***
Interpretacja rzeczywistości. Bo tak.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Może nie powinnam. - Właśnie, nie powinnaś. - To jak? Godzimy się na kanapie czy w kuchni? - Chyba zgłupiałaś. Myślisz że zakręcisz tyłkiem koło mojego nosa i wszystko ujdzie ci płazem! - Ale… - I pewnie uważasz, że jesteś tak seksowna że nie jestem w stanie ci się oprzeć! - Ej… - Założę się, że szkoliłaś się w niszczeniu męskiego rodu za pomocą wzroku! - No wiesz! - Wiem. To gdzie idziemy? Do kuchni? - Jesteś okropny… - Ja jestem okropny? A niby kto chce mnie przekupić swoimi smakołykami pochowanymi pod ubraniem za które –uwaga!- to JA zapłaciłem! - Zobaczymy się za godzinę, kiedy ci przejdzie. Cześć. - Idź sobie, idź! I tak wrócisz! - Pa. - Pa. - Kocham cię. - Ja ciebie też. - Idę. - Idź idź. - Będziesz tęsknił? - Jasne. - Pa. - Pa. - Ale idiota z ciebie! - Tak? Idziesz czy nie, bo chcę zamknąć drzwi za tobą… Aaa…mam dość. Ja wyjdę.
I wyszedł. Usiadłam. Nie miałam sił zdjąć płaszcza. Co się stało? Co mogło się stać przez parę chwil nieuwagi, kiedy przestałam czuwać nad własnymi uczuciami? Co mogło doprowadzić do idealnego strachu przed byciem tutaj razem z nim? Nigdy nie pomyślałabym, że potrafię płakać suchymi łzami. Dyscyplina! Wróć kobieto do swojej sprawdzonej pozy. Jak wróci ON. Jak ON wróci. Popatrzyłam chwilę na żaluzje opinające okno swoimi blaszkami. Czuję się jak makrela. Dlaczego wyłowili mnie w momencie największego szczęścia? Wyłączę się.
- Co tak siedzisz? - A nie mogę? - Możesz tylko zdejmij najpierw płaszcz. - Płaszcz? - Tak. 2050 zł. - Dobra. - Co tak beznamiętnie? - Mam zacząć histeryzować? Mam zmusić się do wbijania paznokci w twoja nieczułą skórę? Mam to zrobić? - No cóż, mogłabyś… - Phi! - Ja ciebie też. - Wyjdź. - Dopiero co wróciłem. Teraz twoja kolej. - Ok. Wracam…zresztą…nie wrócę. - Wrócisz wrócisz. Zabierz sobie klucz bo idę spać. - Spierdalaj. - To ty spierdalasz. Jeszcze nigdy nie byłaś taka zimna jak dzisiaj. Idź, ogrzej się w słońcu i wróć do mnie. - Chciałbyś! - Chciałbym. Mam spodnie do prania. - Wychodzę.
Czasami zachowywała się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Raohszana
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…