Bliscy i oddaleni
Kiedyś pewna osoba zrobiła mi przyjemność pewnymi słowami. Co by bylo gdybym...Dedykacja dla Ani co mnie kopnęła;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają i muszą się spotkać aby się ominąć bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze piszą do siebie listy gorące i zimne rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej niektórzy umierają-to znaczy już wiedzą miłości się nie szuka jest albo jej nie ma nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek są i tacy co się na zawsze kochają i dopiero dlatego nie mogą być razem jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem. Jan Twardowski
______Kiedy powiedziałem, że wyjeżdżam do stanów, rozpłakała się. I zrobiła to w sposób tak cudownie samolubny, że nie wiedziałem już ani co zrobić, ani co powiedzieć. Wiesz, że są takie momenty, że jeden gest, jedno słowo potrafi nieźle zamieszać w głowie. I tak właśnie było tym razem. Siedziałem na kanapie, odwrócony do niej bokiem i czekałem aż coś powie. Ale nie powiedziała nic. Tylko przytuliła się i pachniała tym swoim winogronowym szamponem do włosów. Wdychałem go przez bite pół godziny właściwie nie myśląc o niczym. Gdyby ktoś obserwował nas z boku zapewne wyglądalibyśmy jak z jakiegoś starego obrazka. Rozśmieszyło mnie to wybitnie kiedy sobie spróbowałem wyobrazić. Szeroko otwarte oczy wpatrzone w pustkę i głupie miny. - A czepiałeś się jak powiedziałam, że będę studiować we Wrocławiu- przerwała milczenie. Nic nie odpowiedziałem bo wydaje mi się, że nie było potrzeby. No bo co niby miał bym wymyślić? Pewnie skończyło by się jakimś głupim: "no ale..." i koniec. Milczeliśmy tak jeszcze następne pół godziny. Tym razem to ja przerwałem. - Zabiorę Cię do siebie. Kiedy tylko uda mi się coś osiągnąć- naprawdę wierzyłem w te słowa. Wierzyłem, że zabiorę ją do tego przeklętego, tandetnego kraju który tak kochała, mimo, że widziała go tylko na filmach. Równie tandetnych jak i cała tamtejsza kultura. McDonaldsy, kowboje i bloki na które nie wchodzi się pieszo, chyba, że chce się pobić rekord Guinessa. Ale ona marzyła o tym. Ja też. Może i nabraliśmy się na jakiś chwyt reklamowy, albo dopadł nas przekaz podprogowy, nieistotne. - Obiecuję, że zabiorę Cię tam, gdzie nie musisz marzyć o niebie. Poprostu wchodzisz na najwyższy wieżowiec i go dotykasz...Masz całe dla siebie. ______Spojrzałem jej w oczy i ucałowałem w czoło. Delikatnie, po bratersku. Kiedy wyszedłem od niej było już zdrowo po północy. Nie mogłem wrócić do domu. Łzy same napływały do oczu i nie chciałem, żeby rodzice myśleli, że coś się stało. Niedaleko mojego bloku, tuż przy autostradzie, ktoś wybudował działki. Takie rekreacyjne. Żeby starsi ludzie mieli gdzie zasadzić marchewkę, a młodzież gdzie pić w wakacje. O tej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil diejdabliuajti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…