Bitwa o twierdzę zwaną Księżycową Wieżą - Rozdział
:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Powierzchnia
Decyzja Xantipe
Xantipe gorączkowo zastanawiała się, co robić. Carys nieświadomie sprowokowała istną lawinę kłopotów, przekazując Melusie część wiedzy. Elfce wydawało się, że z tej sytuacji nie ma wyjścia. Cokolwiek by nie postanowiła, najwięcej korzystała na tym Melusa. A przecież nie może oddać jej władzy nad wiedzą Wieży, gdyż konsekwencje tego byłyby trudne do przewidzenia. Ze wszystkich znanych jej osób, była najbardziej nieodpowiednią kandydatką na to stanowisko. Melusie jedynie zależało na zniszczeniu Wieży i zneutralizowaniu jej zgubnego wpływu na mieszkańców Podmroku tak, by mogli zapanować na Powierzchni. Zginęłoby wielu, a Xantipe nie chciała przelewu krwi. Nie mogę przekazać mocy Melusie... Lorin - poprawiła się szybko w myślach - mojej wyrodnej córce. Co ją skłoniło do obrania takiej drogi? Z przerażeniem stwierdziła, jak niewiele wie o swojej pierworodnej, która, co było naturalne w tym rodzie, w niedalekiej przyszłości miała i tak przejąć Wieżę. Lorin była małą dziewczynką, gdy została uprowadzona. Lacandros na próżno przekonywał wtedy żonę, że uczynił to ktoś żądny wielkiego zysku i niedługo dostaną propozycję okupu za córkę. Minęło jednak wiele lat i nic takiego się nie stało, a zorganizowane później poszukiwania nie dały efektu. Lorin jakby rozpłynęła się w powietrzu tamtego strasznego dnia. Xantipe długo rozpaczała po utracie córki, nie mogła jednak przewidzieć, że ten, kto za tym stał, miał bardzo przewrotne plany na przyszłość. Kobieta, która teraz stała przed nią, tylko wyglądem przypominała jej córkę. Pod tą maskującą ją skorupką kryła się jednak istota przewrotna i okrutna, która uparcie dążyła do wyznaczonego jej celu, łapiąc każdą ku temu okazję. Melusa uśmiechnęła się tryumfująco, widząc niezdecydowanie na twarzy klęczącej matki. Xantipe zacisnęła pięści w bezsilnej wściekłości. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Trzeba tylko pomyśleć! Żeby powstrzymać Melusę musiałaby przekazać wiedzę Wieży pod pieczę jakiegoś człowieka, osobę, na którą nie działała żadna magia. Ale jedynym, który spełniał warunki, był hrabia Caleb, a Xantipe wątpiła, by zdołał zapanować nad tak potężną mocą bez jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu. Po prawdzie sądziła raczej, że tą decyzją uśmierciłaby przyjaciela, a wolała nie mieć do czynienia z Deirdre, dla której Caleb był oczkiem w głowie. Do Xantipe z trudem docierało, że jest dwóch kluczników. To też było przewrotne i elfka nie wiedziała, czy w tym nie maczała swych palców Melusa. Kevasir... Nagle, jakby doznała olśnienia. Kevasir! Był jedynym człowiekiem, który posiadał wiedzę, i byłby zdolny zapanować nad nią. Był przecież kiedyś, chociaż krótko, Panem Wieży. Tylko gdzie był Kevasir? Od lat nie miała od niego żadnych wieści. Xiitane twierdziła, że mieszkał w Podmroku, i ostatnio został uwięziony razem z nimi w drowim Ust Natha. To byłby prawdziwy pech. Jednak Xantipe wyczuła jego obecność całkiem niedaleko. W myślach pojawił się jej jeden obraz, na który wcześniej nie zwróciła uwagi, zbyt zaabsorbowana Melusą i rzuconym jej wyzwaniem. Kevasir był wśród drowów. Widziała go przecież, idąc na plac Illaivlen. Próbował nawet zwrócić na siebie jej uwagę... Doskonale pamiętała twarz osoby, która, wyrwawszy się z czarnego szeregu, mocno ścisnęła jej ramię. Drowy jednak szybko pochwyciły Kevasira, odpychając od Pani Wieży. Z miny córki wywnioskowała, że nie rozpoznała ukrytego pod kapturem Wędrowca. To była jej szansa. Xantipe ścisnęła w dłoni laseczkę i spojrzała na tryumfującą Melusę. Gdyby wiedziała, co teraz działo się w głowie Pani Wieży, ten nieprzyjemny uśmiech szybko zniknąłby z jej twarzy. Podpierając się laseczką, podniosła się z kolan i spojrzała wyzywająco w oczy Melusy. -Podstępem zmusiłaś mnie bym oddała władzę - powiedziała powoli. Melusa uniosła brwi. -A więc dobrze radzę, byś szybko się jej zrzekła. Wiesz, jakie mogą być konsekwencje twojej opieszałości - powiedziała niemal z rozbawieniem. Zapewne nie brała pod uwagę tego, co Xantipe właśnie zamierzała uczynić. -Owszem, wiem... -Mamo! - zawołała stojąca za matką Xiitane, nad której bezpieczeństwem czuwała Scharlottene. Odwróciła głowę. -Spokojnie córeczko. Wiem, co robię. Xiitane zaprzeczyła, jakby niedowierzając. Xantipe rozejrzała się po tłumie, szukając znajomej twarzy. Uniosła laskę do góry. W panujących już ciemnościach znajdujące się na kosturze kamienie