Wróć do katalogu

Bo ćpun, to "nikt"

Jedna sytuacja z życia młodej, jeszcze niedoświadczonej w tym wszystkim narkomanki...

Morwena, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

//sama nie wiem co o tym opowiadaniu myśleć... ;\ sami oceńcie//

Darek dostawał już febry. Starałam się trzymać z boku, by przypadkiem od kogoś nie zarwać. Narkoman na głodzie jest nieobliczalny. A Darek był wyjątkowo nieobliczalny... Kaśka już oberwała. Zasłaniając dłonią siny, obolały policzek krzyczała coś. Zaraz potem wylądowała na fotelu, pchnięta przez roztrzęsionego Darka. Kaśka chyba też już dostawała febry... Nie miałam zamiaru stawać między nimi – byli teraz prawdziwymi ćpunami. Mogli się nawet i pozabijać - ale żebym tylko ja nie brała w tym udziału. Ćpun może liczyć już tylko na siebie... Był też Denny, Biały, Trefl i Roksi. Wcisnęłam się gdzieś w kąt, przeszukując szuflady hebanowej szafy i co raz zerkając na rozeźlonego Darka. Cały się już trząsł, wywrócił parę krzeseł w furii. Nie chciałam przypadkiem znaleźć się na jego drodze. Nawet chłopcy dali już sobie spokój. Z początku próbowali jeszcze do niego przemówić, ale potem pozwolili mu chodzić i niszczyć. Nie byłoby zatrzymywać go siłą. Teraz sprawę mogła załatwić tylko porządna dawka hery, niekoniecznie zupełnie czystej. Szkoda, że nigdzie nie można było dostać nawet maku... Raz jeszcze zerknęłam w stronę Darka. Zauważyłam, że w kącikach jego ust zbiera się biała, pienista ślina. Było z nim coraz gorzej. Ogarnęła mnie panika. Ja nie byłam jeszcze uzależniona fizycznie, ale bałam się o Darka, bałam się, że może dojść do najgorszego. A może bałam się o własne życie? Nikt by się nie zdziwił, gdyby ten szatyn obrał sobie mnie za cel i potraktował tak, jak wcześniej krzesła. Chłopcy mogliby stawić opór (może z wyjątkiem Denniego), a ja... ja byłam za słaba (pytanie tylko, czy Darek kontaktował jeszcze na tyle, by zdawać sobie z tego sprawę. Nieźle go już wzięło). W szufladach nie znalazłam niczego interesującego. Jakieś szmaty, kurz, śmieci, parę zardzewiałych, miedzianych krążków... Zasunęłam z trzaskiem szufladę. Byłam zła. Zła na siebie, zła na Darka i zła na wszystkich, którzy ze mną tu przyszli. W dodatku, jak na złość, przypomniały mi się bardzo przykre chwile z mojego życia, co spotęgowało głód psychiczny. Z przestrachem przyglądałam się Darkowi, wewnętrznie kompletnie na niego wkurzona. Czy ja kiedyś też tak skończę? Kaśka chyba wbiła się w ten fotel. Patrzyła tępo przed siebie, też już się powoli śliniąc. Drżące ręce zacisnęła na oparciach, niemal przebijając paznokciami obicie. Zrobiło mi się jej żal... Gdybym miała choć odrobinę towaru... Czułam, że byłabym wtedy w stanie oddać jej wszystko, byleby tylko tak nie cierpiała. A Darek... Darek był chłopakiem. W dodatku uderzył Kaśkę. Czułam większą solidarność z dziewczynami, nie tolerowałam damskich bokserów. Byłam pełna pogardy dla miotającego się po pokoju szatyna. Z Kaśki spojrzenie chciałam przenieść na Roksi. Ale nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Zmarszczyłam lekko brwi rozglądając się po zdemolowanym już pomieszczeniu. Denny, Trefl i Biały z uporem maniaka przeszukiwali wszystkie szafeczki i półeczki starego domu. A Darek... Darek ewidentnie nie wiedział, co ze sobą zrobić. Śliniąc się i mamrocząc coś w roztargnieniu, starał się uspokoić, wpijając palce w gładki blat hebanowego stołu. Roksi... Gdzie się podziała Roksi? Ostatnie spojrzenie na otumanioną bezradnością Kaśkę, na wijącego się w bólu Darka i na zajętych przegrzebywaniem pokoju pozostałych chłopców. Nikt nie zauważył jak zbiegam schodami w dół. Zbiegam na palcach, ostrożnie. Oglądam się za siebie kilka razy, by mieć pewność, że nikt za mną nie idzie. Nikt...

- Roksi! Tak jak myślałam. Ta mała, jasnowłosa ćpunka dorwała jakiś towar i nie raczyła się nim podzielić. Z przepaską zaciśniętą na ramieniu, z szewską pasją w oczach próbowała wycelować igłą w żyłę. Ręce miała brzydkie. Czarne strupy na zgięciu, wypływająca ropa – widać już zdążyła kilkakrotnie ukłuć, ale nie trafiła w żyłę. Strużka krwi ściekała po jej skórze. Delikatna, ledwie dostrzegalna. Jeszcze nie trafiła w żyłę... - Spieprzaj! – warknęła nie podnosząc na mnie wzroku. - Wiesz co się dzieje z Kaśką? A Darek chyba zaraz wykituje... – zbliżyłam się do niej i klękłam ociężale na zimnej posadce łazienki. Z tego miejsca dobrze widziałam, że ma strzykawkę od Białego. Tę samą, co dwa dni temu. Nie zdziwiłabym się, gdyby po trafieniu w żyłę miało się okazać, że igła jest zapchana i z towaru nici. Roksi dostałaby wtedy prawdziwego szału i kto wie, czy nie stałaby się bardziej nieobliczalna od Darka. Roksi się zaśmiała. Po zimnych, brudnych ścianach ciasnej łazienki rozniósł się zachrypiały, kpiący i pełen pobłażania śmiech. - Głupiaś... – rzuciła niedbale, wciąż celując igłą w rękę – Chociaż to całkiem zabawne, gdy jest w tobie tyle poświęcenia dla innych. Ale zobaczysz... hera cię zmieni... Kto raz ruszył tę białą ślicznotkę, nigdy się od niej nie uwolni. Roksi podniosła na mnie wzrok roziskrzonych, brązowych oczu przepełnionych niezdrową pasją. Zaraz potem wróciła do swej roboty. Miała zaledwie trzynaście lat, a była znacznie bardziej doświadczona ode mnie. Wiedziała tyle, co „stary ćpun”. Właściwie to ona już była „starym ćpunem”. I miała rację... Ja brałam ze świadomością brania, dalszego brania, faszerowania się tym, bez żadnych perspektyw na jutro – lepsze jutro. Tylko ta „biała ślicznotka”. Kiedyś skończę tak jak oni. Jeszcze to do mnie nie dociera, nie dociera do mojej świadomości, ale ja już to wiem. - Odkopsnij no nieco. Nie powiem nic tym na górze, nawet się nie zorientują. Jak mi nie dasz... Darka zapewne zainteresuje wiadomość, że zdobyłaś towar... Widziałam, że moje słowa ją drażnią niemiłosiernie i najchętniej to by mnie teraz za drzwi wywaliła obrzucając wiązanką wymyślnych przekleństw. Trafiła. Roksi wydała z siebie westchnienie pełne ulgi. Powoli władowała wszystko w żyłę. Zaraz ją trafi, myślałam, zaraz ją trafi, a wtedy już się w żaden sposób z nią nie dogadam. - Daj towar. – Upierałam się. Mała blondynka bezwiednym ruchem dłoni sięgnęła do paska. Chwilę szukała kieszeni w swych spodniach, by w końcu wyciągnąć stamtąd mały pakuneczek. Niemal wyrwałam go z jej ręki. Igłę też musiałam sama wyjąć, bo władowała sobie tyle, że zaraz zasnęła. Powoli, ociężale zapadła w błogi sen. Obudzi się za jakąś godzinę i wytrzyma na haju do wieczora albo i nawet późnej nocy. A potem znowu będzie trzeba szukać hery. Rozwinęłam podarunek od Roksi. Biały, gorzki

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych