Bestia: Hanyó Cz.1
Orientalne fantasy,
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I
- Szybciej, szybciej! - stary samuraj ponaglał chłopaka, który zwijał się w niesamowitym tańcu z mieczem. Białowłosy młodzieniec ciął, odpierał, atakował, wykonywał niewiarygodne uniki, finty, półobroty. Mimo to był za wolny. Tsunayoshi niemal od niechcenia złożył kombinację cięć w szybki jak błyskawica atak. Dla Gavoxa atak był nie do odparcia. Uderzony bambusowym kijem w pierś przeleciał w powietrzu dwa metry i upadł ciężko na ziemię. Mistrz podszedł do niego. - Jak cię pokonałem? - zapytał z góry. Półdemon wytarł spocone czoło. - Byłeś szybszy, Tsunayoshi-san - odparł wstając - masz więcej siły... - Bzdura - przerwał stary - mam sześćdziesiąt cztery lata i utykam na lewą nogę. Po prostu nie wierzysz, że możesz mnie pokonać. Wszystko leży u podstaw wiary. - Masz więcej doświadczenia - Gavox podniósł z ziemi miecz i błyskawicznie zaatakował. Samuraj natychmiast zablokował jego kij. Pchnął chłopaka, aż ten ponownie wylądował na ziemi. - Dokładnie - potwierdził, podając półdemonowi rękę - macham mieczem od przeszło pół wieku. Ty uczysz się dopiero cztery lata. Dlatego to pokonałem cię z taką łatwością. Musisz ćwiczyć, trenować tyle czasu, ile tylko możesz. Rozumiesz? Gavox pokiwał głową. Bolało go całe ciało. - W porządku - skłonił głowę Tsunayoshi - Skoro rozgrzewkę mamy już za sobą, możemy przystąpić do ćwiczeń. Półdemon jęknął bezgłośnie.
***
- Dobrze, wystarczy już - Tsunayoshi po niemal sześciogodzinnym treningu nie okazywał żadnych oznak zmęczenia. Gavox - przeciwnie. Co dzień w około połowie treningu półdemon był przekonany, że już dłużej nie wytrzyma, że padnie - i co dzień stary samuraj udowadniał mu, że jest inaczej. Tym razem też tak było. Gavox z trudem dowlókł się do stojącej nieopodal ławki, skonstruowanej tak, by siedzący nigdy nie odczuwał pełnej wygody. Samuraj zawsze musi być czujny, a rozleniwienie i skupienie, to najzacieklejsi wrogowie, nienawidzący swojej obecności. Mistrz bez słowa podał mu kubek z wodą. Gavox uśmiechnął się z wdzięcznością i zanurzył usta w orzeźwiającej cieczy. Gdy pił, mistrz rozpalił w piecu ogień. Tsunayoshi zerknął ukradkiem na półdemona. Chłopiec znieruchomiał, skłonił głowę, wydawał się być pogrążony w jakimś transie. Stary samuraj doskonale znał ten stan ducha i wiedział, że powinien go przerywać. Gavox wspominał.
II
- Lepiej pospiesz się z tym sianem - doradził stajenny - wóz zaraz odjeżdża. Półdemon pokiwał głową. Siano w lnianych worach zalegało na wozie. Gavox szybko uporał się z przetransportowaniem worków. Był silniejszy od swoich rówieśników, co z satysfakcją odkrył, przyjmując wyzwanie jednego z wieśniaków. Okazało się, że półdemon z łatwością potrafi przeważyć ramię przeciwnika, w czasie siłowania się "na rękę". Dało mu to prestiż wśród dzieci z podgrodzia i okolicznej wioski. Po raz pierwszy w życiu ktoś podziwiał Gavoxa. w międzyczasie nadszedł Ashitaka. Młody samuraj odwiedzał półdemona coraz częściej, przekładając jego towarzystwo nad obcowanie z innymi samurajami i ich dziećmi. Gavox zapytał go kiedyś o to. - Zgraja nadętych bufonów i Cesarskich przydupasów - skomentował dobitnie (uprzednio jednak sprawdził czy nikt poza Gavoxem go nie usłyszy) - Jedyne, co potrafią powiedzieć, to "Czy szlachetnie urodzony wojownik życzy sobie..." albo "Może jaśnie pan chciałby..." - przedrzeźniał zabawnie modulując głos tak, że półdemon parsknął śmiechem. - Wiedz, że ciebie cenię bardziej, niż ich wszystkich razem wziętych - oświadczył Ashitaka. Teraz jednak nie był w nastroju do żartów. Wydawał się dziwnie zaniepokojony, jakby jakaś rzecz od dłuższego czasu nie dawała mu spokoju. - Witaj Hitoneko - powitał półdemona, z widocznym roztargnieniem. - Wszystko w porządku? - Tak, jeśli o mnie chodzi - odparł Gavox - ale ty wydajesz się zaniepokojony. Co się stało? - Powiedziałem Cesarzowi o twojej wizji. Wyśmiał mnie. Powiedział, że nie ma czasu na wieszczby i proroctwa w sytuacji gdy daimyo żądają coraz więcej władzy, a poddanym brakuje pożywienia. Gavox wzruszył ramionami. Prawdę mówiąc nie spodziewał się innej odpowiedzi. Dziwiła go też postawa Ashitaki. Był zbyt przesądny i półdemon nie rozumiał takiego zaaferowania jednym sennym majakiem. Jednak zbyt wysoko sobie cenił przyjaźń młodego samuraja, by ryzykować jej utratę przez jedną niepotrzebną sprzeczkę. - I co zrobiłeś? - zapytał z uprzejmości. - Nic - wzruszył ramionami - ostatecznie zostawiłem odpowiedni wpis w kronikach. We właściwym czasie ktoś ją przeczyta i, być może, zrozumie jej znaczenie. Na pewno. - bardziej zdawał się przekonywać siebie, niż półdemona. - No - ale dość już o tym. Mam dla ciebie propozycję. Chciałbyś uczyć się walki mieczem? - zapytał. - Oczywiście! - zawołał bez wahania Gavox. - Młody Akira, syn samuraja Kenshina złamał nogę w czasie przejażdżki konnej i zmuszony był przerwać trening. Tak więc codziennie od południa możemy ćwiczyć. - Możemy? - półdemon uniósł brwi. - Nikt nie musi o ty wiedzieć - odparł, bynajmniej nie speszony…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Misiael Pierwszy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…