Boskie Rachunki część druga
Kolejna część opowieści http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=63607 Wyjaśnienie intrygi i pojawienie się nowej postaci.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Boskie Rachunki część druga
Kąciki ust Reuniona zadrgały nieznacznie. - Boskie Rachunki … - wycedził przez zaciśnięte zęby, po czym uniósł wzrok. – Będę spokojny… To tylko słowa… Jego towarzyszka milczała. Syona nie wiedziała, czy Reunion mówi teraz do niej, czy do swojej bogini. Chłopak powoli przejechał ręką po twarzy. - Kontynuuj – Znów patrzył na nią. - Już czuję, jaką radość sprawi mi to zadanie… Syona pokiwała smętnie głową. To, co miało najbardziej rozsierdzić jej przyjaciela, zostało jeszcze niewypowiedziane. - Od jakiegoś czasu te badania są podobno tematem numer jeden wśród światowej inteligencji, ja jednak dotąd nic o nich nie słyszałam. Tutejsi naukowcy już od dawna mieli zbierać dane - przerwała, by dobrze dobrać słowa. Miała ochotę pójść po kolejny napój. A najlepiej po coś mocniejszego -Ich ludzie jeździli po całym świecie w poszukiwaniu przypadków nekromancji. - Proszę, proszę, proszę… - Reunion pokiwał głową . – A więc dochodzi do tego Czarna Sztuka… Ha, ha, ha! -Cichy śmiech przerodził się w chichot. – Już chyba nic mnie nie zdenerwuje, czara goryczy przelała się i przewróciła. Mam tylko nadzieje, Syona, że nie masz jakiegoś limitu ofiar. Albo zakazu puszczenia miasta z dymem! Dziewczyna wbiła się w fotel, jej towarzysz robił się naprawdę straszny. - Nie mam – powiedziała cicho. – Ale proszę cię, nie rób nic głupiego. - Skoro prosisz, to oczywiście, że nie zrobię – Uśmiechnął się bardzo łagodnie i bardzo naturalnie. - Ale mów dalej, póki jestem w nastroju! Nawet nie wiesz, jaką frajdę sprawia mi słuchanie! To jak tarzanie się w ciepłym błocie! A potem jeszcze przychodzi ktoś i mówi, że to wcale nie jest błoto! Pełen odlot! Syona wstała i przeszła naokoło stolika, Reunion śledził ją wzrokiem, usiadła obok niego. - Co? – spytał. - Będziesz spokojny? – Włożyła swoją dłoń w jego. - Jestem. - Wiem - odpowiedziała, choć szczerze wątpiła – Ale czy będziesz, gdy powiem ci resztę? Spodziewałam się, że tak to się potoczy… Chyba nie potrzebnie ciągnęłam cię tu ze sobą… - Nie mów tak! - Reunion znów zdawał się być normalny, jakby słowa jego przyjaciółki były wiadrem zimnej wody. – Nigdy nie mów nic takiego, głupia! Jeśli jestem w tym mieście, to dlatego, że miałem się w nim znaleźć. A jeśli mam posłuchać o czymś, co tak mnie wkurwi, że rozpieprzę ten pierdolony burdel, to niech ten dziwaczny karczmarz biegnie po wodę, bo będzie gasił zgliszcza. Dziewczyna spojrzała na niego spod równo przystrzyżonej grzywki. W ustach większości ludzi takie słowa byłyby żartem lub groźbą bez pokrycia, ale Reunion nie był jak inni. Nagle zaśmiał się, ale już nie szaleńczo, tylko normalnie, jakby zobaczył coś naprawdę śmiesznego, pochylił głowę i spojrzał jej prosto w oczy. - A jeśli ty mnie poprosisz, żebym tego nie robił, to nie zrobię. Choćby nie wiem co. Uśmiechnęła się do niego naprawdę szczęśliwa. - Wiem, że to dla ciebie trudne. Posłuchasz dalej? Wolną ręką przejechał po jej długich, ciemnych, prostych włosach, zaczął się bawić nawijając je na palec. - Mów śmiało. - A więc tak… – Przełknęła ślinę i przypomniała sobie, gdzie ostatnio skończyła. - Nie chodziło im tylko o nekromancje. Interesowały ich też wszelkie przypadki pojawienia się duchów czy zmartwychwstań. - Zmartwychwstania są dobre – przerwał jej Reunion. – Bogini ma moc ożywiania. - No widzisz! – Ucieszyła się Syona. – Znalazłeś cos dla siebie! Ogólnie chodziło im o wszelkie sytuacje zawiązania kontaktu ze zmarłymi. Przepytali setki ludzi, którzy mieli z nimi do czynienia, podobno kilka razy udało im samym porozumieć się z przywróconymi do życia. Interesowały ich zwłaszcza dwa tematy – gdzie teraz są umarli, oraz czy za życia byli