Brak tytułu... czekam na propozycje
Mój pierwszy utwór w takim klimacie.., jest to dla mnie całkowita nowość więc proszę o wyrozumiałość... Przepraszam za literówki i ewenutalne błedy ale nie mam żadnego edytora tekstu i pisałam na notatniku...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Anioł zszedł z nieba by pilnować dziewczyny Strzec jej miał cały dzień Lecz zapatrzył się w nią i jej niezostawiał Był jak jej cień
Z miłości jego i ona go ujrzała Jego prawdziwą twarz poznała Lecz to się nie spodobało I życie jej odebrano Anioła z niba strącono Z mocy ogołocono
Teraz anioł nic już nie ma opócz zapatrzenia"
K.A. Musialik
Rozdział I
Blady świt. Po deszczu. Uśpiony las wydawał tajemnicze dźwięki, odmienne od tych które w dzień czy w nocy można w nim usłyszeć. Krople wody spadały z drzew i zozpryskiwały się w tafli niedużego jeziorka. Słońce zaczęło wschodzić. Nad jeziorkiem pojawiła się maluteńka tęcza. Krople wody na leśnym poszyciu błyszczały niczym drogocenne klejnoty. Opary porannej mgły kłębiły się tuż nad taflą jeziora. Nagle ciszę przerwał krzyk jednego z wodnych ptaków. Las stracił swą magiczność. Wszystko budziło się do życia. Nad jeziorkiem zapanował dzień. Jasność poranka i krzk ptaka obudziły strudzonego wedrowca. Długie włosy rozwiał wiatr. Oczy błysnęły smutno. Kolejny dzień. Taki sam jak inne. Szary, bezbarwny dzień, jak każdy od czasu Wydarzeń. Wędrowiec podniusł się z mchu. Jego stary, wyświechtany płaszcz pokrywały igły sosen, kurz i rosa. Nie przejmował sie tym. Grunt, że dawał ciepło. W tułaczce to jest najważniejsze. Podszedł do tafli jeziora i spojrzał na swoje odbicie. Jakże odmienne było od tego, które kiedyś tak dobrze znał! Bruzdy na czole były głebokie, w oczach znać było cierpienie. Ogożała od słońca i wiatru twarz wyrażała nieskończony ból. Skrzywił się. Wolał nie widzieć swojej twarzy. Zaczerpnął ręką wody, mącąc przy tym błekitką taflę jeziorka. Jakąż ulgę dawała zmna woda! Spierzchnięte usta przestały na chwilę piec. Jak niegdyś. Wędrowiec podniósł z ziemi kij i podpierając się nim ruszył w dalszą drogę. Nie dszedł jednak daleko. Znużenie mu na to nie pozwoliło. Głód doprowadził do zasłabnięcia. Wędrowiec opadł spowrotem na mech.
W małej leśnej osadzie słychać było poranne krzątanie. Można było wyczuć zapach potrwa pichconych przez gospodynie. Mała Eleine siedziała w progu drzwi wejściowych. -Tylko się pod nogami plątasz! Przydałabyś się na co!- krzyknęła na nią matka. Dziewczynka uchyliła się przed uderzeniem. "A właśnie, że będę tu siedzieć!" pomyślała mierząc matkę morderczym spojrzeniem. Eleine, choć miała dopiero dziesięć lat miała ogromną siłę charakteru. Nie pozwalała sobą rządzić, przez co była nielubiana. Każdy woli pokornych ludzi, którymi można manipulować. Rówieśnicy dokuczali dziwczynce, bo się jej bali. Nazywali ją czarownicą, wiedźmą, a nawet szatanem, bo nie potrafili jej zrozumieć. Eleine potrafiła godzinami siedzieć samotnie nad jeziorkiem w lesie i opowiadać sobie rózne historie, których była bohaterką. Uciekała od rzeczywistości. Wiele zawdzięczała chilom samotności. Gdy tylko mogła uciekała do lasu. Tam nikt jej nie szukał, bo wszyscy z wioski bali się strachów z lasu. Jedynie myśliwi wychodzili poza teran osady. Tego dnia również wybierała się nad jeziorko. Musiała jednak trafić na chwilę, w której ani matka, ani żadna z sześciu sióstr by tego ne zauważyła. Było to dość trudne. -Śniadanie!- zawołałą matka. Odkąd ojciec umarł była dla córek podła. Heide i Molen jakoś to znosiły, bo były wystarczająco dorosłe. Zresztą Heide niebawem miała pobrać się z jednym z mężczyzn w wiosce. Którym? To Eleine nie interesowało. Olea, Silve i Mei starały się przypodobać matce. Jakkolwiek jednak by się nie zachowywały i tak zawsze je łajała i dziewczęta wypłakiwały oczy po nocach. Unel była słaba. Płakała za każdym razem, gdy tylko matka…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil xxxKasiadaxxx
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…