierzasz się ich pozbyć? – Zapytał Kyforg  I na co ta wojna z Ahadem którą planujesz na najbliższe miesiące? – Dodał Refin, który zawsze stał po stronie Beorfa  Właśnie żeby pozbyć się naszych wrogów. A Ahadczycy nam w tym pomogą.  Niby dlaczego maiło by się tak stać – Kyforga nie ustępował  Już wam tłumacze – Beorf wstał i podszedł do mapy rozwieszonej na kilku skrzyniach – Zaatakujemy Ahad. Gdy zdobędziemy pierwsze miasto wyśle do królowej Ramne posłów. Jeśli przystaną na mą propozycję, to orki zostaną wybite jak tylko opuszczą Martwe Wzgórza, trolle zaś pewnie nigdy ich nie przejdą. Kiedy zniszczymy naszą opozycję tej bitwie wyruszymy na Eket wraz z siłami Ahadu.  A co jeśli Ramne się nie zgodzi? – Spytał Kudor  Zgodzi. Wierzcie mi … A jeśli nie, to zajmiemy Ahad i wtedy uderzymy na Króla gdy będziemy wracać do Eket.  Król jeszcze niczego nie podejrzewa? W końcu całe to spotkanie może wydać mu się dziwne? – Zastanawiał się Wiriem  Być może się dowie, ale nie zrobi nic czego moglibyśmy się obawiać. Moi szpiedzy czuwają nad tajemnicą tego spotkania, a są lojalni jedynie wobec mnie. Zaś jedyna osoba która mogła przekazać Królowi dzisiejsze postanowienia … no cóż … poległa z rąk bandytów.  Więc mamy obalić Dagousa a na jego tronie posadzić ciebie, czyż nie?  Tak. Jeśli Tamuz ma trwać w chwale. Czy wasi żołnierze pójdą za wami gdy powiecie im że dla dobra ojczyzny muszą zbuntować się przeciw Królowi?  Tak  Oczywiście – Odezwały się krzyki generałów i oficerów  Niechaj żyje Beorf  Jedyny problem może być z młodymi rekrutami. Oni nie znają terroru Milona i trudów przez jakie przechodziliśmy w drodze do Golsodu – odezwał się Zipre – Mogą tego nie zrozumieć.  Nie szkodzi. Poprowadzę działania tak aby nie mieli innego wyboru.  A co z Gwardią Królewską?  To ciekawe pytanie – Beorf nagle roześmiał się – Gwardia składa się w połowie z Chemoskich żołnierzy, których sam wybierałem. Oni pójdą za mną. Pójdą za swym Bogiem. Trzeba jedynie w odpowiednim momencie dać im sygnał do działania. Gdy będziemy zbliżali się do Eket pojmą króla a my zajmiemy miasto ogarnięte chaosem. Niektórzy z was pozostaną w mieście bądź jego pobliżu z rekrutami. Gdy Dagous dowie się o zdradzie wezwie was do miasta. Zaś gdy podejdziemy pod mury ci żołnierze umożliwią nam wejście do miasta.  A co potem

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych