Wróć do katalogu

Całkownik, rozdział I

Historia człowieka, który przybył do świata, gdzie matematyka jest żywa.

witoj, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W środku lasu leżał nieprzytomny człowiek. Na głowie miał coś w rodzaju hełmu. Chociaż temperatura otoczenia oscylowała na poziomie 25 stopni Celsiusza w skład jego ubioru wchodziły długie i grube spodnie, bluza z długimi i grubymi rękawami oraz pełne buty. Sam człowiek to mężczyzna, około 180 centymetrów wzrostu, w miarę umięśniony, krótkie, czarne włosy, zielone tęczówki, oczy przekrwione. Niby zwykły Ziemianin, ale coś mówiło, że jest inny. Jednak, gdy tak leżał na mchu z rozprostowanymi nogami i rękami, z głową przekręconą w lewą stronę nie można było odgadnąć w czym tkwi ta jego odmienność. Jego ubiór można by porównać do munduru żołnierza, jednak nie był wojskowym. Przynajmniej w takim sensie jakim ludzie na Ziemi postrzegają żołnierzy. Las był cichy, zbyt cichy. Nie słychać było żadnych odgłosów ptaków, czy innych zwierząt. Nawet wiatru nie dało się odczuć. Wydawało się, że gdyby drzewa mogły się poruszać też by zniknęłyby z tej okolicy. Przypuszczalnie ten człowiek leżał już tu długo, lecz nie on spowodował ten dziwny spokój tej okolicy. Co mogło znajdować się pomiędzy tymi bukami, dębami czy klonami, że wszystko co mogło się poruszać uciekło? Jakie zło musiało uwić tu swoje gniazdo? Czy zawsze panowało nad tym miejscem, czy to tylko chwilowy napad czegoś nikczemnego? Czy to człowiek sprowadził tą podłość na ten rejon, czy ktoś inny jest jeszcze w stanie spowodować zło tylko z samej chęci czynienia zła? Właśnie w ten sposób myślał by ten człowiek, gdyby miał teraz świadomość. Leżał tak bez przytomności, aż rozległ się jakiś szmer. Tylko jakiś cichy odgłos, a jednak zbudził go natychmiast. Minęły ułamki sekund, gdy człowiek już się podniósł, już chwycił w ręce coś do broni podobnego i z czujnością rozpoczął rozglądanie się po całym horyzoncie. Zrobił to z niezwykłą szybkością i równowagą. Strój, który wyglądał na niewygodny okazał się nie krępować żadnych jego ruchów. Broń, którą trzymał w ręku podobna była do zwykłego pistoletu, jednak nie zawierała magazynku na naboje. Człowiek stał w lekkim rozkroku mając stabilną podstawę. Miał ręce wyprostowane, na końcu pistolety jakby ich przedłużenie każdy skierowany w przeciwną stronę. Jego głowa, a wraz za nią tułów i ręce obracały się to w prawo to, w lewo, nie dając możliwości, aby cokolwiek do niego niepostrzeżenie się zbliżyło. Dźwięk stawał się coraz głośniejszy, zdawał się dobiegać z wszystkich stron naraz, tak jakby z wielu źródeł pochodził ten odgłos. Nie minęła minuta od odzyskania przytomności przez człowieka, gdy zobaczył jakie zagrożenie mieści się w tym borze. Czymś co sprowadziło ciszę, a później hałas były liczby. Dwumetrowe, białe cyfry, które podskokami zbliżały się do naszego człowieka, przy okazji łamiąc drzewa i krzewy, wskazując, że i on nie może czuć się bezpieczny. On jednak wiedział co się dzieje i jak należy się zachować. Namierzył najbliższą cyfrę z prawej i oddał trzy celne strzały z prawej broni. Biała dwójka zmieniła kolor najpierw na niebieski, później na żółty, a po ostatnim strzale przekształciła się w szarą mgiełkę, która odleciała ku górze. Zapoczątkowało to całą reakcję bojową człowieka. Nim dwójka zmieniła się w obłok, lewa ręka już namierzała kolejną cyfrę, aby z drugiego pistoletu oddać kolejne zabójcze trzy strzały. Na przemian z dwóch pistoletów oddawane były trzy strzały do najbliższego zagrożenia. Osaczony z wszystkich stron człowiek robił to niezwykle szybko i zawsze dokładnie. Musiał niezwykle długo to ćwiczyć, aby uzyskiwać takie rezultaty. Można by wręcz przypuszczać, że nikt nie jest w stanie reagować z taką precyzją, i w takim tempie, że wręcz przekracza to ludzkie możliwości. Mimo to wciąż pojawiały się nowe cyfry, którym udawało dostać się coraz bliżej. Świadomy narastającego niebezpieczeństwa człowiek schował prawy pistolet do kabury i sięgnął tą ręką po coś co miał na plecach. Ten odruch okazał się chybiony, nie znalazł tam broni do zamiany, chociaż miał pewność, że tam coś być powinno. Spróbował ponownie, bardziej dokładnie lecz bez sukcesu. Wciąż czuł nieodpartą chęć chwycenia za coś co znajduje się, z prawej strony głowy, lekko z tył i można łatwo odblokować zapięcia przymocowane do pleców. Jednak tam nic nie było, a obrona jedną sztuką broni dawała dużo mniejszą skuteczność i już trójka z siódemką znajdowały się blisko odległości, w której mogą skoczyć z atakiem na niego. Sięgnął, więc do prawego uda. Chwycił jakieś małe pudełko, które zaraz po chwyceniu w dłoń okazało się mieczem energetycznym. Ostrze miało około metra długości, o jakimś…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych