C3-389
Opowiadanie otym ze czlowiek nie powinien ingerowac w zycie innych planet.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Statek kosmiczny Mausim D-290 typu „Orzeł”, osiadł na najbardziej tajemniczą planetę w układzie Solmax. Kapitan tej kosmicznej jednostki Harim Bladrin wyciągnął się na fotelu przed pulpitem sterowniczym. Powyłączał wszystkie silniki statku, włączył haki (haki pozwalały utrzymać się statkowi na powierzchni w razie burz) i spojrzał przez małe okienko które znajdowało się po jego prawej stronie. Przed jego oczami rozciągał się widok na krajobraz planety, która figurowała w papierach jako C3-389. Planetę pokrywał szary drobny pył, który unosił się lekko nad powierzchnię, pewnie z powodu wiatru, pomyślał kapitan, gdzieniegdzie widać było dziwnie powykręcane skały, jedne przypominały kształtem zwierzęta, inne ludzi, rzecz wyobraźni. Wszystko było tu takie surowe i brzydkie. Paskudna planeta. Nikt oprócz niego i jego dwuosobowej załogi wcześniej nie podejmował próby dotarcia tutaj, ponieważ droga jest długa i niebezpieczna, po drugie ta planeta co pewien okres czasu wybucha, by ponownie się odrodzić po kilku miesiącach, niczym feniks. - Jesteśmy na miejscu, Gregori sprawdza warunki klimatyczne na planecie, jeśli będą dobre za godzinę wyjdziemy na powierzchnie.- Wcisnął guzik wyłączający nagrywani i wysłał zapis jego słów do centrali na ziemi. Do kokpitu wszedł czarnoskóry mężczyzna, Stivens Cole, Anglik z pochodzenia nigeryjskiego. - Panie kapitanie. Wszystko sprawdzone, na planecie nie ma żadnego niebezpiecznego promieniowania, temperatura nie przekracza minus trzech stopni. Moim zdaniem możemy schodzić. Kapitan Harim uśmiechnął się. - To dobrze. Zobaczmy co ta wybuchająca suka kryje w sobie.
Wkładanie kombinezonu zajęło Kapitanowi pół godziny. Gdy był ubrany sprawdził jeszcze działanie sprzętu, który miał mu pomóc przeżyć na powierzchni tej planety. Wszystko było w porządku. Wszedł do kapsuły która miała ich opuścić na dół, pod statek. W środku byli już Stivens, ubrany w niebieski kombinezon, z naszytą na sercu flagą Nigerii, i Gregori Falcon w takim jak Kapitan, białym kombinezonie. - To co panowie gotowi do zejścia?- spytał się swoich towarzyszy Harim. Pod maskami można było zauważyć ich uśmiechy, to była dla nich frajda, pomyślał kapitan, bez wątpienia. - Jak zawsze kapitanie.- odpowiedzieli chórem. Harim zamknął drzwiczki od kapsuły i wcisnął guzik znajdujący się nad nimi. Kapsułą zatrzęsło i poczuli że opuszcza się na dół. Trwało to kilkadziesiąt sekund, aż wreszcie zatrzymała się uderzając o ziemię. Harim otworzył drzwiczki i wszyscy wyszli na powierzchnię. Liczniki na kombinezonach zapiszczały głośno, pierwsze dźwięki cywilizacji na tej opuszczonej planecie. - Ta planeta może będzie naszym cmentarzem, albo otworzy nam drogę do chwały- rzekł Gregori- Nie wiem co bym wolał. - Chodźmy w kierunku tamtych skał- rozkazał kapitan , wskazując ręką na skały znajdujące się na wprost od nich. Szło się ciężko, każdy krok był dużym wysiłkiem fizycznym, nic dziwnego przyciąganie tu było kilka razy większe niż na ziemi. Stivens zatrzymał się, i uklęknął na ziemi. Wyciągnął ze schowka na brzuchu, szklaną fiolkę, nabrał do niej odrobinę pyłu i schował z powrotem. Do skał dotarli po czterdziestu minutach, wszyscy byli ogromie zmęczeni. - Jeśli nie zrobimy chwili przerwy, to za chwilę będziecie musieli ciągnąć moje zwłoki do statku.- wysapał Gregori. - Uwierz mi, ale nikt nie będzie się przejmował twoimi zwłokami- odpowiedział Stivens. - Tak musimy zrobić przerwę- rzekł kapitan- inaczej nie damy rady. Później się rozdzielimy. Cała trójka odpoczywała na stojąco, gdyż gdyby usiedli nie mogli by wstać. Kapitan rozglądał się po okolicy, gdziekolwiek nie odwrócił wzroku ciągle widział to samo, szarość. Po głowie chodziło mu tysiąc innych miejsc w których wolał teraz być. Odpoczywali tak jeszcze kilka minut, gdy kapitan zarządził rozdzielenie się i kazał im wrócić pod statek za dwie godziny. Gdy Stivens i Gregori odeszli on wysunął z przed ramienia wiertło. Włączył je i wbił w skałę. Skała stawiała ogromny opór, lecz po kilku minutach wiercenia, wiertło wwierciło się głęboko. Harim schował wiertło na swoje miejsce, po czym pozbierał z ziemi okruchy skał do szklanych fiolek.
Gregori wędrował pośród skał, miał nadzieję że znajdzie coś ciekawego, i że to na niego spadnie chwała tej misji. Był tu na tej planecie tylko dla pieniędzy, każdy z członków załogi miał dostać po powrocie pięć milionów dolarów. Gregori planował po tej misji zakończenie swojej krótkiej kariery, mijał już na oku małą wysepkę z domem gdzie chciał spędzić resztę życia, samemu. - Nareszcie!- krzyknął. I podszedł bliżej by przyjrzeć się ogromnej jamie, która wyłoniła się z pomiędzy dwóch skał. Włączył na hełmie latarkę, i podszedł do swego znaleziska. Gdy był na miejscu zajrzał do środka. Jama nie była głęboka i w środku okazała się o wiele mniejsza niż była na zewnątrz, żeby poruszać się po niej musiał lekko schylić głowę. W momencie gdy Gregori poczuł smak porażki, ujrzał na końcu coś dziwnego. Było to czarne drzewko, bez liści. Podszedł powoli do niego, wyciągnął rękę by je dotknąć. Nagle oślepiło go ostre światło, gdy światło zaczęło słabnąć przez chwilę nie mógł otworzyć oczu, lecz gdy je otworzył, to co zobaczył zszokowało go. Gregori nie stał już w jamie. Pod jego nogami zaszeleścił piasek, do jego uszu dobiegał szum wody i śpiew mew. Jego oczom ukazała się plaża, na której stał brzegu, piękna niebieska woda falowała przed nim jakoby machając mu. Odwrócił się, a za sobą ujrzał piękny biały dom, przed którym stał leżak czekający na swego właściciela, pod leżakiem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pitervader666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…