rozświetlały Panią Wieży chłodnym blaskiem. -Oddaję moją wiedzę Kevasirowi! - zawołała. Magiczne iskierki zatańczyły na jej ciele, kierując się ku dłoniom a później przeskakując na kostur. -Co?! - Melusa pokręciła głową z niedowierzaniem. - Nie! Nie możesz tego zrobić! - syknęła, desperacko rzucając się ku Xantipe, by ją powstrzymać. Jasna poświata otaczająca Panią Wieży, nie pozwoliła jej jednak na żaden ruch. Niebieskawe iskierki uformowały nad głową Xantipe kulę światła. Pani Wieży poczuła, jak magia ostatecznie opuszcza jej ciało. Decyzja kosztowała ją wiele sił i żelaznej dyscypliny, gdyż jej istota za nic w świecie nie chciała być odłączona od magii i usilnie starała się pochwycić wyciekającą moc. Xantipe wskazała laseczką na Kevasira, stojącego nieopodal schodów Wieży, i kula pomknęła ku niemu. Osłabiona, upadła na kolana. Xiitane przypadła do niej i z przerażeniem w oczach uczepiła się ramienia matki. -Nic mi nie jest, moje dziecko – Xantipe wierzchem dłoni uspokajająco pogładziła córkę po policzku. Kevasir, widząc mknącą ku niemu kulę magii, próbował osłonić twarz dłońmi, jednak jego odruch nie na wiele się zdał. Moc została przekazana. Jego szczupła sylwetka na chwilę utonęła w powodzi światła, które niebieskawą poświatą rozświetliło potężny plac Illaivlen. Stojący najbliżej drowi wojownicy przysłonili oczy. -Nie możesz tego zrobić! Nie! - wrzasnęła wściekle Melusa. -Właśnie to zrobiłam - powiedziała Xantipe, ze spokojem wpatrując się w wykrzywioną strachem twarz wyrodnej córki. - Wiedzy nie można rozdzielić. Przecież wiesz o tym... Melusa pokręciła głową. W jej oczach błyszczało przerażenie. -Nie - wyszeptała bezgłośnie, odwracając się ku Kevasirowi, a potem spoglądając na drowiego sojusznika, który jeszcze mniej rozumiał z tego, co właśnie się wydarzyło. - Nie! Nie! - prawie krzyczała. Po jej ciele również popłynęły magiczne iskierki i wystrzeliły z jej palców cieniutkimi smużkami. Strumienie mocy. Pomimo wszelkich oporów i prób ich zatrzymania, opuściły ciało Melusy i złączyły się z mocą, którą już posiadał Kevasir. Niedoszła zwyciężczyni schwyciła się za głowę i opadła na kolana, tocząc bój z nagłym osłabieniem. Stojący tuż obok Algernon z odrazą popatrzył na elfkę, w myślach wykreślając ją z rejestru wspólników. Bez swej mocy Melusa stała się dla niego bezużyteczna. Tymczasem Kevasir prowadził swoją własną walkę. Xantipe z przerażeniem stwierdziła, że moc Wieży, która skumulowała się w jego ciele, była zbyt potężna, aby mógł ją kontrolować. Był przecież tylko człowiekiem, nie przyzwyczajonym do jej rozporządzania.
***
Po wielu nieudanych próbach, Caleb ostatecznie zdołał ściągnąć swoją żonę z rozsypujących się murów. Kosztowało go to wiele sińców, nabitych pięściami Dre w najróżniejszych częściach jego ciała, gdy jednak ta część bramy, na której stali tuż przed trzęsieniem ziemi, zawaliła się, drowka musiała przyznać rację mężowi. -Uratowałeś mi życie - powiedziała, na chwilę zawisając na jego szyi, co stojący najbliżej mieszkańcy Twierdzy podsumowali wypowiedzianymi między sobą po cichu komentarzami, opatrzonymi uśmiechami, których znaczenia pan Velmondo mógł się jedynie domyślać. Trudno było stwierdzić, czy hrabia Caleb jest zadowolony z takiego obrotu rzeczy. Jedno tylko wiedział na pewno - jego żona jest bardzo nieprzewidywalną osobą. Potrafiła robić jednocześnie wiele rzeczy i zmieniać niespodziewanie decyzje. Ona i Caleb byli bardzo czujnie obserwowani przez resztę srebrnych elfów, którzy tak do końca nie ufali drowce, pomimo zapewnień Księżycowej Pani. Drow to w końcu drow, a mieszkańcy Illaivlen i Twierdzy w dolinie doskonale wiedzieli, jakie potrafiły być mroczne elfy. Caleb natomiast był dla nich ewenementem. Większość elfów po raz pierwszy w ogóle widziała człowieka i każdy krok Caleba przez pierwsze kilka dni pobytu w Twierdzy był dokładnie śledzony przez wiele oczu i analizowany pod najróżniejszym kątem. Teraz pod lupę była brana jego umiejętność władania mieczem, i hrabia wolałby być odebrany pozytywnie przez magiczne istoty, bowiem nowe kontakty mogły zaowocować w przyszłości zawiązaniem umów handlowych, a jak doskonale wiecie, Caleb bardziej cenił sobie negocjacje i księgi rachunkowe niż pole walki, na którym mógł zostać „uszkodzony” ku rozpaczy Dre. -I pomyśleć, że kiedyś budowali mocniejsze konstrukcje. A ja narzekałem na moich murarzy. Ci tutaj powinni złożyć reklamację -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil carys
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…