BIUROWY AMANT NA NIBY
Historia miłosna
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
BIUROWY AMANT NA NIBY
Marlena zapamiętale segregowała dokumenty. Wiedziała, że niespodziewanie otrzymała tę nową pracę i pieniądze nie byle jakie, więc trzeba się starać. Każdego dnia jakaś nowa osoba pojawiała się w firmie, a to cztery panie do księgowości, a to dwie fakturzystki. Od kilku lat była mężatką, a i dziecko już posłała do przedszkola, więc śmiało mogła pracować. Byłą sumienna w wykonywaniu obowiązków, a dobre wykształcenie zdobyte na Uniwersytecie Warszawskim pozwalało jej na pewność siebie. Zadania były duże jak to na początku organizowania się firmy, trzeba opracować statut, mnóstwo regulaminów, zarządzeń itp., co wymagało dużego zaangażowania i analizowania wielu przepisów prawnych. Śmiało jednak parła do przodu nosząc kolejne projekty do akceptacji dyrektora. Firma już działała ze dwa miesiące, a stanowisko szefa działu technicznego było nie obsadzone. Aż pewnego dnia zjawił się ON. Niesamowicie przystojny i męski co powaliło wszystkie kobiety na kolana. Pan inżynier Andrzej P. Od tego dnia przychodził regularnie do jej działu, aby poznać zasady organizacji firmy. W oczach Marleny był to facet o ciekawej powłoce wizualnej, ale zbyt dużym polotem nie grzeszył. Miał nawet problemy z napisaniem prostego pisma adresowanego do współpracujących z jego działem komórek organizacyjnych. Ciągle coś chciał od Marleny, aż dziwnie się czuła wobec koleżanek, z którymi przebywała w jednym gabinecie. Pewnego dnia zaczęła analizować, czy w tym mężczyźnie można znaleźć przemiłego kumpla z pracy, czy on zachowuje się jak podrywacz. Czas upływał, a inżynier Andrzej P. nawet potrafił przeszkadzać w pracy Marlenie. Nie reagował na to, że Marlena zwracała mu uwagę, że zbyt długo przesiaduje u niej, zbyt długo pije kawę. Zdarzało się też, że po wypiciu jednej filiżanki kawy prosił o drugą twierdząc, że jeszcze się nie dobudził, aby popracować. Po firmie krążyły pogłoski, że to biurowy romans. Marlena zdecydowanie tego nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Belinda
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…