Burok
Krótkie opowiadanie o prostym człowieku.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Noc była nad wyraz spokojna, nawet jak na tę część kraju. Miasto wydawało się oazą spokoju. Nie znaleziono jak dotąd żadnych zwłok, nikogo nie okradziono, a kilka zwykłych bójek barowych można uznać za niebyłe. Nikt nie ucierpiał poważnie. Karczma na obrzeżach sprawiała wrażenie przytulnej. Ze środka dobiegał gwar wesołych rozmów, a nozdrza strudzonych podróżnych przyjemnie drażnił zapach pieczonego mięsiwa. Istna sielanka. Właśnie do tego miejsca zmierzało dwóch młodych magów. Ubrani w szare, uczniowskie szaty, szli pewnym krokiem, dyskutując nad czymś zawzięcie. - No przecież ci mówię, że nauczył mnie dzisiaj zaklęcia przeniesienia! - Niemożliwe. To wymaga wyższego poziomu wtajemniczenia. Nie mógł ci tego pokazać. Mistrz Xentios przywiązuje zbyt wielką wagę do procedur, żeby nagiąć je dla zwykłego adepta. - Dlaczego mi nie wierzysz? Po co miałbym kłamać? - Nie wiem po co. Nie wierzę ci i już. - Tak? W takim razie ci to udowodnię! Zaklęcie wbrew pozorom nie jest trudne. – Jeden z młodych magów począł rozglądać się za odpowiednim obiektem do pokazu. – O! Widzisz tego wieśniaka? - Tego, co sika pod drzewem? Wygląda na pijanego. – Faktycznie. Człowiek, o którym była mowa, trzymał się kurczowo drzewa i usilnie próbował nie zmoczyć spodni podczas oddawania moczu. Nie było to proste w jego stanie. Co chwila przechylał się to w jedną, to w drugą stronę, balansując niebezpiecznie. - Tak! On będzie idealny! Nie będzie wiedział co się stało, może nawet nie zauważy. Przeniosę go pod tamtą skałę. To ledwie kilka metrów. - Nie wiem czy to dobry pomysł… Może lepiej już chodźmy? - Nie! Muszę ci pokazać, skoro mi nie uwierzyłeś. - Dobra, teraz ci wierzę. Nie ciągnąłbyś tego tak długo, gdybyś kłamał. Napijmy się lepiej piwa. - Nie martw się, to nie potrwa długo. - A jak coś pomylisz? - Nie bój się. Wiem co robię. Nie czekając na kolejne protesty kolegi, nieopierzony adept magii zabrał się do pracy. Uniósł przed sobą ręce i zaczął wykonywać nimi skomplikowane ruchy. Jednocześnie mruczał pod nosem zaklęcie. Po chwili na czubkach jego palców pojawiły się niebieskie iskierki, powiększające się z każdą sekundą. Nagle błękitne światło rozbłysło niesamowicie jasno i wystrzeliło w kierunku pijanego wieśniaka, sprawiając, że zniknął. Magowie stali zdezorientowani. - Dobra… Faktycznie to potrafisz. Ale… czy on nie powinien się pojawić przy skale? - No powinien. - Czemu więc się nie pojawił? - Hm… Wygląda na to, że coś pomyliłem. - Mówiłeś, że to proste! Jak mogłeś coś pomylić?! - No bo jest... Ale może nie aż tak jak mi się wydawało. - A właściwie to gdzie on jest? - On? A skąd ja mam wiedzieć?! Zresztą kto by się martwił jakimś niedouczonym wieśniakiem? Chodźmy lepiej na piwo. Ja stawiam.
***
Burok stał pod drzewem sikając, nieświadomy rozgrywających się wokół niego zdarzeń. Miał już porządnie w czubie. Oddając się zapamiętale fizjologicznym potrzebom rozmyślał nad swoim smutnym żywotem. „Stara mi nie daruje” – myślał. – „Znowu przepiłem cały zarobek. Co ja jej jutro powiem? Nie! Tak nie może być, żebym się jej bał! To w końcu ja jestem mężczyzną i będę jej musiał o tym przypomnieć. Już ja jej dam! Niech tylko spróbuje słowo powiedzieć!” Podbudowany silnym postanowieniem skończył oddawanie moczu i zataczając się wciągnął spodnie. W jego stanie ta prosta czynność wymagała nie lada zręczności. Był jednak doświadczonym zawodnikiem. Nie raz już w życiu wypił więcej niż teraz. I zawsze potrafił sam podciągnąć sobie spodnie. Zadowolony odwrócił się, by spożyć ostatnie dzisiaj piwo… i stanął jak wryty. Nie potrafił zrozumieć tego co miał przed oczami. Mimo późnej nocy dokoła było jasno jak w słoneczny dzień. Światło spływało z nietypowych pochodni zawieszonych wysoko w powietrzu. Były ich setki. A w miejscu karczmy stał dziwny budynek. Wysoki, kwadratowy i przede wszystkim – nie był z drewna, ale jakiegoś dziwnego, szarego materiału. - Gdzie ja jestem?! Co to za miejsce?! – szeptał do siebie, rozglądając się jednocześnie z rosnącym przerażeniem. Stanął bezradnie na drodze, która też była jakaś inna niż zwykle, nie wiedząc, co powinien zrobić. Trwałby tak pewnie jeszcze przez jakiś czas, gdyby nie szybko zbliżający się pojazd. Reflektory oślepiły go, a dźwięk klaksonu ogłuszył. Pędzące auto było już tuż tuż. Zareagował błyskawicznie. Niewiele myśląc, uskoczył w bok, unikając…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Suchy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…