Wróć do katalogu

Bestia i Bestia; cz.1

"Widzicie w innych zło, mnóstwo zła, a to największe, które macie w sobie, przykrywacie maską."

Angela, opublikowano , 7 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Usiądź. – powiedział cierpko, stojący za filarem mężczyzna. W jego głosie drżała jakaś złowroga nuta. Posłusznie opadłam na wielki, obity zamszem fotel. Pokrywała go gruba warstwa kurzu, zręcznie maskująca kolor, który niegdyś posiadał. Rozejrzałam się dookoła. Gigantyczna komnata oświetlona była nikłym światłem, dochodzącym jedynie z zawieszonych na ścianach kandelabrów. Na samym środku stał ciężki, drewniany stół, zawalony licznymi księgami, zwojami, słojami atramentu i pękami gęsich piór. Wokół niego stało kilka identycznych foteli z bardzo wysokimi oparciami. Za moimi plecami znajdowały się wielkie, mahoniowe, zaryglowane drzwi, a na każdej z pozostałych trzech ścian widniał ich mniejszy odpowiednik. Z sufitu zwisały dziesiątki lepkich i zakurzonych pajęczyn. Po dwu stronach stojącego centralnie stołu wznosiły się potężne kamienne filary. Przy jednym z nich widziałam sylwetkę opierającego się plecami mężczyzny. Tylko sylwetkę. - Życzysz sobie czegoś? – zapytał, równie cierpkim jak poprzednio, głosem. - N-nie. – zająknęłam się. – Dziękuję. Czegoż mogłam sobie życzyć? Trudno powiedzieć, żebym była tu gościem. Ot tak, po prostu znalazłam tu schronienie. Tak to jest, gdy jadąc przez las pomyli się drogę, samochód szlag trafi, a wokół rozpęta się dzika, iście piekielna burza. Sama nie wiem jak to się stało, że gdzieś między gęstymi drzewami dostrzegłam wysoki, ceglany mur i ruszyłam w jego stronę, zostawiając mój wóz w środku lasu. Przemarznięta i przemoknięta znalazłam w murze wielką, mosiężną bramę. Otwartą. Nie zastanawiając się długo, przeszłam przez nią i dopiero wtedy spojrzałam przed siebie. Szeroka kamienna ścieżka prowadziła wprost do ogromnego, mrocznego zamczyska, które oddzielał ode mnie zaniedbany park, pełen uschniętych krzaków róż i bezlistnych drzew. Pewnie jest opuszczone, pomyślałam, kto dziś mieszka w czymś takim? Mimo że wciąż lało jak z cebra, a niebo co chwila przecinał złocisty grom, postanowiłam zawrócić. Nagle, jakby w odpowiedzi na moje myśli, brama zamknęła się z chrzęstem. Przerażona, chwyciłam za mosiężne pręty i zatrzęsłam nimi z całej siły. Nic! Zatrzęsłam jeszcze raz. Znów nic! Nie daj się ponieść emocjom, powtarzałam sobie w duchu, to wszystko da się logicznie wyjaśnić! Nie widząc innej możliwości, skierowałam się w stronę zamku. Z wahaniem wzięłam w dłoń zardzewiałą kołatkę w kształcie lwiej głowy. W panującym półmroku wydała mi się potworna. Wzięłam głęboki oddech, zapukałam i szybko cofnęłam rękę. Bez chwili zwłoki drzwi otworzyły się ze straszliwym zgrzytem. Poczułam, że na karku siedzi mi małe, oślizgłe stworzonko. Strach. Przełknęłam głośno ślinę i przestąpiłam próg. Drzwi zatrzasnęły się za mną równie szybko, jak się wcześniej otwarły. Oddychając ciężko i czując jak mokre włosy lepią mi się do twarzy, weszłam w krąg słabego światła kandelabrów. Zaciekawiona, wolnym krokiem podeszłam do najbliższego wysokiego fotela. Właśnie wtedy dostrzegłam mężczyznę stojącego za filarem, który kilka sekund później nakazał mi usiąść. - A może jednak? – zapytał teraz. Jego cierpki głos przyprawił mnie o dreszcze. – Może jednak życzysz sobie czegoś? Nie czekając na moją odpowiedź, wyszedł z komnaty. Po chwili wrócił, pchając przed sobą stary, restauracyjny wózek. Stanął tak jak poprzednio, nie pozwalając, aby choć przez chwilę na jego twarz padła smuga światła i pchnął go ku mnie. Moje myśli gnały jak szalone…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych