Wróć do katalogu

Bransolety Zagłady 07 Wódz i króliczki

Pierwsza część, która opowiada o życiu ludzi jaszczurów w ukryciu. Dostali oni zaproszenie od swoich pobratymców.

Gusiek, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszyscy wiedzieli, że istnieją tajemne podziemne jaskinie. Paru odważnych podróżników odnalazło wejście do nich i nawet próbowali je zbadać, ale nigdy nie wrócili. Pojawiły się pogłoski, że mieszkają w nich demony, złe duchy albo inne potwory. Gdyby mieszkańcy tych jaskiń usłyszeli o stworach zamieszkujących ich dom, uciekliby przerażeni. Na szczęście nie mieli kontaktu ze światem nad nimi. Żyli sobie spokojnie pod ziemią. Byli to ludzie jaszczury z jaskiń, wcześniej mieszkali na moczarach, ale usłyszeli o stworach oraz widmach bagiennych i postanowili się przeprowadzić. Pod ziemią znaleźli ogromną, ukrytą dżunglę, którą pokochali od razu. Nazwali to miejsce „Nowy Dom”, byli znani z prostych, nieskomplikowanych nazw. Rosły tu rośliny jadane przez ich jaszczury, a także drzewa ze słodkimi owocami, które tak uwielbiali. Kochali czystą rzekę przecinającą Nowy Dom równo na dwie części. Kochali świecące kryształy zwisające ze wszystkich ścian. Kochali to ciepłe, wilgotne powietrze w tej dżungli. Po prostu kochali wszystko co było w Nowym Domu. Na słońce wychodzili tylko zwiadowcy, ludzie jaszczury na szybkich gadach zwanych Biegaczami. Kiedy raz na jakiś czas wracali, zdawali relację ze swoich podróży. Wódz niechętnie ich wysłuchiwał, natomiast jego główny doradca zamieniał się w słuch. Władca był łysym, niskim mężczyzną w średnim wieku. Właśnie spał sobie w swoim ogromnym łożu. Dość daleko od łóżka stała szafka, a na niej cichutko świszczało małe zwierzątko, machając tylną łapką. To był malutki króliczek, przynajmniej tak nazywali go ludzie jaszczury. Stworzątko miało puchaty ogonek, królicze łapki, długie uszy oraz ogromne błyszczące oczka. Sierść zawsze lśniła niebieskim kolorem. Nagle zaryczał jakiś jaszczur na zewnątrz. Króliczek zerwał się przerażony. Zaczął drżeć i głośno zgrzytać zębami ze strachu. Wódz sięgnął do szafki, która stała za daleko, przez co spadł na podłogę. Jęknął z bólu. Wstał, mamrocząc coś pod nosem. Wziął króliczka i wrzucił go do szuflady szafki. Zwierzątko pisnęło „Auć”. Nie zauważył, że przytrzasnął mu jedno ucho. Wyszedł z komnaty w swojej białej, długiej koszuli nocnej. Poszedł do kuchni. Tam krzątał się szczupły, wysoki mężczyzna o przydługich, rudych, kręconych włosach oraz złocistych oczach. - Pierre, masz jeszcze wczorajszą kolację? Dzisiaj mam ochotę na coś mięsnego! – powiedział zaspany wódz. - Mięsnego? – zapytał z ironią w głosie szczupły mężczyzna. – Wódz zawsze ma ochotę na coś mięsnego albo słodkiego! Nie moglibyście wszyscy zacząć jeść sałatę?! To o wiele zdrowsze! - Sałatę? – zapytał zdziwiony wódz. Już po chwili śmiał się głośno wielce rozbawiony. – Ty to masz poczucie humoru! Ja nie mogę! Dobre! Sałata jest zdrowsza od mięsa! Powinieneś być błaznem! Chyba się popłaczę ze śmiechu! Wódz, wciąż się śmiejąc, poszedł do łazienki. To pomieszczenie składało się z ogromnej wanny wielkości basenu. Była w niej gorąca woda, która emitowała przyjemnym ciepłem. Władca ludzi jaszczurów z jaskiń rozbiegł się i wskoczył do wielkiej wanny. Pływające w wodzie króliczki przerażone próbowały uciec przed tsunami spowodowanym przez wodza. Kiedy woda się uspokoiła, króliczki zaczęły myć władcę. Parę z nich miało gąbki, a parę szmatki, a jeszcze inne spryskiwały go perfumami, które ludzie jaszczury uważały za mydło w płynie. Jeden króliczek opowiadał wodzowi najświeższe plotki, a on słuchał podekscytowany. - Pi pi pi pi pi pi… - piszczało zwierzątko. - Nie gadaj! Ożenił się?! – pytał zdziwiony wódz. - Pi pi pi pi pi pi… - Urodziły mu się bliźniaczki?! - Pi pi pi pi pi pi… - Rzuciła go?! - Pi pi pi pi pi pi… - Dla króliczka?! Skąd ty to wszystko wiesz Tadziu?! - Pi pi pi pi pi pi… - Od zaufanego informatora?! Niesamowite! A kim on jest? - Pi pi pi pi pi pi… - George? Ale wiesz, że on jest ślepy? Nagle do łazienki wpadło dwóch strażników wodza. - Hej! Tutaj się myje! No i słucha się plotek, ale to już tylko tak dla rozrywki. – oznajmił wódz. - Plotki? A co nowego?! – zapytał biały mężczyzna z przydługimi włosami. - Nie teraz! Panie, mamy bigos! – powiedział poważnie murzyn o krótkich, kręconych, czarnych włosach. - Bigos? To dobrze, bo jestem strasznie głodny! Wszystkie króliczki zaczęły wołać swoim piskliwym głosikiem „Bigos! Bigos! Bigos!”. - Panie to miało być nasze zawołanie, jak dzieje się coś złego. – odpowiedział murzyn. - A któż takie dziwne zawołanie wymyślił?! – zdenerwował się wódz. - No właściwie to pan. - Tak? To muszę je później zmienić, bo człowiek robi się głodny jak je słyszy. Króliczki potrząsnęły głowami potwierdzająco, masując brzuchy na znak, że są głodne. - Królowa Odetta ma kłopoty i prosi nas o pomoc. Napisała, że będzie można sprać dużo łotrów. – powiedział murzyn. - To mi się podoba! – zawołał wódz. – Ale wciąż nie widzę powodu, żeby ruszać się z naszego Nowego Domu. - Będzie też wynagrodzenie w postaci uczty i głośnej zabawy. Po za tym będzie też królowa Serafina. - Achhh! Królowa Serafina! – zapiszczały marzycielsko króliczki. Wódz przypomniał sobie królową Serafinę, władczynię ludzi jaszczurów z pustyni. Była wysoka, piękna oraz opalona. Miała długie, aksamitne, czarne włosy, a jej głos raz brzmiał jak przyjemny ciepły podmuch, innym razem, gdy była zła, brzmiał niczym rozszalała burza. Tak, uczta oraz królowa Serafina to były…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych