Bransolety Zagłady 06 Rose i Szaro Brody nadchodzą
Szaro Brody spotkał swoją dawną znajomą i oboje wyruszają do elfów. Selenia zostaje wyleczona przez Aleksandra, jednego z elfów miasta Eleonor.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Szaro Brody wpadł do domu Artura i otworzył dziennik Antoniego o ludziach jaszczurach. Szukał czegoś o tej mgle albo może stworzeniach, które żyją wewnątrz niej. Znalazł coś, co mu pomogło, to był spis treści na końcu. Dział zatytułowany „Dzieci mgły”. Przekartkował strony. Znalazł ten dział, ale kiedy przewrócił następną kartkę zobaczył kolejny dział pod tytułem „Legendy z pewnego źródła”. Gdzie są „Dzieci mgły”? Zauważył szczątki po tych stronach między dwoma działami, ktoś je wyrwał. Antoni je wyrwał czy pewnej osobie zależało na tym, aby nikt się nie dowiedział o tych istotach? No cóż, na razie mógł się tylko domyślać, kto to zrobił. Nie, nie miał na to teraz czasu. Odpowiedź podążała za mgłą, która niedawno opuściła miasto Edwarda. Czas, by wyruszyć w małą podróż. Pożyczył jedną z torb podróżnych Artura, po czym zapakował w nią dziennik Antoniego oraz pożywienie. Wyszedł z domu i podążył szybkim krokiem w stronę portu. Tam szukał wolnego statku. Niestety żadnego nie znalazł. Spojrzał na oddalającą się mgłę, była już taka mała. - Więc powiadasz, że wokół jego rany skóra zmieniła kolor na niebieski? – powiedział ktoś za nim. Spojrzał na właściciela głosu rozmawiającego z bardzo tęgim mężczyzną w średnim wieku. Była nim kobieta z pięknym uśmiechem, o surowych rysach twarzy. Miała krótkie, bujne, jasno brązowe włosy, w które wpięła wyjątkowy biały kwiat przypominający wyglądem mały dzwonek. Jej długa suknia o ciemnym bordowym kolorze podkreślała nietypową urodę tej pani. Usta pomalowała na mocną czerwień idealnie pasującą do wszystkiego. Czarny płaszcz także dobrze komponował się z resztą. Najbardziej Szaro Brodego interesował zielony, okrągły szmaragd ozdobiony złotym obramowaniem oraz łańcuszkiem. Tylko jedna osoba mogła tak wyglądać. - Rose! – zawołał uradowany staruszek. - Szaro Brody! – odparła, kiedy spojrzała na osobę, która zawołała jej imię. – Przepraszam pana. – powiedziała do tęgiego mężczyzny. - Witaj kochana! - Ach! Szaro Brody! Nic się nie zmieniłeś! No! Może się troszeczkę zestarzałeś! - Co cię tu sprowadza moja droga? - Ech! Nic takiego! Włóczę się po prostu tu i tam! – oznajmiła, potem na jej twarzy pojawił się ten piękny uśmiech, ale tym razem jakoś fałszywie wyglądał. – A nie uwierzysz, co wódz znowu wymyślił! Przydzielił swojej córce dwóch nauczycieli, jeden ma ją nauczyć sztuki walki, drugi wiedzy magicznej. To trochę bezcelowe. Powinien jej uczyć wiedzy o dzisiejszym świecie albo jak rządzić. Czary niech zostawi prawdziwym czarodziejom albo czarownicom, ale sztuka walki zawsze się przyda. - Ty i twoje ostre zasady. - Lubię porządek Szaro Brody, dobrze o tym wiesz. Lepiej powiedz mi czy zdarzyło się coś niezwykłego ostatnio. - Zabito człowieka… - Słyszałam o tym. - Zapewnie znasz Sashę… - Owszem i próbuję zrozumieć jej dziwne zachowanie. Można by ją nazwać sprytną wariatką. - Sprytna wariatka? - Ona jest bardzo dziwna, ale przy okazji też sprytna niczym lisica. - Była tu ostatnio. Wczoraj wieczorem z przyjacielem spotkaliśmy ją. Powiedziała, że szuka drogi do elfów. - A po cóż jej to? Wpakować się od razu do nich to jak samobójstwo. My mamy na razie swoje własne kłopoty, elfy nic nam nie pomogą. Co ona kombinuje? - Wczoraj, kiedy jeszcze była u nas