Chłopiec.... cz.3
To chyba jedna z tych historii, których nie można skończyć, które chcą być opowiedziane do końca.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Od tamtej pory Kadm nauczał ich tak jak kiedyś ktoś jego nauczył. Jego przyjaciele nie wierzyli na słowo: pytali, dyskutowali i poddawali w wątpliwość wszytsko co mówił, ale potrafił im wytłumaczyć, tak jak sam sobie po wielokroć tłumaczył. Torlen sceptycznie podchodził do tych nauk, Meria i Elana również miały wiele obaw. Jedynie Bistor, gdy już usłyszał od kolegów resztę historii, zdawał się nie mieć żadnych zastrzeżeń. Mimo wielu nocy spędzonych na dyskusjach Kadm nie widział u nikogo choćby namiastki wiary, jakby ich serca nie były do tego zdolne. Potrzebował porady, co ma robić, jak ich przekonać, ale w głowie słyszał tylko : naucz ich, naucz ich. Ale jak można nauczyć wiary? Jak? Coraz częściej chodził przygnębiony, w nocy dręczyły go koszmary, a w dzień nawał nauki nie pozwalał mu odpocząć. Czuł się zmęczony i wyczerpany. Chciał w końcu się wyspać, nie płakać już nocami, gdy nawiedzały go koszmary. Potrafił długie nocne godziny zamienić w czas czuwania i modlitwy. Często zasypiał z obrazkiem w ręku. Kilka miesięcy po przykrym wydarzeniu z panią Danillo Kadm chciał opowiedzieć o zmartwychwstaniu. Jego przyjaciele wydawali się zawiedzeni śmiercią Chrystusa, oczekiwali, że zejdzie z krzyża i ustawi swiat po swojemu, ukarze złych, nagrodzi dobrych i będzie żył długo i szczęśliwie jak w baśniach. Nie potrafili tak naprawde zrozumieć, że to nie jest opowieść zaczynająca się od :"dawno, dawno temu...". Kadm był zmęczony i zawiedziony ich zachowaniem, oczekiwał od nich trochę więcej zainteresowania, a nie stwierdzenia :"Nie tak powinna się kończyć dobra bajka". Po skończonych zajęciach nic nie jadł. Poszedł do pokoju i rzucił książki na biurko. Wyjął obrazek z szuflady i usiadł z nim w kąciku. Patrzył długo w twarz człowieka na nim a z oczu płynęły mu łzy. Usta bezgłośnie poruszały się na kształt słów: " Pomoż mi. Co mam robić? Pomóż mi Panie. Proszę.". Po raz pierwszy od wielu mięsięcy zamiast nakazu nauczania usłyszał cichy, słaby głosik: Przyjdź do mnie, przyjdź do mnie. Kadm wstał i otarł łzy. Wołanie, które usłyszał dodało mu sił i sprowadziło spokój. Obrazek schował do kieszeni spodni - chciał go mieć teraz przy sobie. Pukanie do drzwi. Kadm szybko otworzył, lecz zawiódł się oczekując przyjaciół. Na korytarzu stał Jan Bylko z dwoma mężczyznami ubranymi na czarno.
- Słucham? - spytał Kadm…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ola R.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…