dobrymi ludźmi. Reunion zaśmiał się spokojnie. - I co? – spytał. – Chcą wiedzieć, jak wygląda niebo? Mogę im powiedzieć. - Nie, nie… -Syona wiedziała, że za chwilę zburzy dobry humor kompana, który sama do tej pory budowała. - Tworzą oni wzór. Dane mają z historii życia umarłych - biorą pod uwagę wszystko, ich fach, zamożność, ile lat żyli. Ale dwie liczby mają najważniejsze znaczenie. - Jakie? – spytał powoli Reunion, chyba coś podejrzewał. Syona mocniej ścisnęła jego dłoń. - Ilość grzechów oraz dobrych uczynków - odpowiedziała starając się patrzeć mu prosto w twarz. - A ten wzór? - Chłopak wiercił ją spojrzeniem. - Co z niego ma wychodzić? Na co on jest? - To wzór – Nie wytrzymała i odwróciła głowę. – na dostanie się do nieba. Zapadła cisza, podczas której oboje mogli słyszeć skoczną melodyjkę, jaką grał właśnie tutejszy muzykant. Syona pomyślała, że to wcale nie był dobry pomysł chwytać towarzysza za rękę. Jeśli ma mieć atak szału, może zacząć od zmiażdżenia jej dłoni. Jednak zamiast spodziewanej, wykrzyczanej długiej tyrady o herezji, jej zwalczaniu, zabijaniu różnych ludzi i paleniu ich domów, usłyszała tylko krótkie - Co? Znów spojrzała na Reuniona. Był spokojny i patrzył się gdzieś przed siebie. Poczuła, że mogłaby wyjąć swoją dłoń z jego, ale nie zrobiła tego. - Wzór na dostanie się do nieba - powtórzyła, niepewna, czy dobrze robi. – Stosunek dobrych i złych uczynków, jaki wystarczy przekroczyć, by dostać się do raju. Syona dopiero teraz zauważyła, że grajek krążył po lokalu ze swoją wesołą sonatą. Niespodziewanie wskoczył do nawy, gdzie siedzieli. Pląsał na około ich stołu, machając smyczkiem jak szalony. Syona patrzyła to na niego, to na Reuniona, który wciąż tylko gapił się ponuro w przestrzeń. Muzyk zatrzymał się za nimi i nie przerywając szalonej gry pochylił się, tak ze jego głowa znalazła się między ich. Z niesamowicie szerokim uśmiechem spojrzał najpierw na Syone, potem na Reuniona, potem wyprostował się i skacząc ruszył grać innym gościom. Reunion niespodziewanie puścił dłoń przyjaciółki i sięgnął po swój kufel. - Postaram się nie myśleć o smaku – rzucił i wypił porządnego łyka. Syona patrzyła z niedowierzaniem. - Nie masz ochoty kogoś zabić? – upewniła się. Chłopak przełknął, co już miał w ustach i zatrząsł się, jakby go przeszedł zimny dreszcz, odstawił kufel i wytarł język dłonią. - Zabójstwo jest jak piwko – stwierdził. - Słucham? - Kiepskie piwo pijesz szybko – wyjaśnił - Dobrym się delektujesz. Mocno trzymasz je w dłoni, delikatnie unosisz do ust, a potem sączysz, jak mleko matki. Jego towarzyszka milczała. Nie przepadała za piwem, ale słuchała uważnie. - Naukowcy bez moralności, nekromanci, łamiący zasady – kontynuował. – Dla mnie to śmiecie. Zabiłbym od razu. Gdy słyszę, że jakiś jest w pobliżu, wstaję i idę po niego. Mam ochotę zadać szybką śmierć, bo nie chce nawet długo na niego patrzeć. Są jak słabe piwo. Ale zabicie arcywroga musi mieć smak piwka serwowanego w pałacu bogini - rozmarzył się. - Masz arcywroga? – spytała Syona. - Chyba właśnie znalazłem. - Reunion uśmiechnął się. – A oto rytuał. Nie chcę tam iść od razu. Chce się przygotować. Powstrzymam tego, kto tworzy te heretyckie równania, choćbym sam miał tam zginąć. Wiesz jaka jest najgorsza ludzka cecha? - Hm? – dziewczyna nie spodziewała się, że będzie jej teraz zadawać jakieś pytania – Najgorsza z ludzkich cech? Reunion znów rozłożył się wygodnie na kanapie. - Chęć zrozumienia – wyjaśnił. – To coś, co każe nadać wszystkiemu na tym świecie nazwę. Każe pisać definicje, poznawać i opisywać zasady działania. Dlatego tak nie cierpię naukowców. A jeszcze bardziej nienawidzę wzorów. Tego czegoś, co zamienia największe cuda w zbiór liczb. To daje człowiekowi poczucie władzy nad czymś, do czego w rzeczywistości…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Reinee
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…