...
..
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pojechala z przyjaciolka na coroczne zbiorowe spotkanie z Panem… Poznaly tam dwoch chlopcow… Jeden z nich wpadl jej od razu w oko… mial na imie Bartosz… zas drugi… Tomasz. Po wyjezdzie zaczeli sie spotykac we czworke… Chodzili do ulubionego pubu… ulubionego jak sie potem okazalo dla calej czworki… siedzieli tam godzinami… kilka razy w tygodniu… Spotykali sie zeby poprostu ze soba byc… tym sposobem cos zaiskrzylo miedzy nia a Bartoszem… Niestety oboje wiedzieli, ze ona na cale wakacje wyjerzdza do Londynu… mimo to ona nie bronila sie przed uczuciem jakie… sie w niej rodzilo… i miala nadzieje, ze on tez sie nie bedzie… jej nadzieja sie spelnila… Byli razem choc do jej wyjazdu… zostaly dwa tygodnie… byli razem… kazda chwile spedzali razem… chcieli nacieszyc sie soba na zapas… Dzien przed jej wyjazdem… nie byla pewna czy on bedzie czekal… musiala go o to zapytac… ale bala sie… zalezalo jej na nim… ale bala sie, ze nie bedzie chcial czekac na nia dwa miesiace… Musiala przezwycierzyc swoj starch… Tego wieczora przemogla sie i zapytala… czekala z nie cierpliwascia…ale na szczescie on ja uspokoil… obiecal, ze bedzie na nia czekal… i kazal sie o to nie martwic… Byla szczesliwa… Mila wspanialych przyjaciol… chlopaka, ktoremu na niej zalerzalo… Nie chciala wyjerzdzac… ale musiala jechac do pracy… potrzebowala pieniedzy… W Londynie byla jej siostra i szwagier… a ona jechala tam z siostra szwagra… nie chciala… nie lubila Agnieszki (tak miala na imie siostra szwagra)… Bartek (szwagier) fajnie, ze byl ale gdyby go nie bylo to by nie plakala… jechala tam tylko dla siostry… bo wiedziala, ze Magda (siostra) teskni za domem… za kims bliskim… Byla sobota… dzien wyjazdu… z Bartoszem i przyjaciolmi pozegnala sie dzien wczesniej wieczorem… Mama ja obudzila o 9 mimo, ze mieli po nie przyjechac… o 13… poszla do lazienki… i uslyszala dzwiek dzwonka… okazalo sie, ze jej przjaciele i chlopak nie wytrzymali… nie mogli nie przyjsc w dzien jej wyjazdu… Siedzieli w jej pokoju… rysowali jej na nodze mapke… zeby mogla wrocic… zeby sie nie zgubila… Zartowali, smiali sie, ale tak naprawde chcieli plakac… ona i jej przyjaciólaka... przytulily sie... i zaczely plakac... powtarzajac na zmiane „ja nie chce jechac”... „nie che zebys jechala” Chlopcy nie wiedzieli co robic... i poprostu sie przytulili do nich... siedzieli tak sklejeni... i nie chcieli sie rozstawac... Dochodzila 13... pomogli jej zniesc bagarze... Stojac przed blokiem prztulali sie... i plakali wszyscy coraz bardziej... nie zwracali uwagi na jej sasiadow w oknach z dziwnymi minami... Wsiadla do samochodu... i ze lzami w oczach patrzyla jak stoja na ulicy, placza i machaja bialymi husteczkami probujac wywolac usmiech na jej twarzy... oczywiste bylo ze sie nie usmiechnie. Usmiechala sie tylko kiedy miala powod... Pojechala. Cala droge do na lotnisko w Berlinie nie powiedziala ani slowa. Rodzice Agnieszki caly czas mowili „Przestan sie smucic, to tylko dwa miesiace, dwo miesiace w pieknym Londynie...” Miala dosc... oni nie potrafili zrozumiec, ze dla niej przyjaciele sa najwazniejsi w zyciu. Bo przeciez zarobi duzo pieniedzy. Ona ich nie chciala... nie nawidzila pieniedzy... ale wiedziala, ze sa potrzebne mamie. Miala w kolo siebie grupe materialistow... nie liczac jej mamy oczywiscie... i czula sie tam wyjatkowo zle.
Wyladaowaly w Londynie... Jak tylko zaobaczyla siostre... odrazu rzucila jej sie na szyje... wiedziala, ze to bedzie jedyna osoba, z ktora bedzie mogla porozmawiac... tak poprostu... jak zawsze. Kiedy jechali do domu... do mieszkania, w ktorym miala spedzic nastepne dwa miesiace...nie umiala nazwac tego domem.... patrzyala na ludzi, ktorzy szli na imprezy... wygladali dziwnie... dziwnie dla niej... bo Agnieszka byla zafascynowana tym co wydziala... Ona co chwile slyszla „patrz jaka bryka.... taka sobie kupie! Tu jest super! Ja chce tu mieszkac!” Ona zas podziwiala architekture, ktora troche przypominala sredniowieczna. Nie byla zadowolona z faktu, ze tu jest... nie chciala tu zostac... wrecz liczyla dni do powrotu. Liczyla, ze niedzielna Eucharystia poprawi jej troche humor... Niestety to tez nie bylo tak jak chciala. Z niczyjej winy spoznili sie na prawie cala Msze... bo kiedy weszli do kosciola trwala komunia... byla zla. Miala ochote plakac... wrecz lzy same cisely jej sie do oczu. Wieczorem nie wytrzymala... rozplakala sie. Plakala w poduszke zeby nikt nie widzial. Nie chciala pokazac siostrze, ze nie jest zadowolona z przyjazdu do Londynu.... wiedziala, ze siostrze byloby przykro. Maskowala sie ale siostra za dobrze ja znala i wiedziala, ze to beda najgorsze wkacje w jej zyciu.
Przez dwa…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil bobasiatko
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…