Sasha, pojawiła się straszna mgła, w której usłyszałem trzepot ogromnych skrzydeł oraz czyjś zduszony krzyk. - Doprawdy? - Skąd ona się tu wzięła? - Mam lepsze pytanie. Jak ona tak szybko się przemieszcza i dlaczego się przemieszcza? Poinformuję wodza oraz królową o tym, a oni załatwią ochronę dla bezbronnych. My zajmijmy się Sashą, ponieważ ona mi wygląda podejrzanie. Wódz ją skądś przywiózł i została nauczycielką magii jego córki. Nie wyglądała na zadowoloną. Znasz drogę do elfów? - Tak. - A można do nich dotrzeć statkiem? - Tak, w pobliżu ich domu płynie bardzo szeroka rzeka, którą z łatwością można przepłynąć statkiem. - To ruszamy! Chodź! - Ale… Dał sobie spokój z zadawaniem pytań, zaufał swojej starej, dobrej przyjaciółce czasami mądrzejszej od niego samego. Poszedł za nią do ogromnego statku znacznie wyróżniającego się od innych. Żagle przypominały nietoperze skrzydła, dziób był bardzo spiczasty, a na jego przedzie umieszczono drewnianą postać węża morskiego. Statek zrobiono z wyjątkowego, szarego drewna, dlatego wyglądał nieco groźnie. Szaro Brody dotknął tego drewna, był twardy oraz gładki, ale nie odbijał światła. Ludzie na tym pojeździe wodnym wyglądali jak piraci i może byli, jednak nikt do końca tego nie wiedział. Mieszkańcy miasta traktowali ich jak wandali albo właśnie piratów. Do Rose podszedł chudawy mężczyzna z czarnymi, rozczochranymi, kręconymi włosami, zadbanymi wąsikami oraz bródką. Ubrany był w czarny, typowo piracki strój. Zawsze na głowie nosił trójkątny czerwony kapelusz. - Jesteśmy gotowi do podróży i teoretycznie czekamy na panią! – zawołał, szczerząc swoje zęby. - Co to znaczy teoretycznie, Chad? – zapytała surowo. - To, że praktycznie ludzie mi się rozeszli po mieście, dlatego poczekamy sobie jeszcze chwilę. - Niech będzie. Bierzemy jeszcze dodatkowego pasażera i zmieniamy kurs. Musimy odnaleźć tą Sashę. - Słucham? – spojrzał na nią zdezorientowanym wzrokiem. - No wiesz. Nauczycielka magii Selenii, córki wodza. Przygotuj lepiej statek. Chad poszedł na statek ze spuszczonym wzrokiem. Wyraźnie się nad czymś zastanawiał. - Jakiś dziwny jest dzisiaj. – stwierdziła Rose, następnie wzruszyła ramionami. - Aż taka psotna jest? – spytał Szaro Brody. - Kto? Sasha? Powiedzmy, że jest wariatką, ale według wodza naprawdę dobrą nauczycielką. Zaczęła ostatnio często podróżować i doradca wodza kazał za nią ganiać, jakby była zbiegiem. - Zbiegiem? - Tak to ujął. Zastanawiam się, o co chodzi. Może szuka gdzieś faceta, może jest samotna. - A tobie nie doskwiera samotność? – zapytał chytrze. - Samotność jest dobrym czasem na rozmyślenia. - Nie mogę się nie zgodzić. Szaro Brody wybuchnął radosnym śmiechem, sam nie wiedział dlaczego. Rose także się roześmiała, a właściwie zachichotała. Oboje po prostu byli uradowani ponownym spotkaniem, uwielbiali swoje charaktery i oboje znali się na magii.
Piękna, ognistoruda dziewczyna o kręconych włosach spała w nadzwyczaj miękkim łóżku. Pościel, także miękka, była koloru śnieżno białego, podobnie jak pokój, w którym przebywała. W każdym kącie ustawiono doniczkę z pięknymi, kolorowymi, pachnącymi kwiatami. Na ścianach namalowano jasnoróżowe wstęgi wijące się przez cały pokój. Balkon naprzeciwko został zasłonięty cienkimi, na wpół przezroczystymi białymi zasłonami, które falowały nawet przy lekkim ruchu powietrza. Przy jednej ze ścian stała szafa także biała,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gusiek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…