Wróć do katalogu

bumerangi, czyli nic bez przyczyny

część pierwsza. Skomplikowane opowiadanie o namiętności, która niszczy, złu, które tkwi podświadomie w każdym człowieku, szczęściu, które bardzo łatwo zniszczyć.

czerwona_sukienka, opublikowano , 6 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

nie rozmawiaj z nią, zabije cię nim twoje źrenice zdążą się rozszerzyć ze strachu, powiedział duch, uśmiechając się ironicznie. postać ducha odbijała się w starannie wyczyszczonym blacie baru. z marmuru w kolorze ciemnej zieleni. duch miał moje rysy, okropnie zniekształcone zresztą przez kąt padania światła. jako barman. szczerze zazdrościłem klienteli, którą pochłaniał ezoteryczny trans. nad ranem byłem marnym odbiciem samego siebie. duch śmiał się ze mnie, nawet gdy biedny pijaczek rozlewał czternaste piwo. potem pijaczek rzucał kasę i chwiejnym krokiem odchodził w stronę drzwi. młoda kelnerka uwijała się potem po sali, wycierając stoliki błękitną ścierką. dostała tutaj pracę niedawno. czarne włosy, farbowane oczywiście, bo nienaturalnie lśniące w świetle lampy, opadały na jej chude ramiona. i ona udawała boginkę naszego lokalu. prowincjonalną divę z piegami starannie ukrytymi pod maską makijażu. z pewnością wypracowała siebie do perfekcji i nigdy nie pokazywała swojej prawdziwej twarzy. dlatego mnie przerażała. miała zielone oczy, pałające czymś nieokreślonym. miała na imię może natalia, może anna. sam nie wiem, mawiali na nią nana. nawet nie zauważyłem, kiedy zwykła ciekawość poznania ustąpiła miejsca fascynacji, wręcz obsesji. ta gra była niebezpieczna.

Bumerangi, czyli nic bez przyczyny.

Zaczęło się banalnie. Z pewnością w ten sam sposób rozkręciła się akcja w wielu filmach, serialach i innych produkcjach nastawionych na kasowy sukces. Szedł facecik ulicą, szedł, szedł i pogwizdywał w rytm melodii z walkmana. Był to ulizany brunet o oczach, zasłoniętych czarnymi okularami. Miał białą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę, która wydawała się niepotrzebna w upalny letni dzień. Dziewczyna, która szła naprzeciwko z kobiałką wiśni, miała na sobie skąpą sukienczynę. Miała długi, rudy warkocz, zapleciony dookoła głowy. Wysunięte pasma, lekko się kręcące, tworzyły wokół jej twarzyczki aureolę. Mogła mieć może z czternaście, piętnaście lat, nie pozowała na starszą jak niektóre jej koleżanki. Facecik utkwił w niej baczne spojrzenie. Upalne powietrze i zapach wiśni, unoszący się w powietrzu drażniły jego nozdrza. Drapał się więc po nosie, miękkim, jakby bez chrząstki. Gdy mijał dziewczynę zagwizdał przeciągle, bo była to jego najbardziej wyćwiczona umiejętność. Inne czynności wykonywał na odczep; ledwo, bo ledwo przechodził z klasy do klasy, by ostatecznie osiągnąć sukces w postaci trzydziestu jeden procent w matury. W maju skończył technikum budowlane, ale miał, jak twierdził, wyższe aspiracje niż harówka na budowie. Dlatego pętał się tam i z powrotem po okolicy. Dziewczę spojrzało na niego jak na idiotę, za którego się nie uważał. Wyglądała na bystrą, choć rozleniwioną przez letnie słońce osobę. Lipcowe popołudnie męczyło. Duszący zapach spalin, smogu i mająca nadejść burza skumulowały…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych