Wróć do katalogu

Chwile ulotne

Moje pierwsze opublikowane opowiadanie, którego cała treść jest metaforą najważniejszych ludzkich wartości oraz o pięknie, jakie dostrzec można w drugim człowieku nie patrząc przez pryzmat nowoczesności. Szerokie opisy niewątpliwie charakteryzują mój

Carolyn, opublikowano , 10 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ciepłe, wiosenne promienie słońca delikatnie gładziły polną ścieżkę. Migocące promyki niczym płomienie myśli powoli przesuwały się przez zasłonę usłanego kwieciem świata, jak gdyby naznaczając go własną kroplą zadumy. Oddech wiatru i odgłosy porannego wzburzenia stanowiły akompaniament dla wszystkich myśli, jakie próbowały przedrzeć się przez jasną krainę. Tak naprawdę trudno było dostrzec cokolwiek, nie wkraczając marzeniami do błękitnych pól marzeń i liści, na których wyryte było niejedno wspomnienie. Każde spojrzenie na istny raj sprawiło wrażenie odległego od codziennej szarugi, od słońca, które pozostawia wieczorami po sobie tylko ognistą łunę. Na dworze rozchodził się delikatny śpiew słowika, zagłuszający już od wielu sekund krzyk nocy. Młoda pani, o oczach niczym gwiazdy usianych tysiącem blasków i włosach, po których tańczyły łagodne promyki stała niczym róża, zakochana w miarowych odgłosach kopyt. Delikatny szelest jedwabiu i włosów koloru bezgwiezdnej nocy sprawiał wrażenie drugiego świata, któremu towarzyszyć mógł tylko uśmiech. Ścieżka, na której wyryte były ślady niejednych stóp naznaczona była jej smukłą postacią i pięknem, jakie w niej płynie. Była jak młody liść, targany lekkim podmuchem wiatru, jak posąg o twarzy wdzięcznej a zarazem dumnej. Jej spojrzenie przykryte było płaszczem, niczym gęsta trawa mieniąca się o świcie. Delikatnie stąpała, pozostawiając na drodze jedynie zatarte przez śpiew poziomego ruchu powietrza wspomnienie, które obudzić mógł tylko ktoś, o sercu koloru świeżego lata. W oddali, gdzie poranny półmrok przysłonił każdy skrawek dziecięcej natury, przechadzał się melancholijny mężczyzna, jakby zagubiony w południowych odgłosach życia. Złoty blond jaśniał w delikatnym słońcu, a bursztynowe oczy zapatrzone były w odległy punkt, naznaczony jakby piętnem głębokich emocji. Jego miarowy oddech a zarazem drapieżny wyraz twarz świadczyła o wielu drwinach losu, jakie przytrafiły się na jego drodze. Atmosfera przyprawiona stanowczym chodem i odgłosem unoszących się kroków wydawała się jeszcze bardziej ciężka, niż parę chwil temu. Zatrzymał się, a świat zamarł w ułamku sekundy, zataił się w istocie czasu, odszedł do krainy zapomnienia. Chłopiec wyglądał jak młody król, władający ogromną krainą a jego oczy otwierały daleką drogę do najdziwniejszych zakątków duszy. Przez jego usta przedzierały się raz po raz ostre słowa, które raniły nieodwracalnie dziewiczą naturę. Zaszło momentalnie słońce, i tylko jego sylwetka zachowała cień poprzedniej atmosfery. Przechadzając się przez morze soczystej zieleni i zwierząt, nie mógł nie zauważyć nieruchomej sylwetki, wpatrzonej z upodobaniem w równinny krajobraz. Gdyby nie była ona cicha, pełna czaru a zarazem bezgranicznie oddana swojemu zajęciu minąłby ją, dostrzegając jedynie ciemny zarys delikatnej figury. Przystanął jednak mimowolnie, i jakby odczytując jej najgłębsze pragnienia rzucił dwa, na pozór niewinne słowa: - Czego wypatrujesz? - i dopiero po chwili uzmysłowił sobie wagę swojej wypowiedzi. Jego twarz przybrała gorzki odcień szkarłatu, pomieszanego ze starym odbiciem gniewu. Dziewczyna wydawała się odległa od przyziemnych pytań, jak gdyby wędrowała po bezkresnych ścieżkach młodzieńczej wyobraźni i odnajdywała w tym ukryte spełnienie pragnień. Nie odpowiedziała odrazu, coś pociągało ją bardziej od zawstydzonego osobnika. Tylko co? Chłopak już miał się oddalić, odejść w zapomnienie, gdy z delikatnych, pachnących rumiankiem ust w powietrze zostały wysłane proste, dźwięczne słowa: - Przypatruje się księżycowi, odbitemu w tafli jeziora. O tej porze roku jego zarys wydaje się jeszcze bardziej wyraźny, niż jesienią. W oczach przyszłego mężczyzny odbiło się coś na zasadzie zdumienia, zalanego odrazu gorącą falą gniewu. W przeciągu najbliższych 150 km nie było ani najdrobniejszej sadzawki. Spojrzał na nią ulotnie, i gdy miał coś wypowiedzieć, ona odgadując jego myśli rzuciła na odchodnym: - Jezioro jest jeszcze piękniejsze, niż może ci się to wydawać. Jego blask może ujrzeć każdy, którego wzrok nie mylą ówczesne złudzenia - powiedziała, pozostawiając po sobie tylko świeżo zerwany płatek róży. Nastolatek przyjrzał się mimowolnie kształtnej niewieście i nie zastanawiając się dłużej nad niczym, rzucił na odchodnym "wariatka" i udał się w kierunku starego, pięknego drzewa. Coś go w niej intrygowało, tylko nie mógł jeszcze zrozumieć, co tak naprawdę.

Wiosenne promienie słońca wydawały się tylko odległym marzeniem w świecie, przepełnionym jesienną mieszaniną barw. Minione chwile traktowane były jak coś zupełnie nierealnego, obróconego w nicość przez szybki bieg wydarzeń. Dla młodzieńca spotkana dziewczyna była tylko lekkim draśnięciem duszy, ciepłym oddechem losu, który…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych