Ciała
Dyskoteka, alkohol, zapomnienie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Duszno. Dym. Światła nieźle dają po oczach, a jednak w pomieszczeniu wcale nie jest jasno. Sylwetki wychodzą z dymu. Jedna za drugą. Jedna za drugą. Jak jakieś zjawy... Ile ich tam jest? Kto tam siedzi? Jak długie jest to pomieszczenie? Nie widzę ściany, nie widzę nawet zarysu jakichkolwiek przedmiotów. Tylko ten dym, od którego - po pewnym czasie - robi mi się niedobrze. Alkohol uderza do głowy, dym z papierosów szczypie w oczy. Przez chwilę wydaje mi się, że czuję słodkawy zapach. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy pochodzi on z zewnątrz, czy to tylko wrażenie po smaku w ustach. Odruchowo przejeżdżam językiem po górnych zębach. Zapewne dość zabawnie musi to wyglądać. Odnoszę jednak dziwne wrażenie, że nikt tego nie widział. Ja widzę ich wszystkich, lecz nikt nie dostrzega mnie. Przynajmniej na razie... Rozglądam się po sali. Ludzi jest coraz więcej. Tutaj jest coraz bardziej duszno. Widzę, jak ich ciała falują, jak oni sami podrygują nieidealnie w rytm muzyki. Próbuję coś powiedzieć do osoby znajdującej się obok mnie i z zaskoczeniem stwierdzam, że nie jestem w stanie przekrzyczeć muzyki. Ktoś ciągnie mnie za rękę, ktoś coś próbuje powiedzieć, ale także nie potrafi przekrzyczeć muzyki. Ciężko mi powiedzieć, jak się tu znalazłam. Wiem tylko, że już jestem. Środek sali. Spoglądam w prawo, widzę scenę. To scena? Pomieszczenie nie jest wcale takie duże... Mam dziwne wrażenie, że muzyka przybiera na sile. Ludzie zgodnie krzyczą tekst piosenki. Ich też nie słychać, widać tylko gwałtownie poruszające się usta. Robi się coraz bardziej tłoczno, a ja czuję, że coraz bardziej mi się to podoba. Kolejna salwa dymu na chwilę zasłoniła mi wszystkich. Podpite towarzystwo ociera się o siebie z ledwością utrzymując równowagę. Większość trzyma się jeszcze na nogach tylko dlatego, że co chwilę się od kogoś odbija, nie pozwalając sobie upaść. Ktoś złapał mnie w pasie. Okręcił. Nawet nie dostrzegłam jego (jej?) twarzy, zniknął gdzieś w tłumie i kłębach dymu. Zastanawiam się, co mu to dało... Tak, teraz jestem pewna, że to był on – te dłonie były zbyt duże i szorstkie, by mogły należeć do kobiety. Powoli zaczyna brakować mi sił. Trochę dobijająca jest świadomość, że jeśli usiądę, to zrobi mi się niedobrze. Jeśli wyjdę na dwór – to przemarznę i zmoknę. A jeśli będę dalej tańczyć... Ktoś podał mi puszkę piwa. A może sama sobie wzięłam? Biorę parę dość sporych łyków – na tyle sporych, by aż się skrzywić. Oddałam puszkę…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Morwena
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…